Krzysztof Rogucki - Mózg, umysł, muzyka

Muzyka to jedna z najbardziej abstrakcyjnych sztuk, która jak żadna inna jest ściśle skorelowana ze sferą emocjonalną psychiki ludzkiej. Na czym polega czar muzyki? Muzykofilia, czyli upodobanie w muzyce jest dla nas czymś oczywistym i naturalnym. Choć w pomroce dziejów ginie jej adaptacyjna funkcja w procesie ewolucji, to odgrywa ona istotną rolę w życiu każdej wspólnoty i kultury: My, ludzie, jesteśmy gatunkiem w nie mniejszym stopniu muzycznym niż mówiącym (s. 12). Po 1980 r. zupełnie nowe i pod pewnymi względami zaskakujące spojrzenie na muzykę prezentuje neurologia. W ten właśnie świat wyznaczony przez triadę mózg-umysł-muzyka wprowadza nas autor książki OLIVER SACKS, znany brytyjski neurolog, autor bestsellerowych książek popularnonaukowych: Mężczyzna, który pomylił żonę z kapeluszem, Przebudzenia, który jak mało kto przyczynił się do zrozumienia i spopularyzowania wśród szerokiego ogółu czytelników problemów ludzi żyjących z zaburzeniami psychicznymi i neurologicznymi.
Książka Muzykofilia. Opowieści o mózgu i muzyce zawiera opis udokumentowanych doświadczeń związanych z muzyką, uzupełniony rozważaniami o mechanizmach neurologicznych tkwiących u ich podstaw. Oto Tony, ceniony chirurg z doświadczeniem, zostaje porażony piorunem i od tej pory – niewrażliwy wcześniej na powaby muzyki – odkrywa w sobie zapał do muzyki fortepianowej. Nowa pasja wciąga go do tego stopnia, że nauczył się grać na fortepianie i pianinie, a nawet z powodzeniem koncertuje. Nie jest to jedyne zdarzenie, gdy po latach, w zgoła nieoczekiwanych okolicznościach, pewna osoba  nagle wykazuje niesłabnącą predylekcję do muzyki. Muzyka okazuje się złowrogą siłą, gdy określona melodia (np. piosenka neapolitańska) daje początek napadowi epileptycznemu, gdy po głowie chodzi natrętna melodia (brainworms) lub dzień w dzień doznaje się halucynacji muzycznej tak głośnej, że ze zdziwieniem szuka się po mieszkaniu radioodbiornika odpowiedzialnego – w mniemaniu danego delikwenta – za hałas w głowie. U Sheryl C. postępującej głuchocie zaczęły towarzyszyć halucynacje muzyczne (kolędy, piosenki z musicali, pieśni patriotyczne) i dopiero dzięki implantowi ślimaka odzyskała słuch, ale nie odróżniała wysokości dźwięków i słyszała tylko chropowatą muzykę. Muzyka pomaga leczyć amnezję, afazję,  reintegrować osobowość i przywracać chęć do życia ludziom z zespołem Tourette’a, zespołem Parkinsona, schizofrenią, demencją czołowo-skroniową, czy chorobą Alzheimera. Potęgę wyobraźni muzycznej ilustruje najpełniej przykład Ludwiga van Beethovena, który w stanie całkowitej głuchoty rozpoczął najlepszy okres swojej twórczości. Co uderzające, można poprawić swoją umiejętność gry na instrumencie podczas myślenia o tym, odgrywając wręcz całe koncerty w wyobraźni, mózg wtedy wysyła analogiczne impulsy jak podczas rzeczywistej gry. Zależność między talentem a pasją nie jest symetryczna: absolutny słuch może łączyć się z  brakiem wrażliwości i smaku na muzykę lub pasja do muzyki może być nie poparta dobrym słuchem. Czasami wybitny talent muzyczny jako wynik ponadprzeciętnego rozwoju zmysłu słuchu rekompensuje ślepotę, jak to miało miejsce w przypadku Raya Charlesa, Stevie Wondera, Andrei Bocellego. Sporo miejsca Sacks poświęcił zaburzeniu percepcji muzyki, zwanemu amuzją, które – jak się szacuje – może dotyczyć może od 1 do 5 proc. ludzi, ale dopiero od lat 90. jest ono intensywnie badane. Amuzja to wrodzone lub nabyte specyficzne zaburzenie będące odmianą agnozji słuchowej (braku zdolności rozpoznania dźwięków pomimo sprawnego słuchu), które odnosi się wyłącznie jedynie do dysfunkcji w zakresie percepcji, pamięci, wykonania, czytania i pisania muzyki. Osoby z amuzją nie są w stanie rozpoznać wielokrotnie słyszanej melodii, często tracą umiejętność gry na instrumentach muzycznych, fałszują, a przy tym nie rozpoznają, że fałszują, a także nie potrafią rozpoznać, że inni fałszują. Niektóre jednostki dotknięte amuzją odbierają muzykę jako chaos dźwięków: Rzućcie na podłogę w kuchni wszystkie garnki i rondle – oto co słyszę! (s. 128). Ta przykra przypadłość nie przeszkadza im poprawnie mówić i rozumieć mowę. Niemniej pasjonujący jest problem muzycznych sawantów, czyli osób, u których współwystępuje upośledzenie umysłowe z genialnymi uzdolnieniami muzycznymi. Sawanci obdarzeni absolutnym słuchem mogą np. znać ponad dwa tysiące oper, wszystkie kantaty Bacha, pamiętać nie tylko melodie, ale stwierdzić, co grał jaki instrument i co śpiewał jaki głos. Tacy ludzie nie potrafią zawiązać sobie butów i dodać dwa do jednego, ale odegrają każdy motyw z symfonii Beethovena. Dlaczego słuch absolutny posiada tylko jeden człowiek na 10 tysięcy? Jak synestezja (sytuacja, gdy doświadczenie jednego zmysłu jest równoczesne z doświadczeniem innego zmysłu, np. usłyszenie określonego tonu wiąże się z określonym kolorem) kształtuje zdolności muzyczne? Jak wyjaśnić rolę marzeń sennych w procesie twórczym kompozytorów? (we śnie H. Berlioz potrafił ułożyć całą arię!). Te tematy i wiele innych równie ciekawych podejmuje autor książki.
Choć publikacja ma charakter popularnonaukowy, to pewne uwagi O. Sacksa można odczytać jako polemikę z poglądem znanego neurofizjologa A. Damasia odmawiającego osobom w końcowym stadium choroby Alzheimera tzw. świadomości rdzennej (s. 379-380). Do zalet książki można zaliczyć również wartki i przystępny styl, ale nieco może irytować zbyt dużo obszernych przypisów naruszających ciągłość narracji.
Oliver Sacks: Muzykofilia. Opowieści o muzyce i mózgu, tłum. J. Łoziński, Zysk i S-ka,  Poznań 2009, ss. 430

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież