Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ariana Nagórska - O rozwiązywaniu związków

    Krystyna Olędrzyńska – od 2001 r. prezes aktywnie działającego Płockiego Stowarzyszenia Twórców Kultury, a od 2009 r. członek Związku Literatów Polskich – jest autorką wierszy, opowiadań, satyr, aforyzmów. Ma w dorobku kilka książek oraz liczne publikacje w antologiach. Z tego dorobku szczególnie cenię wydany w 2011 r. zbiór 41 krótkich opowiadań pt. Papierowe obrączki, dlatego, że jest to książka jedyna w swoim rodzaju. Choć jako czytelniczka nie mam żadnego problemu w zgromadzeniu do lektury całej masy utworów poetyckich i prozatorskich (które w przypadku autorów przeciętnych są do siebie tak podobne, jakby je napisał ten sam autor), jednak taką książkę, jak Papierowe obrączki, mam tylko jedną i nawet na inną choć trochę podobną dotąd nie trafiłam. Decyduje o tym zarówno oryginalny pomysł autorki, jak i jego realizacja.
              Przez wiele lat Krystyna Olędrzyńska pełniła w sądzie funkcję ławnika, a zdobyte w tej pracy obserwacje i doświadczenia postanowiła zwięźle sfabularyzować. Zaznaczam, że nie są to reportaże sądowe ani tym bardziej sprawozdania z wokandy, tylko opowiadania. Ich temat główny jest tylko jeden: ROZWODY i różne okoliczności do nich prowadzące. Ile par małżeńskich występujących o rozwód, tyle niepowtarzalnych (wbrew pozorom) sytuacji, specyficznych problemów, odmiennych uwarunkowań obyczajowych, środowiskowych itp. Wybór jednego tematu opowiadań wcale nie doprowadził do braku urozmaicenia (czyli nudy) i w tym właśnie widzę największe osiągnięcie artystyczne Krystyny Olędrzyńskiej. O dobrym efekcie końcowym decyduje (jak zawsze!) SELEKCJA materiału. Autorka napisała bardzo dużo takich opowiadań, do druku wybrała jednak znacznie mniej niż połowę z nich, dobierając je tak, by nie były zbyt podobne, by każde wnosiło coś nowego tak pod względem treści, jak i formy. Pojawiają się małżeństwa młode, w średnim i podeszłym wieku, skrajnie skłócone i rozstające się kulturalnie, otrzaskane w sądowych procedurach i całkowicie zdezorientowane. Reprezentowane są też różne środowiska: biedacy i bogacze, przebojowi cwaniacy i życiowi nieudacznicy, wykształceni i prości, kręgi patologiczne, elitarne i zapracowani za nędzne grosze przeciętni obywatele (borykający się też na ogół z problemami mieszkaniowymi). Relacje z dziećmi (choć oczywiście nie brak małżeństw bezdziet-
    nych) też przebiegają różnie.
               Kiepskiego prozaika poznaje się po tym, że nie umie zróżnicować języka swych postaci. Ten problem w książce Olędrzyńskiej nie występuje. Jej bohaterów poznajemy nie tylko przez opis narratora, ale też przez to, co mówią i przede wszystkim, JAK mówią. Nieraz wystarczy jedno zdanie, by czytelnik mógł wyrobić sobie określoną opinię. Poprzez swój sposób mówienia bohaterowie mimowolnie dokonują celnej autocharakterystyki. Dodatkowym urozmaiceniem (tak artystycznym, jak i informacyjnym) jest zmiana punktów widzenia poprzez zmiany narratorów. Narratorami bywają: sędzia, ławnik, adwokat, protokolantka, a także szatniarka obserwująca ze swego stanowiska pracy osoby przychodzące na rozprawy rozwodowe i z nich wychodzące, słuchająca rozmów poza salą rozpraw. Są opowiadania pisane zarówno z punktu widzenia żony, męża, dzieci, ich bliskich oraz znajomych, jak i posiadające „klasycznego" narratora niezindywidualizowanego, nad którym się nie zastanawiamy, skupiając uwagę na narracji. Tylko akcja niektórych opowiadań toczy się na sali sądowej. W większości opisano sytuację, która do rozwodu doprowadziła, bądź ukazano reakcje bohaterów bezpośrednio przed udaniem się do sądu lub już po rozprawie. Nie ma żadnego schematu w kształtowaniu fabuły i to jest najcenniejsze. Równie ważna jest ZWIĘZŁOŚĆ (najdłuższe opowiadania zajmują trzy strony, ale przeważają krótsze). To nie lada umiejętność przy tak skomplikowanej materii nie przegadać, tylko w niewielu słowach wyłuskać istotę rzeczy.
