Wojciech Kawiński - Zmęczona późnonoc

Spis treści

Tak się zaczęło
ale to nie był początek

twoje ciało próbuje skupić się
na sobie

ale nie umie oderwać się od swojego cienia
i upartych myśli

będziemy kochać nasze
krótkotrwałe pomysły

być może gołębie świtu wylecą
ze szpar okiennych

martin scorsese nakręci film
krwawszy niż infiltracja

powiedz dlaczego nawet przedmioty
martwe potrafią zabijać

twoja chwila jest własna
a moja niczyja

czeka coraz krócej
i doczekać się nie może

swojej
tożsamości    

 


Epitafium liryczne
wspominając autora zbioru Wizje (1961)

Zgarbiłeś się, sylwetka
pozostała jak przedtem

zmieniły się tylko
bez-wiersze;

czarne nitki na szarym,
płaskim tle

skomponowane tak dobrze, że
aż źle;

jeden niski człowiek, po-
znał się na tobie

gdy byłeś, co za pech, już
dawno po-słowie 

 


Z rymów kalekich

kręcimy się w kółko
śnimy każde włókno

pęd nas przewraca
a zabija praca;

znikamy ledwo urodzeni
po stronie przestrzeni

matka mówi; ojciec
gubi gdzieś swój portret

nikogo już z bliskich
bo świat stał się już śliski

proste drogi cele
przelotne i pszczele

łączą się by zostać
jako ślad rzemiosła;

cegła krew i kamień
więc życiopisanie

o treści tak różnej
że wypełnia próżnię;

a ona się kręci
na nutę piosenki

o wieczorno-rannych bytach
o miłości która w złości jest ukryta      

 

 

 

Kaszel urywany –
wiatr ścięty do kryształów liści
                              G. Diego
Najpierw deszcz, później
susza i mróz. Przed gwiazdami
a po poranku, oczom
ukazał się dziki krajobraz.
Bez wojen domowych, za to
dynamiczny inaczej. Truł,
zielenił się, otwierał
te swoje przepastne ramiona
czując także bezsilność.
Tysiące filmów przeszło
przez źrenice miliardów.
Ulubieńcy wybrańców muz,
w krótkich spodenkach,
prężyli muskuły na plażach
południa. Widać, nawet z daleka,
że kobiety powoli
dochodzą swych praw. Ich wnuki
już ząbkują, psom i kotom
coraz bliżej do ideału.
Gdy złodzieje samochodów
budzą się po nie-
przespanej nocy, stół
w twoim pokoju stoi nagi,
ulica puchnie od dźwięków,
złe wiadomości wyciekają
z łamów. Dlatego zapewne,
wchodzisz w prosty rytm
oczekiwań. Zdziwienie
buduje się samo, dopóki
pojmuje, co jest
poza nim.   

 


Druga połowa grudnia

Pies śpi. Która pora dnia
go przebudzi? Literatura fachowa
nic o tym
nie mówi.

Dzwonek do drzwi. Listonosz
się spóźnił
gdyż oczekiwana przesyłka
nie nadeszła.

Jutro skoro świt ja
ciebie obudzę. Nikt tego
jeszcze nie wie nikomu się
nie śni.

Lato ma wiele czasu aby na-
dejść. Do świąt będzie
spokój po świętach
jeszcze mniejszy.        

 


Jedno życzenie, jedno westchnienie

żyć spokojnie
żeby na koniec zwariować nie-
uchronnie

lepiej już
ażeby było odwrotnie

czarno na czarnym
biało na białym

jako tło zdarzeń surrealnych    


      

Również tego autora