Stefan Pastuszewski - Wieczór panieński w MCK-u

Mamy wreszcie w Bydgoszczy kabaret! Oprócz oczywiście dorocznych Szopek Noworocznych Zdzisława Prussa, które w istocie kabaretem też są. 30 sierpnia 2012 roku na scenie Miejskiego Centrum Kultury odbyła się premiera Kabaretu Młodszych Pań w programie Jakim cudem (to się udało)?
Wszystko, jak to, w kabarecie bywa, kojarzy się, wiąże, mataczy, wiec i tytuł programu wymataczył się z pierwszych liter imion młodszych pań: Joanna Glubiak, Anita Sobiechowska, Katarzyna Wal, Izabela Król, Małgorzata Żurańska-Witkowska. Stał się też słownym leit-mołivem spektaklu, bowiem młodsze (jeszcze) panie wkroczyły na scenę z kompleksem uda się-nie uda. Spoiwem przedstawienia były też buty, które pokazywano, omawiano, śpiewano do nich. W ten oto sposób nastąpiło wejście w tak zwany babski świat, bowiem buty rzeczywiście się w tym świecie jednym z punktów centralnych, wręcz obsesyjnych. Drugim takim punktem, a raczej wodą płodową, w której dojrzewał i kwitł spektakl była miłość, w ujęciu kocha-nie kocha, jest-nie jest. On. Mężczyzna. Raczej przez duże M, mimo że wyśpiewywano o nim na różne strony i różnymi, często nieocenzurowanymi słowami go przywoływano. Stworzyła się atmosfera wieczoru panieńskiego, kiedy to niby sławi się panieńskość, kobiecość, babskość, a w istocie hołd składa się Wielkiemu Nieobecnemu, czyli Mężczyźnie. Zresztą za kulisami takowy też był. To reżyser Andrzej Głowacki. Tęsknota, pragnienie, żądza – oto emocje, które Kabaret Młodszych Pań niosły po wzburzonych falach niewiary w siebie i otaczającej zewsząd bydgoskiej ospałości. Symptomem tych uczuć były motta życiowe dwóch bohaterek: „Ja z nim nie gadam"., „A ja się na wszystko zgadzam".
Urodę spektaklowi dodały odmienne typy urody i osobowości pięciu bohaterek. Wypisz, wymaluj – całe spektrum odmian kobiecości, od wampa po słodką idiotkę. Odpowiedni makijaż i strój, nie kostium oczywiście, co potęgowało domowy nastrój przedstawienia, podkreślały różne położenie na owym spektaklu. Entuzjazm widowni wzbudzało świetne opanowanie instrumentów, z tak trudnymi, jak saksofon czy kontrabas, które z kolei pozwalały na subtelne improwizacje jazzowe. Widać, że w bydgoskiej Akademii Muzycznej, z której wywodzi się większość aktorek, edukacja jest na najwyższym poziomie. Także wokalna, choć na pewno w niektórych przypadkach warto poprawić emisję głosu.
W rezultacie nie tylko udało się animować zapomniane już piosenki Kabaretu Starszych Panów, choć one nie były tu wyłącznością i dały się słyszeć kompozycje własne. ale stworzyć bardzo spójne, budzące sympatię i odkrywające różne zakamarki babskiego świata, dzieło estradowe. Brawo!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora