Daromiła Wąsowska-Tomawska - LEĆ NASZ ORLE – ŚWIATU SŁUŻ

„Zostań przy swoim zawodzie i rozsławiaj imię Polski w świecie" - powiedziała babka Paulina Morawska z Łubieńskich do Heleny Modrzejewskiej. Młoda aktorka przyjechała wraz z mężem Karolem Chłapowskim -  literatem, powstańcem 1863 roku, bratankiem gen. Dezyderego Chłapowskiego – do Oporowa. I tak już zostało. Wkrótce pojedzie do Krakowa, swego rodzinnego miasta, po kilkuletniej pracy w teatrach prowincjonalnych. W między czasie grać będzie w teatrze lwowskim i dłużej w czerniowieckim. Jakże wielki musiał być talent aktorki, gdy recenzent napisze: „ Helena Modrzejewska może z czasem być ozdobą najpierwszej sceny".Największy rozwój młodej osobowości następuje w teatrze krakowskim, gdzie w okresie czterech sezonów aktorka gra ponad sto ról. Tworzy postacie młodych, naiwnych dziewcząt, amantek,począwszy od prostoty, poetycznego rozmarzenia do świadomej kokieterii wieku dojrzałej kobiety. Gra wielkie postacie w dramacie i w tragedii: Barbarę Radziwiłłównę, Królową Jadwigę, Marię Stuart Schillera, Ofelię w Hamlecie.  Nawet gdy zdobywa już aplauz publiczności, nieustannie dąży do doskonalenia się. Opuszcza Kraków jako artystka o uznanej sławie ogólnopolskiej, angażując się na 7 lat do teatru warszawskiego a potem już daleka Ameryka i Anglia.
    Stamtąd Helena Modrzejewska przyjeżdża z mężem i synem Rudolfem do Polski, do Kopaszewa, do rodziny Chłapowskich, domu pełnego gości. Można było tam spotkać wnuczkę
gen. Henryka Dąbrowskiego, Barbarę Kwilecką, która w swoim poznańskim mieszkaniu urządzała salony intelektualne, przyjmując artystów, naukowców, działaczy społecznych. Była też córka Fredry, poetka pełna dowcipu. Helena Modrzejewska nawet i tutaj, na wakacjach, uczy się roli. Zdarzył się przypadek koło stawu kopaszewskiego. Artystka powtarzając kwestię do tragedii Wyspiańskiego, została z tyłu napadnięta przez łabędzia i powalona na ziemię. Uwolnił ją od obrażeń, pracujący w polu ogrodnik. Tutaj w Kopaszewie siada  pod dębem Mickiewicza i pyta jego gałęzie o niejedno.
    W1895 roku aktorka przebywająca na stałe w Ameryce przyjeżdża z mężem Karolem na kilkumiesięczny wypoczynek do Wielkopolski, w tym do Pomarzanowic k /  Pobiedzisk     -do Maksymilianów Jackowskich. Przed piękną ciocią młodzież popisuje się deklamacją. Tadeusz Gustaw Jackowski – późniejszy ambasador w Brukselii i Luksemburgu – otrzymuje w prezencie wielki model mostu, rozłożony na części, do należytego złożenia. Podobne, ale dużo większe mosty, budował  w Ameryce syn ofiarodawczyni – Rudolf Modrzejewski. Idyllę tej wizyty zakłócił kucharz, wymachujący dużym nożem. Nie dopuścił nikogo do pieca. Dopiero sprowadzona ze wsi kobieta, unieruchomiła pijanego małżonka.. Ten wystawny obiad nie nadawał się już wtedy do podania.
    Helena Modrzejewska zamieszkała ze swym mężem w Kalifornii, niedaleko Santa Ana. Pustkowie. Dom wybudowany w kanonie, bez dostępu światła, ukryty pośród skał. Wchodząc na drabinkę, tylko z jednego miejsca można było dostrzec promień słońca. Wybitna aktorka wyglądała na cierpiącą – wspomina I.J. Paderewski, odwiedzając ją w czasie swoich tras koncertowych. Mąż artystki wymyślił tam hodowlę kóz. Wkrótce pozdychały bez trawy, żyjąc na gołych skałach. Część zwierząt rozkradli okoliczni mieszkańcy. Paderewski namawiał Helenę Modrzejewską do powrotu, do normalności. Ona zaś myślała o pożegnalnym swym występie, własnym benefisie w Nowym Jorku. Było to jej gorącym pragnieniem. Potrzebowała również pieniędzy. Paderewski obiecał po powrocie do Nowego Jorku przygotować dla niej koncert na pierwsze dni kwietnia 1905 roku. Miał to być rewanż za wprowadzenie go przez wielką już wtedy artystkę w jego życie muzyczne. Helena Modrzejewska rozpoczęła jego koncert jedną ze swoich ról. Teraz ten wielki pianista, nie może spełnić obietnicy. Jego prywatny pociąg uległ wypadkowi, unieruchomiając Paderewskiego na kilka miesięcy w chorobie. Benefis stał się jednak dużym sukcesem finansowym. Umożliwiło to artystce zapewnienie sobie renty, z której korzystała tylko parę lat, gdyż 8 kwietnia 1909 roku zmarła w Bay City. W czasie przyjazdów do kraju, grywała w Krakowie, Warszawie, Lwowie, Łodzi, Lublinie.
    Jak witana była w Poznaniu ? Przypomnijmy, że Teatr Polski w tym mieście otwierano trzy razy. Nim zorganizowano własny gmach i stały zespół aktorski (od 1870 – 1875 r.), nastąpiło trzecie otwarcie sezonu „Zemstą" Aleksandra Fredry. W tym „Teatrze Polskim w ogrodzie Potockiego", w uroczysty wieczór odsłuchano „Poloneza"Chopina i uwerturę skomponowaną przez Henryka  Jarockiego na tę okoliczność. Teatr ten w 1913 roku zamieniono na budynek czynszowy, dobudowując taras z filarami. W czasach zaborów mieściła się tam Cafe Hohenzollern. Od 1919 roku – Esplanada a od 1927-39 r. mieściło się Polskie Radio. Po całkowitym remoncie od tego roku, nazwano to miejsce Arkadią.
    Na występy gościnne Helena Modrzejewska przybyła do Poznania 18 lutego 1880 roku, występując dzień po dniu w sześciu sztukach. Kiedy rozpoczęto sprzedaż biletów na jej występ, pod Teatrem Polskim działy się dantejskie sceny. „W Poznaniu istna rewolucja, narzekania i rozpacz […], wszystkie miejsca rozchwytane w ciągu połowy dnia" - pisze w liście organizator przedstawień. Artystka dochód z sześciu przedstawień (w sumie 6 tysięcy marek) przekazała na artystkę wdowę -  Marię Disterlo i fundusz Kraszewskiego.
    Na występy zjechała  „ cała Wielkopolska" i miłośnicy jej talentu z Berlina. Sprawozdawca niemiecki pisze : „Szlachta polska przyjmuje ją jako pierwszorzędną artystkę dramatyczną […] Nie znamy żadnej niemieckiej artystki, która by tak prostymi środkami, przy tak wielkiej naturalności, tak nadzwyczajnie osiągała skutki […] czyż nie dziw, iż Modrzejewska jest przedmiotem hołdów i wspaniałej owacji ?" W 1890 roku  wielka gwiazda sceny polskiej pojawia się po raz drugi gościnnie w Poznaniu. Ukończyła właśnie 50 lat, wmawiając Polakom, że jest o dwa lata młodsza, zaś wg „czasu amerykańskiego" - cztery lata. Prasa pisze :  „największa polska artystka rzuca w twarz Niemcom przybyłym aż z Berlina na te występy – piękno polskiej mowy, którą pan Bismarck nakazał gnębić w kraju nad Wartą ; 3 tysiące marek rozda pani Helena tutejszym towarzystwom dobroczynnym, tysiąc da na teatr poznański – wielka księżna Wielkopolski". Ostatnia wizyta „gwiazdy dwóch kontynentów" odbyła się w dniach od 12 – 28 lutego 1903 roku, na sześć lat przed śmiercią. Artystka przybyła już 10 lutego. Polacy na dworcu urządzili jej wręcz patriotyczną manifestację. Zamieszkała w Bazarze. Przed każdym występem pruski oddział policji pilnuje trasy dojazdowej artystki do teatru. Powozy tarasują ulice, zatrzymując tramwaje. Każdy chce wiwatować i witać artystkę wychodzącą z powozu do „miejsca świątyni". Po przedstawieniu wyprzęgano konie i ciągnięto z nią powóz do hotelu, pośród śpiewów, owacji, toastów.
    „Nigdy w młodości nie spotkałam się z takim  entuzjazmem [...]naprawdę stąpałam po kwiatach […] 280 bukietów rzucanych na scenę z lóż, orkiestry […] serce biło mi z radości" - mówiła Wielka Gwiazda. Podczas pożegnalnego obiadu w Bazarze dnia 3 marca, w imieniny aktorki, książę Zdzisław Czartoryski żegnał Helenę Modrzejewską cytatem z „Warszawianki" -
„Leć nasz orle w górnym pędzie
Sławie – Polsce – Światu służ"

Maria Modrzejewska żyła 69 lat (1840-1909)


 

                    
                Daromiła Wąsowska – Tomawska