Klaudia Lukačova - Gaj - W nas rosną groby

Hiperrealistyczne minuty to kolejny zbiór wierszy Janiny Barbary Sokołowskiej. Wydany w 2011 roku przez Wydawnictwo ADVART w Rudzie Śląskiej zawiera czterdzieści osiem tekstów.
Tytuł tomiku może sugerować, że wiersze dotykają realnych spraw i sytuacji życiowych w różnych odmianach, przejawach, kontekstach. Nic bardziej błędnego, bowiem już pierwszy, rozpoczynający tomik wiersz gołębie moje gołębie jest próbą poszukiwania łączności pomiędzy światem rzeczywistym a zaświatem. Łącznikiem są właśnie gołębie, którym przypisuje autorka jeszcze inną ważną rolę. Przede wszystkim są kurierami przenoszącymi dusze zmarłych („wiedziałam tylko że zdążyły / z poranną pocztą którą bóg przegląda przy śniadaniu"). Wiersz rozpoczyna stwierdzenie zasadnicze: „gołębie najwidoczniej są wieczne". To myśl o wiecznym trwaniu świata, który zawsze był, jest i będzie, niezależnie od wszystkiego, co się w naszym życiu zdarza. Przywołany utwór odkrywa także pewne wątki autobiograficzne, pośród nich choćby „pusty gołębnik ojca w snach z dzieciństwa". Dzięki gołębiom poetka stara się podtrzymywać kontakt duchowy ze zmarłym.   
Świat realny, zarówno w tym wierszu, jak nieomal w całym tomiku, jawi się w postaci „przepełnionych śmietników" i „zatęchłych kontenerów", a w najlepszym przypadku – „zimowych skwerków". Jest zimny i nieczuły, pełen bólu i łez. Zaskoczeniem będzie podsumowanie wiersza: „(...) matka mówiła że to wyobraźnia i ciepłą wodą zmywała parapet". Metafizyczność ściera się tutaj z najbardziej realnymi ptasimi odchodami, pozostawionymi przez gołębia na parapecie.   
Gołębia – jakby dla potwierdzenia ciągłości świata – odnajdziemy także w wierszu dzisiaj. Autorka dokonuje sugestywnego „rozliczenia" z drzewem, bardziej drzewem śmierci niż życia. Pisze zatem: „(...) rachuję to drzewo zlizuję pośniegową deszczówkę / rozpalam szczapy strzelają w górę / nie wierzę własnym oczom // gołąb".  
Złożoność i wielowymiarowość prezentowanych tekstów nie pozwala na jednoznaczne ich odczytywanie. Bezpośredniość wypowiedzi i metaforyzacja obrazów często się ze sobą splatają. Tak jest w wierszu w rytmie czardasza, w którym dosłowność wypowiedzi o rzeczach ostatecznych może – według autorki – prowadzić do „kurczenia się do wielkości leukocytu". A więc zaledwie... składnika krwi. To już nie jest tylko oswajanie śmierci, lecz trwanie w najgłębszych jej pokładach: „(...) widziałam jak szarpiąc łańcuch chciały uciec / na drugą stronę napisu ubojnia / (...) / przesuwa się wagonik ładują kadłuby pokryte błoną". Nieubłaganie kręci się „błędne koło" (tańczący z nimfami). Czy istnieje zatem jakikolwiek porządek świata? Odpowiedzią na to pytanie będzie wiersz grochy magdaleny, w którym odnajdujemy „krajobraz po bitwie". Można uznać go za chaotyczny, pozbawiony ładu kolejności rzeczy, ale też odczytać jako brak pogodzenia się z porządkiem ustalonym przez Boga. Wszak bohaterka wiersza „nie zdążyła jeszcze zdjąć czerwonej sukienki / z bieli na łonie".      
