Ewa Klajman-Gomolińska - Niewidomy patrzy w lustro

Wygłodniałe łoże domaga się ilustracji do bajki

Już nie skrzypi ale chrapie

Cały dzień na nogach Stare łóżko

Zaczynam ulegać ulicy Szklance Szybie

Co się ze mną dzieje że odchodzę od lustra

Niewidomy wyraża myśl jak chciałby wyglądać

Kończę rysunek Językiem wyrażam siebie

Na płaskim stole Rano zetrę jak zawsze

Siebie mokrą gąbką Pociągnę tuszem lekko zwilżonym palcem

Dotknę jednowymiarowej nicości Płaskiego nie ma mnie

Nie wyjdę na schody

Ciągnie tam bagnem bez pasji i przekonania

Twoje wiersze układają się w loki Zauważa z grzeczności niewidomy

Bóg mnie kocha odpowiadam

I kieruję papierowy statek do brzegu wanny.

Również tego autora