              Ogólnie wiadomo, że istnieją najczęstsze, niejako standardowe przyczyny rozwodów: zdrady, pijaństwo, wtrącanie się rodziców i teściów do małżeństw swych dzieci. Choć siłą rzeczy te przyczyny w Papierowych obrączkach pojawiają się najczęściej, autorka umie wykazać, że mimo identycznych motywów każda sprawa jest inna. Dla mnie jednak szczególny walor tych narracji stanowi brak jakiegokolwiek moralizowania lub oceniania. Wszyscy narratorzy zdają tylko relację, nawet wyroki sądu zostają lapidarnie zakomunikowane w jednym zdaniu, bez obszerniejszych komentarzy. Nieraz też wyrok sądu nie zapada (np. kończy się na odroczeniu sprawy, daniu małżonkom jeszcze jednej szansy itp.).
              To przede wszystkim czytelnik ma na podstawie fabuły dokonać ocen. A na pewno nie są to fabuły pozostawiające czytelnika obojętnym! Nieraz ogrom nieodpowiedzialności, niesprawiedliwości i czystego łajdactwa wręcz prowokuje do wydania wyroku, zanim zrobi to sąd. To znów perypetie życiowe bohaterów są tak zagmatwane, a pech tak oczywisty, że niczyjej winy nie można się dopatrzyć i wypada tylko współczuć. Niektóre fabuły mają wydźwięk tragikomiczny (Perfekcjonistka, Kobiety Mahmeda).  Jako czytelniczka cenię tę książkę dlatego, że mogę postawy jej bohaterów samodzielnie i dowolnie oceniać, bo nikt nie usiłuje robić tego za mnie ani sugerować oceny według współczesnych standardów „poprawnej". Nie wątpię zresztą, że różni czytelnicy mogą oceniać zaprezentowane sytuacje krańcowo różnie.
              Dla mnie przede wszystkim wartościowe jest zaprezentowanie takich prowadzących do rozwodów okoliczności, które kiedyś występowały rzadziej, są natomiast znakiem rozpoznawczym naszych zdegenerowanych czasów. W pierwszym rzędzie są to „związki" oparte wyłącznie na zarabianiu kasy (wspólnym, lub tylko przez jednego z małżonków). Gdy tylko nastąpi np. utrata pracy, utrata zdrowia utrudniająca pracę lub choćby tylko zmniejszenie zarobków, dotknięta tym problemem osoba natychmiast wzbudza pogardę lub nawet nienawiść współmałżonka, który występuje o rozwód święcie przekonany, że „osoby bezwartościowej" należy jak najszybciej się pozbyć! Ponieważ kobiety na ogół zarabiają mniej, wydawać by się mogło, że to one głównie są ofiarami tego typu rozwodów. Tymczasem jest akurat na odwrót. Chciwe megiery (zarówno wiele, jak i niewiele zarabiające) w każdym przedziale wiekowym wiodą prym w pozbywaniu się mężów nie dość wydajnych finansowo. Panowie natomiast są najczęściej inicjatorami rozwodów z przyczyny również współcześnie coraz częstszej: rozchodzenia się małżeństw w średnim lub nawet podeszłym wieku z powodu pomrocznych napadów tzw. drugiej młodości i wymiany żony „na nowszy model". Wszelkie podłości rozgrzesza chwytliwy slogan, że „każdy ma prawo do osobistego szczęścia", stąd też zanik poczucia winy i moda na rozwody bez orzekania o winie, uważane za formę rozstania nowoczesną i kulturalną. Dlatego mym ulubionym opowiadaniem z omawianej książki jest Dziurawe gniazdo. Jego bohaterka, której mąż wystąpił o rozwód, chce zgodnie z jego życzeniem zgodzić się na rozwód bez orzekania winy. Wtedy synek tego małżeństwa, w wieku wczesnoszkolnym, którego poczucie sprawiedliwości jeszcze nie zostało przez dorosłych wypaczone, mówi tak:  „– Mamo, chyba zgodzisz się na ten rozwód, ale pamiętaj, żeby to było z jego winy. On zdradził i wyprowadził się od nas." (s. 57). Na szczęście uwaga dziecka do kobiety dotarła i mąż otrzymawszy upragniony rozwód musiał przynajmniej przyjąć do wiadomości, że jego winę można orzec!
              Chociaż (jak już wspominałam) autorka żadnych ocen nie wypowiada wprost, jakiś dyskretny  ślad swej opinii zasugerowała w ironicznym tytule Papierowe obrączki. Obrączki, które mają być symbolem trwałego zobowiązania w majestacie prawa, są tutaj mniej warte od byle jakiej zabawki, bo przecież nawet dla lalek produkuje się obrączki z materiałów znacznie trwalszych niż papier! Jednak ani postacie, ani fabuły i narracje Olędrzyńskiej nie są papierowe. To kawał życia skondensowanego w gorzkiej pigułce. Książka, której nie odstawia się na półkę po to, by zapomnieć.

    Krystyna Olędrzyńska: Papierowe obrączki. Wydawca: Płockie Stowarzyszenie Twórców Kultury, Wydawnictwo Korepetytor Marian Gałczyński, Płock 2011, ss. 96.

    Również tego autora