W zbiorku pojawiają się również wiersze „autonomiczne", sprawiające wrażenie dokumentujących zdarzenia, jak obóz mauthausen auschwitz. Tutaj śmierć zbiera swój obfity plon, zapisany w słowach: „(...) lubił słuchać jak szumi krew / i ludzkie zwłoki obsesyjnie przesypywane w piasek". W obliczu tak wielkiej tragedii nie pozostaje nic innego jak tylko milczenie („cisza cisza milczymy / w nas rosną groby"). Uwidacznia się tutaj bezsilność wobec katastroficznych sytuacji, na które nie mamy wpływu.  
Podobną tematykę wszechobecności śmierci podejmuje Sokołowska w wierszu bez ramy. Przywołuje okres wojny i piece krematoryjne, martyrologię Żydów. W swoim tomie dokumentuje również jedno z najważniejszych wydarzeń w ostatnim czasie – katastrofę w Smoleńsku. Ujmując owe tragedie w poetyckie słowa, ostatecznie stwierdza, że śmierć „jest goła jak święty turecki".
Interesujący, a zarazem wywołujący dreszcz, jest wiersz dźwięk płacz. Oto cała prawda o rzeczywistości, o jednej krótkiej i niepowtarzalnej minucie pobytu „tutaj i teraz". Ta przejmująca prawda zawarta jest w zwykłej łopacie wydającej płaczliwy dźwięk, albowiem „każdy ruch w głąb / to mniej o jeden promyk słońca". Okrutnie i hiperrealnie wybrzmiewają proste słowa: „człowiek zakopuje człowieka / to takie straszne".
Wyobraźnia Sokołowskiej podejmuje próby konstruowania innej, alternatywnej rzeczywistości, opartej na wierze w Boga. Przykładem będzie choćby hiperrealistyczny sąd ostateczny, którego bohaterka zadaje sobie pytanie, czy wierzy w czyściec, piekło, raj? W coś, czego nie rozumie? Nie otrzymamy tutaj konkretnej odpowiedzi. Faktem jednak jest, że wybiera „idealną brzydotę życia", zamiast choćby najpiękniejszego raju. Pomimo całego, gromadzonego w zbiorku, „złomowiska świata", wiersz ten można jednocześnie traktować jako hołd oddany życiu, niezależnie od tego, jakie by ono nie było.
Na uwagę zasługuje wiersz handlarze starociami. Śmierć, a może właśnie życie przegląda się w lustrze, przez które dowolnie przechodzi się na „drugą stronę" i ku zaskoczeniu – wraca do świata żywych. A wszystko po to, by się przekonać który świat jest prawdziwy i co może wystarczyć na dowód obecności. Dopiero „z drugiej strony" będzie wiadomo – reasumuje autorka – kim się naprawdę było. Ale wpierw trzeba zakupić lustro, na którym... widnieje rysa.
Zbiór hiperrealistyczne minuty kończy wiersz jerozolima. skrawek ziemi składający się z ośmiu części. Wiersz traktuje o ukrzyżowaniu Chrystusa, który posiada „twarz hipokratesa bledszą od śniegu", przez co postrzega się Boga jako lekarza. Lekarz natomiast składa przysięgę, której nie zawsze można dotrzymać. Poetka stawia w tym wierszu proste z pozoru pytania o człowieka i jego kondycję: „czy podniesiesz się twardszy / o milowe kamienie i grobowe dzwony / kiedy ci się zdaje że niebo jest martwe". Pyta, a jednocześnie nie oczekuje odpowiedzi, albo boi się ją usłyszeć. Tak samo jak „boi się pytać co to jest człowiek",  aby wreszcie stwierdzić, że boi się także pytać co to jest niebo w znaczeniu – Bóg. Podążając tokiem myśli autorki dochodzimy do zasadniczego pytania o władzę Boga nad śmiercią, której przecież sam został oddany, umierając na krzyżu. Na wiele z tych pytań w tomie hiperrealistyczne minuty nie znajdziemy odpowiedzi. Każdy z Czytelników będzie musiał sam znaleźć odpowiedź na trudne i nurtujące pytania. Zgodnie ze swoją wiarą.


Janina Barbara Sokołowska, Hiperrealistyczne minuty, Ruda Śląska 2011, Wydawnictwo „Advart"