Ariana Nagórska - Spadochroniarze

(Zapowiedź cyklu o grzechach głównych)

Spytano grzechy główne: Gdybyście leciały samolotem,
spadochron tylko jeden miały
i zdarza się awaria, śmierć zagląda w oczy,
jak wybierzecie tego, kto bezpiecznie skoczy?

– Ładne mi bezpieczeństwo! – żarłok zripostował. –
Spadochron? Na sam widok już bym wymiotował.
Jak się trafi awaria, to się tak upiję,
że nie będę odróżniał, czy zmarłem, czy żyję.

Leń westchnął: – Też bym wypił, co racja to racja,
ale nikt mi nie poda, bo jest demokracja.
Gdy nie chce mi się sięgnąć do flaszki przy nodze,
jak sięgnę po spadochron? Ja w ten szajs nie wchodzę!

Że chciwus się wycofa, nikt by nawet nie śnił,
tymczasem machnął ręką. – Basta! Koniec pieśni.
Spadochron nie ferrari, nie zastąpi fury,
skacząc z nim podrę skóry, uszkodzę komóry.
Banknoty bym ocalił, upychając w gacie,
lecz nie mógłbym zapobiec drobnych monet stracie.
Wolę umrzeć niż stracić, niech se gniewny skoczy.
Przysłowie mówi jasno: „Biednemu wiatr w oczy"!

– Że te ćwoki odpadną, byłem tego pewny,
kij im w oko! Niech zdechną! –  rozkrzyczał się gniewny.
Wtem głosik manieryczny, lecz o wielkiej skali
sprawił, że jak barany ogłupiali wstali.
– Lidera nie wyłoni plebejska anarchia,
przecież już w tym zespole istnieje hierarchia.
Walczyć z wami nie myślę, przy Mym Majestacie
sami mi na kolanach spadochron oddacie!

– Ja jestem seksowniejsza – szepnęła nieczystość –
dostanę ten spadochron, bo to oczywistość,
że się faceci w jego zaplątają linki,
gdy uwolnię z gorsetu swoje nektarynki.

– Ja głosuję na zazdrość – stęknął leń z tapczana –
niech choć raz w życiu będzie dowartościowana.
Ustalmy, że jej właśnie dać spadochron trzeba.
– Świnie!!! To ja na ziemię, kiedy wy do nieba??!

– No to cię skreślam  z listy, popaprana ty! –
warknął gniewny. – Zostały nam osoby trzy.
Ja i dwie durne baby, które za to cenię,
że zdołały wywalczyć równouprawnienie.

– To gównouprawnienie! – zaklęła nieczysta. –
Gdy jest przewaga kobiet, chłop zawsze skorzysta!
Na te słowa się gniewny jak tygrys nasrożył:
– Macie czelność mi wmawiać, że z was bywa korzyść?!
Wolę sczeznąć jak kundel, niż jazgotać z wami.
Rozdrapcie w pył spadochron swymi pazurami!

– Bez facetów nie wygram! – i nieczysta w płacz.
– Masz me błogosławieństwo – rzecze pycha – skacz!
Z wdziękiem, bez spadochronu, bo po ci on?
I tak miękko zlądujesz, masz czaszę jak dzwon!
Choć raz w swym nędznym życiu zrób facetów w trąbę,
pokaż tym impotentom, na co stać seksbombę!
Popraw stringi, włóż szpilki i wykonaj skok.
Czy wiesz, że nektarynki dobre są na sok?

Nieczystej pierś faluje, z ocząt płyną łzy:
– Nie umrę w samotności, bierz spadochron ty.
Odejdę w towarzystwie czterech panów aż,
a ty skacz sobie w próżnię, bo się na niej znasz!

Leń z nagła zauważył: – To jest fart nielichy,
że uda się nam wszystkim umierać bez pychy.
Ponoć to do zbawienia zasadniczy krok,
być może niepisany nam piekielny mrok?

Pycha w śmiech: – Więc wydaje wam się, ciemna maso,
że rzecz, której nikt nie chciał, weźmie gwiazda z klasą?
Nie dziw, że was piekielna spelunka nie nęci,
bo umierając ZE MNĄ – zostaniecie święci!


23-24 VIII 2012

 

 


Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org