Janusz Orlikowski- Zbędność

Jeszcze dobrze, gdy mówimy o zbędności rzeczy. Przetarty stary fotel, potargany płaszcz,   skrzypiąca szafa, czy biurko ze zdartą upływem czasu politurą. Ich czas oferowania nam swych usług skończył się i pomimo naszego przywiązania do nich, czego powodem bywają wspomnienia, trzeba się pożegnać. Znaleźć dla nich jedynie możliwy grób, czyli śmietnik. To naturalna kolej i jedynie może odezwie się w nas drzemiąca stara babka nostalgia.
 Trochę lepiej mają się rzeczy inne. Stare fotografie, pamiątki kupione w podróży lub te otrzymane. Są symbolami, swego rodzaju wiążącymi pomostami z danym miejscem i czasem, z człowiekiem. Te przechowujemy wciąż choćby w starych pudłach. A czasem, podczas większego sprzątania lub remontu mieszkania, wpadają nam w dłonie. Rodzą uśmiech. I pomimo że już dawno utraciliśmy z nimi codzienny kontakt i są w gruncie rzeczy zbędne, po namyśle na powrót wkładamy je głęboko do szuflady.
A co, gdy mamy do czynienia ze znalezioną w krzakach klatką po gołębiach? Nawiązuję tu do wiersza z ostatniego tomu Wystarczy Wisławy Szymborskiej Ktoś, kogo obserwuję od pewnego czasu, którego bohaterem jest persona zatrudniona w oczyszczalni miasta, znajdująca w swej pracy rzeczy zbędne.
Poetka kreśli obraz tej postaci poczynając od słów: „Nie przybywa gromadnie./Nie zbiera się tłumnie./ Nie uczęszcza masowo./ Nie obchodzi hucznie." A dalej jeszcze bardziej dobitnie:

Nie wydobywa z siebie
głosu chóralnego.
Nie oświadcza wszem wobec.
Nie stwierdza w imieniu.

Mamy więc do czynienia z osobą skromną, która nie angażuje się w szeroko pojęte życie społeczne i polityczne. Nie dla niej „i naprzód do celu/ z ulotkami w kieszeniach/ i produktem z chmielu." Jest pozbawiona tego instynktu stadnego, który powoduje wzajemne nakręcanie złych emocji i „Gdzie tylko na początku/ sielsko i anielsko,/ bo wkrótce jedna rzesza/ z drugą się pomiesza/ i nie będzie wiadomo,/ czyje są, ach czyje/ te kamienie i kwiaty,/ wiwaty i kije." Możemy podejrzewać, że o wiele lepiej czuje się w warunkach kameralnych, a osób ponad kilka to już tłum, który rządzi się innymi, ponad indywidualnymi prawami. Tam jednostka przestaje mieć znaczenie, a liczą się w nim najsilniejsi, niekoniecznie mądrością.
Po obrazie tych tłumnych, ulicznych wystąpień, bo to stanowi tło utworu, pozostaje milczące ponurą ciszą pobojowisko: „Podarte transparenty,/ rozbite butelki, spalone kukły, obgryzione kości,/ różańce, gwizdki i prezerwatywy.", które trzeba posprzątać. Właśnie tym zajmuje się bohater wiersza Szymborskiej, pracownik oczyszczalni miasta. Aktorzy „widowiska" poszli spać, bądź co bardziej krewcy jeszcze debatują gdzie indziej w mniejszych grupach, dając upust resztkom swych złych emocji. Na miejscu pozostają tylko poniszczone drzewa, do których hakami przybijano hasła, rozdeptana, zniszczona trawa i wspomniane wcześniej rzeczy, transparenty itp. I jest on, który wrzuca je do przyczepy, aby wywieźć je poza miasto na jedynie możliwy grób, czyli śmietnik. Są zbędne. Z pewnością nie czyni tego z nostalgią, bo i nie jego były. Tym bardziej nie pozostawia je dla siebie. Tylko gdy:

Raz znalazł w krzakach klatkę po gołębiach.
Zabrał ją sobie
i po to ją ma,
żeby została pusta.

Klatka po gołębiach, rzecz zbędna, bo przecież bohater wiersza nie jest miłośnikiem gołębi, nie jeździ na wystawy, zawody, nie podziwia w ich trakcie lotów i czeka na tych ptaków powroty. Klatka jest  i pozostanie pusta. A jednak zabiera ją do siebie.
Gołębie, symbole pokoju, były w niej kiedyś, ale dawno już wyfrunęły i nie powrócą... I klatka, miejsce gdzie były i symbol - miejsca gdzie znalazł ją  pracownik oczyszczalni miasta to nie są rekwizyty w wierszu obojętne. Stanowią kontrast dla cytowanych wcześniej kamieni i kijów. I on, który poprzez ten czyn identyfikuje się z klatki zbędnością. Staje się mu bliska. Dlaczego?  Jego skromność, kameralność, nie identyfikowanie się z tłumem, indywidualizm, niechęć do angażowania się w sprawy polityki, pacyfizm, to cechy, które spychają go w oczach społeczeństwa na margines. Jest w tym znaczeniu – zbędny, bowiem „Niewzmiankowany./ Niespektakularny."
Ale dźwiga solidarnie konsekwencje, bo to on musi po tych „widowiskach" posprzątać.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież