akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Katarzyna Michalewska - EPIDAUROS

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
+ 12
+ 12

Promień prowadzi mnie do Epidauros, gdzie gorycz dawnych bóstw zasycha strużką wodospadu w kamień snu.

Ich mową: zioła, wiatr w białych szatach chmur, ich tajemnicze słowa otwierają drzwi, promień

prowadzi mnie, oczyszcza z lęku

Misteria świtu zapraszają do dalekich podróży. Pyta głos : Kto

zamyka słoneczne drzwi, ostrzy pieśń...?

 

Zobacz też

Marek Słomiak - Zbiory Logosu

Wisława Szymborska we wstępie do ‘’Poezji wybranych’’  (Warszawa 1967) zawarła taką oto wypowiedź: ‘’’’Patrzcie, ile ten kij ma końców!’’ zawołał swego czasu Montaigne. Jest mi  obojęntne ,czy zawołał wierszem czy  prozą. Wystarczy, że dla swojego zdumienia znalazł słowa, których nie można zapomnieć… Mam tylko to motto – jako niedościgniony wzór sztuki pisarskiej i jako bezustanną zachętę do przekazania myślą oczywistości.’’.

Więcej …

Z archiwum

  życie zaplątane na nitce pajęczyny wisi dobro igłą szlachetności nawlokę garść uczuć i uśmiechu samotność zamknę w pudełku na broszki otworzę gdy przekornym spojrzeniem zaprosi na bal złudzeń
W dziejach Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi wystąpiły trzy raskoły, czyli rozłamy, to jest naruszenia pokoju i jedności Kościoła ze względów obrzędowo – rytualnych, ale też w istocie z przyczyn politycznych. Mimo
Dawno nie czytałam poezji tak dogłębnie bolesnej, grającej na głęboko ukrytych stronach istoty ludzkiej egzystencji. i to nie dlatego, że z lektury tomu zatytułowanego „Mijania, widoki”, jawi się bohater liryczny w
  …Mojej żonie, Kamie ...w moim jesiennym ogrodzie letnie są tylko wspomnienia; róże już dawno przekwitły i nawet wiersze się stały jesienne. Wiersze moje, tak wiernie pamiętam waszych
Czym jest recenzja? Zestawem refleksji i uwag piszącego, dywagacja na temat stylu i języka, wyrocznia dobre-zle, analiza lub synteza, zapisana znakami zdań empatia czytelnicza, powidokiem skojarzeń po wcześniejszych
Na Chwiejnym krokiem przez bagno JERZEGO UTKINA warto spojrzeć jako na powieść, która dokumentuje doświadczenie, jakim jest bycie reporterem lokalnej gazety w małym mieście gdzieś w zachodniej Polsce lat
Nie śniłam kiedy przydługi cień wyglądał przez szczelinę czasu zacierając kontury ramion co otulały moją
14 lutego przypada 70. Rocznica Armii Krajowej. Oczywiście będziemy ją obchodzić przez cały rok, ale warto współczesnemu czytelnikowi przybliżyć choćby kilka z kart jej bogatej historii. Przypomnijmy: AK powołana
W odbiciu   nie chcesz mnie staję się niewidzialna powoli wtapiam się w tło pokoju symbiozuję ze ścianą omijasz mnie lukiem korytarza prawie potrącasz cieniem będę ci przyjacielem zwierciadłem
Porwij mnie, zabierz,żyć nie chcę, nie mogę, rady nie daję,proszę porwij mnie, ja ci to każę,to rozkaz mój, ja już nie walczę.Kiedyś do boju ja pierwsza na barykadzie,teraz ukryta w białych piór sadzie,milczę i

Z archiwum

Mateusz Wabik - Wiersze niczym układanki z puzzli z zaplątanymi puzzlami z innego pudełka

Tomasz Urbowicz przynależy datą urodzenia do tzw. pokolenia roczników 60–tych, urodził się w 1968 i mieszka w Poznaniu. Przyznam się, że jego książka poetycka „Wielolustro" przy czytaniu wywołuje różne doznania, zawiera wiele świetnych zdań i strof. Jednakże czasem trudno uchwycić sens wierszy, gdyż czasem kolejne strofy czasem wtrącają do wierszy inny punkt widzenia, konstatacje dotyczą czegoś innego, niż tego, co się do tej pory zrozumiało, albo konstatacje, luźno wiszące pomiędzy jedną bardziej zrozumiałą strofą, a następną. Być może jest to metoda twórcza, by zestawić nie do końca pasujące do siebie strofy–puzzle by zobaczyć jaki jest tego efekt sensotwórczy. Poezja z „Wielolustra" przypomina jeden wiersz autora, którego nie pamiętam z nazwiska, z antologii teoretyczno–socjologiczno–krytycznej pt. „Postmodernizm" pod redakcją Ryszarda Nycza, gdzie jeden z apologetów, czy komentatorów zjawiska postmodernizmu przytaczał wiersz, który uznał za postmodernistyczny, gdyż składał się z kilku oddzielonych zdań, które nie do końca się ze sobą wiązały. Wydaje mi się, że ta trudność lektury wielu wierszy Urbowicza stąd właśnie wynika i to od samego początku tomiku „Wielolustro", od wiersza „Sen". W połowie wiersza zbudowana jego czytelnicza interpretacja, zalążki sensu doprawdy się rozpadają, gdyż wchodzi do wiersza całkiem inna tematyka, być może powiązana, być może nie z początkiem. Ale tu już czytelnik raczej rozstrzyga. Wiersz „Sen" rozpoczyna się od krótkiej strofy, składającej się z dwu wersów, w którym są cztery wyrazy: „Lilie adorują / gliniany wazon". Potem następna strofa jest komentarzem, przypisem do pierwszej. Wazon zostaje określony „królem państwa", „w którym mieszczanie / nie depczą ułamanych traw". A więc wiersz zaczyna się od razu od przenośnie określonego widoku wazonu z liliami. Lilie są zaś porównane do mieszczan. Poeta ukazuje wazon jako idealne, utopijne państwo, skąd „nie dochodzi (...) jęk miażdżonego sumienia". Następnie następują dwie strofy – w jednej jest refleksja na temat bezdomności, a w piątej wspomnienie głodu i popielniczki. I tutaj nas trochę zaskakuje to wtrącenie, bo skąd nagle popielniczka z głodem biorą się w tym wierszu, jeśli mamy tu opis państwa – ważona. I musimy sobie radzić, czy na przykład popielniczka jest jakimś dalekim krajem, czy na przykład granicznym. Ostatnia strofa to powrót do lilii, w tej strofie czytamy o chęci „odtworzenia choćby jednego / liliowego snu". No i sami sobie musimy odpowiedzieć co znaczy „liliowy sen". Wiersz kończy się jakby otwartą strofą, kolejną metaforą, niż ostra pointą, no ale ja do końca nie wiem o co w tym wierszu chodzi. I trochę szkoda, bo w „Śnie" ukazany jest cała umiejętność poetyczna Urbowicza – umiejętność obserwacji, uprawiania metaforycznych konstrukcji na bazie przedmiotów realnie istniejących. Jednakże płaszczyzna kartki, nie odbija wszystkich krawędzi przedmiotów i barw zbyt wyraźnie, a także kolejne przenośnie powodują zaistnienie małej eksklawy epigramatycznej na terenie większego wiersza. W sumie 4 strofa mogłaby zaistnieć na papierze jako osobny krótki epigramat czy aforyzm:

Więcej …
akant.org: