Zdzisław Muszler - ELIMINACJA

Poszukuję iluzji wyobraźni.
Panoszące się mity wciąż tracą sens a każdy chce usłyszeć siebie zza grobu.Bezzwładnie próbuję zaznaczyć wszystkie granice podłości i niemocy. To skaza, zawiłość egoizmu i może lepiej zniechęcać się do majaczeń o celu.
      Los jakby zawiesił się w próżni podejrzewając moje zamiary.
A gdybym pozwolił mu odkryć swoje występki, ocalić jakąś niecierpliwą historię ? Niszczenie resztek charakteru mogłoby zaważyć na tym bym ochłonął. Najważniejsza powinność to chęć płytkiej próżności, to granice porozrywanych zmysłów.                                                                                                    
    Jeszcze tylko chciwe otępienie, jeden haust samoistnych zdarzeń.
Muszę pomóc porwać się przypadkowi, zainicjować cierpienie jednostki. Biedna jest egzystencja gatunku, samotność w stadzie, prostacka trwałość bytu.
     A może przekora religii ?.
Próba wiary w okropieństwa określa wkład w tworzenie chaosu. To jedyny pewnik naszych żądań, które chcemy wykreować płytką podświadomością. Żadnych uczuć, żadnej drugiej strony.
     Spokoju, jaki mnie wystraszył nie można przewidzieć ani zniszczyć. Wreszcie czuję swój krok w piasku, widzę swój ślad na trawie. Być może chciałem tego od momentu powstania nowej świadomości zbiorowej, lekko stęchłej halucynacji.
     Ale nie chcę szukać innych..
Drżą mi tylko dłonie ale sens czegoś wnika we mnie głęboko. Ten zgiełk świadczy chyba o wstrząsie.
     Poczciwe zagubienie, fanatyczny krzyk.
Lecz moim zamiarom przeczy przecież prośba, pokorna, pełna nieśmiałych szaleństw.
     Pobiegłem ! Zaschnięty, z rozpadającym się kręgosłupem, popękanymi kośćmi. Różnica jest tępa, skutki żalu ograniczone. Niecierpliwie uciekam, wpycham się w otwarte światy. Niepotrzebne spojrzenia, obawa przed chęcią siebie. Chyba coś obok mnie zaistnieje.    
     Czuję spalony dotyk, próbuję ochronić myśli, dusi mnie przerażenie, które przylgnęło do moich sczerniałych gnatów.
     Zło jest zawsze identyczne,  pobudki ożywiają sumienie.
Pozostanie tylko popiół a po nim nic.
    Uduchowienie historii człowieka jest imitacją życia ? Trwamy w nicości, staramy się być dostępni w jakikolwiek sposób. Okrutne wersje tworzenia określają moment końca wiary. Prześcigamy się w prawdzie, poświęceniu. Jakby nasze działanie było żródłem.
     Co zostanie z naszego losu ?
Dożyć śmierci, widzieć rozpacz Boga. Selekcja jednostek to warunek istnienia.
    Bez oddechu, tylko myśl i bzdurny zamiar.
Czy jednak czyny trwonią naszą wolność ? Dominacja instynktu, woli zła to jedyna możliwość określenia. Nie chcemy losu świętego skazańca.Nienawidzimy tej pustki czułości, nie potrafimy ogarnąć nawet fragmentu celu. Naszą dumą jest czas i jego koniec.
    Bóg jest zmienny i ma swoje humory.
Gdy przyszedł w wizji zachwytu rozbrzmiewał spełnionym natchnieniem, być może drwiną. On jest lub będzie, jak starość, wzgarda, potrzeba tworzenia. Porusza tchnienie duszy, władzę intelektu. Sam wyrósł w swoją siłę, sam dokonał celu.
    Szybkość zmysłów pieści delikatność śmierci, dotyka jej smaku. Obcość staje się ponętną wizją a pustka to błogosławieństwo.
   Spróbować odejść zawczasu………


 Zdzisław Muszler   ur.20.08.66 r. w Sokółce
Zawód wyuczony – plastyk , wykonywany – plastyk
Rodzaj twórczości – poezja
Adres – Sokółka 16 – 100 oś. Zielone 7 m 14

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież