Agata Wąsacz Narodziny „jasnej" legendy napoleońskiej

Choć wypowiedzianą na początku XX wieku uwagę Édouarda Driaulta o tym, że Polska „jest bardziej napoleońska niż Francja" Andrzej Nieuważny słusznie uznaje za paradoksalną i przesadzoną, to jednak zwraca uwagę na fakt, że „trwałość legendy Napoleona nad Wisłą i Niemnem nie podlega dyskusji i skłania do refleksji" . Zalążki „jasnej" legendy napoleońskiej powstają wraz z utworzeniem Legionów Polskich we Włoszech . Ich ostateczny los to niewątpliwie źródło krytycznego stosunku do Bonapartego.
Najistotniejszy etap rozwoju „jasnej" legendy Napoleona na ziemiach polskich następuje wraz z przekroczeniem przez władcę Odry. Okolicznościowy utwór, Wiersz na przybycie do Poznania najjaśniejszego, niezwyciężonego cesarza Francuzów, króla Włoskiego Napoleona Wielkiego, zbawcy Polaków, pisze wówczas Antoni Wybranowski. W jednej ze strof utworu pojawia się wezwanie do tego, by po kilkunastu latach od utraty niepodległości oddać się pod opiekę Napoleona. On sam jest przedstawiany jako ten, kto przywróci Polakom ich ojczyznę i obudzi ducha do walki.
Po pojawieniu się władcy na ziemiach polskich zdecydowana większość społeczeństwa opowiada się po jego stronie, choć niektórzy mają niewątpliwie w pamięci los żołnierzy wysłanych przez Bonapartego na San Domingo w celu stłumienia powstania murzyńskich niewolników. Znamienną odezwę, opatrzoną datą 3 listopada 1806 roku, kieruje do Polaków Józef Wybicki:

Polacy! Napoleon Wielki, niezwyciężony, wchodzi w trzykroć sto tysięcy wojska do Polski. Nie zgłębiajmy tajemnic zamysłów, starajmy się być godnymi jego wspaniałości. Obaczę (powiedział nam) obaczę, jeżeli Polacy godni są być Narodem. […] Polacy! Od was więc zawisło istnieć i mieć Ojczyznę. Wasz zemściciel, wasz stwórca się zjawił. Zabiegajmy mu drogę ze stron wszystkich, tak jak osierocone dzieci rzucają się na łono ojca. […] Powstańcie i przekonajcie go, iż gotowi jesteście i krew toczyć na odzyskanie Ojczyzny .


Nawoływanie Wybickiego do tego, by nie dociekać tajemnic cesarskich zamysłów, to niewątpliwie nawiązanie do sceptycyzmu wielu Polaków, którzy obawiali się, że cesarz ich wykorzysta i jednocześnie narazi na odwet zaborców. Dalszym słowom o walkach Legionów Polskich we Włoszech nie towarzyszy wzmianka o wysłaniu ich na San Domingo. O zdolnościach retorycznych Wybickiego świadczy natomiast umiejętne stosowanie języka w celu przekonania Polaków do głoszonych treści.
W podobnym tonie pisze w grudniu 1806 roku dwudziestojednoletni Franciszek Wężyk, późniejszy członek warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W Odzie do Polaków ukazuje wizję zmartwychwstania narodu, „ludu, którego rozorano kraje" . Wężyk plastycznie przedstawia ogrom zmian na świecie:

W zaciekłym wojen pożarze
Wstrząsł się z zasad glob strwożony;
Ludy upadły na twarze,
Znikły państwa, znikły trony.
Lądom grożące zuchwale
Spłaszczyły się morskie fale.
Bałwan przemocy upada,
Należną chłostę odebrała zdrada; (s. 10)

    Ich istota polega na totalnym zanegowaniu obowiązującego porządku. Przestają istnieć państwa i rządzący nimi władcy. Zmiany dotykają także naturę, zasłużona kara spotyka przemoc i zdradę. Nieuchronnej przemianie podlega także sytuacja Polaków. Motyw powstania narodu z grobu zostaje w kolejnych wersach doprecyzowany i uzupełniony. Wężyk tworzy dychotomiczny obraz. Przeciwstawia on sobie „zwycięzców świata" i „ciemiężców, którzy pierzchnęli w sromocie" (s. 11). Tożsamość pierwszych z nich nie zostaje doprecyzowana, nie ulega jednak wątpliwości, że chodzi o żołnierzy napoleońskiej armii. Odrodzenie Polaków jest zatem wynikiem działania czynnika zewnętrznego. To wojska cesarza Francuzów odgrywają decydującą rolę. Efektem ich pojawienia się jest to, że

    Podnosi rodak z więzów wydobyty
    Miecz zardzewiały i przodków zaszczyty.
    Wre święty zapał w starcach, w młodzieży,
    Rota po rocie do boju bieży
    I już orzeł z pogonią na wrogów siedliska
                                                  Pioruny ciska! (s. 11)


Odrodzeńczy impuls staje się źródłem narodowej jedności, która zaczyna panować wśród starców i młodzieży. Nie bez znaczenia jest także dziedzictwo przodków. Polak nieuchronnie do niego powraca i z niego czerpie. Za następstwo działania wskrzesiciela można uznać aktywność samych rodaków Franciszka Wężyka. Sięgają oni za broń, walcząc przeciwko wrogom. Zachodzące zmiany, z racji tego, że są totalne i gruntowne, mogą budzić pewną niewiarę i wątpliwości. Stąd też nieuchronna staje się ponawiana refleksja o przyczynach ich zaistnienia. Przyjmuje ona kształt szeregu zadawanych pytań: „Prawdaż to, co spostrzegam albo snu obłuda? / Gdzież więc są nieprzeliczne tyranów orszaki? / Czyliż traf niedociekły takie zrządził cuda, czyli bóg jaki?" (s. 11). Zarysowana alternatywa zakłada działanie przypadku lub wpływ jednostki wyjątkowej określonej mianem boga. W wierszu uwagę poświęca się drugiej możliwości, stąd też pojawia się obszerna charakterystyka wspomnianego boga. Zostaje on obdarzony powszechną czcią, stając się dawcą wolności. W jego kilkuwersową charakterystykę zostaje wplecione imię Napoleona:

Wielkość ma w sercu, słodycz na twarzy,
Grom na ciemiężców w dłoni się żarzy!
Daj pokłon ziemio zdziwiona
Duszy nadludzkiej Napoleona!
A gdzie zaniesie świetnych zwycięstw trudy,
                                            Klękajcie ludy! (s. 11)

Zestawienie wielkości i słodyczy nie umniejsza siły i wyjątkowości Napoleona. Występuje on przeciwko ciemiężcom Polaków, niemniej jednak jego działanie nie spotyka się z reakcją jedynie rodaków Wężyka. Wywołuje ono powszechny odzew, a jednocześnie budzi pewne zaskoczenie, o czym świadczą słowa o „ziemi zdziwionej" (s. 11). Logika ujawnionego w utworze sposobu rozumowania przewiduje jednocześnie rozpowszechnianie się napoleońskiej sławy wraz z kolejnymi zwycięstwami, co wywołałoby również uniżoną postawę ludów. Panowanie i triumfy Napoleona stają się rezultatem działania niebios, stanowią efekt wpływu bożej Opatrzności. Opieką cesarza zostają otoczeni nie tylko Polacy, lecz także cały świat. Działanie władcy ma wynagrodzić rodakom Wężyka ich wcześniejszy los, Napoleon bowiem: „Już chcąc rządem ojcowskim zgładzić kraju rany, / Lał szczęścia zdroje. / Już mocą swojej potęgi / Pisał dla świata słodkich praw księgi" (s. 12). Czyny cesarza, których istotą jest zanegowanie wcześniej obowiązującego porządku, muszą wywoływać sprzeciw. W wierszu zostaje upersonifikowana zdrada, która „bacząc zgon swój bliski / W śmiertelnym jadzie zatruła pociski" (s. 12). Jej reakcja nie wiąże się z radością z uporządkowania przez Napoleona spraw świata, lecz polega ona na wzbudzaniu uczucia nienawiści, którego efektem byłoby przelewanie krwi. Do wrogów Napoleona zostają skierowane następujące słowa:

Na cóż te spiże, na co te roty,
Gdy nie masz w sercu męstwa i cnoty?
Czyliż sądzicie pychą pijani,
Że ci mocarze będą znękani?
I że wsławieni tylu zwycięstwami
                         Zadrżą przed wami? (s. 12)

Wystąpienie przeciwko Napoleonowi można by uznać za efekt szaleństwa. W taki sposób zachowuje się król Prus, którego pod Jeną pokonuje cesarz Francuzów. Wydaje się, że rozporządza on olbrzymią siłą, jednak w starciu z Bonapartem nie ma ona znaczenia. Efektem triumfu nad władcą Prus staje się przekroczenie Odry i pierwszy pobyt na ziemiach polskich. Dynamikę opisu wzmacnia dodatkowo kilkakrotnie powtarzane słowo „już":

Już przed mieczem ludów pana
Upadł Berlin na kolana;
Już smakując w słodszej chwale
Z mieczem zbawcy w Polsce stawa,
Już uroczystym ogniem w zapale
                                       Gore Warszawa. (s. 13)

Napoleon jest początkowo kreowany jako bóg i władca usytuowany na odległym tronie. Stopniowo jednak staje się on Polakom coraz bliższy. Zapowiedź wolności wprowadza sam Wężyk, kierując do swych rodaków słowa:

Polacy! jak Bóg szczęście siejący dokoła,
Napoleon na waszej objawia się ziemi
Jak ojciec na swe dzieci, tak on na was woła:
                                          „Bądźcie wolnymi!" (s. 13)

Szczególną reakcję muszą wywołać słowa, które do Polaków kieruje sam Napoleon. Jego krótka wypowiedź jest hołdem złożonym odwadze polskich bohaterów z przeszłości. Muszą oni stanowić wzór dla kolejnych pokoleń, stać się inspiracją do ofiarnej walki. Niemała jest także rola cesarza Francuzów. Zgodnie z jego przewidywaniami wskrzeszenie Polakom ojczyzny stanie się ostateczne. Nikt nie będzie mógł zanegować nowej sytuacji politycznej na kontynencie:

Znam ja cenę dzielnej chwały,
Co wam przodki pozyskały;
Panowali pruskiej ziemi
I gród carów drżał przed nimi.
Jeśli więc dla was pamięć ich jest święta,
Dziś wam ducha trzeba stężyć:
Potargajcie ohydne pęta,
Bieżcie umrzeć lub zwyciężyć.
Gdy zaś bytu ojczyzny ziszczę wam nadzieje
                                                   Któż nią zachwieje? (s. 13)

Polacy żyjący w pierwszych latach XIX wieku są świadkami wydarzeń przełomowych, nadejścia godziny zemsty nad dotychczasowymi tyranami. Zamieszczeniu w utworze słów Napoleona skierowanych do Polaków towarzyszy włączenie do wiersza wypowiedzi, której odbiorcami są ich wrogowie. Los „tyranów" to efekt działania niebios oraz Napoleona określonego peryfrastycznie jako „bóg mściciel". Argumentacja boskiej aprobaty czynów cesarza staje się istotna. Jej celem jest bowiem usunięcie wszelkich ewentualnych wątpliwości co do przyczyn pojawienia się władcy na politycznej scenie Europy. Jeden z kolejnych opisów Napoleona wskazuje na jego rewolucyjne działanie skierowane przeciwko zdradzie i ciemiężcom:

Postrach przed nim z sławą leci,
Za nim spieszą zwycięstw dzieci;
On obala zdrad bożyszcza,
On z ciemiężców świat oczyszcza,
Przed nim, gdy duma w boje go wyzwała,
Północ zadrżała. (s. 14)

W utworze Wężyk sytuuje z jednej strony Polaków i występującego w ich obronie Napoleona, natomiast z drugiej – „tyranów", wrogów swych rodaków. Chęć zemsty wywołuje wiele przyczyn. Na przestrzeni kilku wersów poeta zestawia różnorodne czyny nieprzyjaciół swej ojczyzny. Są one skierowane przeciwko niewinnym ludziom. „Tyrani" wolą występować przeciwko Polakom niż „umierać z chwałą" (s. 14) na polu bitwy:

Łatwiejż wam było, tyrany!
Lud niewinny, lud znękany
Wymazawszy z karty świata,
Brata uzbroić na brata;
Z miast i włości zrobić jatki,
Wyrżnąć starców, wyrżnąć dziatki
I przez złości przykład nowy
Zabronić nam przodków mowy –
Niż gdy was niebo klęską skarać chciało,
                                     Umierać z chwałą. (s. 14)

Interwencja Boga wpływa na los Polaków, niemniej jednak dotyka ona także samych zbrodniarzy i ciemiężycieli. To oni również zostają dotknięci karą boską. Polacy, którzy doznają opieki Napoleona, zostają niejako zobowiązani do szczególnej postawy wobec swego wskrzesiciela:

Polacy! sławcie wielkość opiekuna świata!
Już się wszystko nad wasze ziściło nadzieje,
Już orzeł biały pod obłoki wzlata
                                   I postrach sieje! (s. 15)

Jeden możliwych scenariuszy dalszych wydarzeń zakłada natomiast samodzielne rządy Polaków za pozwoleniem władcy. Wiąże się z nimi zobowiązanie do mądrej postawy i zgody, a utwór kończą słowa: „Nie żałujmy krwi i pracy, / A wtenczas rzeknie świat zdumiony: Oto Polacy!" (s. 16).
W 1 numerze „Gazety Warszawskiej" z 1807 roku wydrukowano wiersz Kolęda na rok 1807. Utwór zostaje opatrzony podpisem „M.", prawdopodobnie jego autorem jest Marcin Molski, żołnierz i poeta piszący wiele utworów okolicznościowych poświęconych Napoleonowi i Aleksandrowi I. Twórca odnosi się w nim do czynów cesarza doprowadzającego do upadku mocarstw. W końcowej strofie czytamy:

W takim do końca grudnia szły toku
Wojennych zdarzeń koleje,
Rodacy! Oby początek roku
Dał więcej, niźli nadzieje!

1 stycznia 1807 roku po pióro sięga Jan Kanty Dębiński. Pisze wówczas Wiersz do Polaków. W jego poetyckiej wizji „zwycięski oręż Napoleona"  jest tym, który może wydobyć Polaków z niewoli. Realizacji ich największego marzenia musi towarzyszyć wdzięczność cesarzowi. Reakcja nieprzyjaciół Napoleona na jego kolejne zwycięstwa jest następująca:

Nieprzyjaciel […]
Pierzcha choć z wstydem w państw swoich granice…
Najezdnik, co kraje polskie odziedziczył,
Spełznął, a tego ścigają haubice.
A tak powszechnym strachem osiodłany,
Drży, jak przed swoim Minosem Kretany… (s. 103)
W sytuacji gdy wojska Napoleona wywołują powszechny strach, konieczna jest aktywność Polaków oraz ich udział w walkach. W wierszu pojawia się wezwanie do tego, by wzięli oni przykład ze swoich przodków i wykazali się takim męstwem, jakim odznaczyli się bohaterowie siedemnastowiecznych wojen – król Jan III Sobieski oraz hetmani: Jan Karol Chodkiewicz i Stefan Czarniecki. Polaków wspiera „ramię Napoleona" (s. 104), dlatego też muszą oni jak najliczniej stanąć w szeregach wojskowych. Dla wszystkich walczących pokoleń władca stanie się ojcem. Przelewanie krwi, zniszczenia i wystąpienie przeciwko wierze mogą należeć do przeszłości. Bonaparte kieruje bowiem do Polaków następującą odezwę: „Obok mnie wojsko polskie walczyć będzie. / Niech zmaże nieład, zetrze z siebie plamy… / A w Europie umieszczę go rzędzie" (s. 105). Udział w walce sprawi, że Polacy, odnoszący „bohaterskie blizny" (s. 106), zostaną zaliczeni w poczet zwycięzców
W grudniu 1806 roku Napoleon przybywa do Warszawy. Temu wydarzeniu anonimowy twórca poświęca Pieśń na wjazd cesarski do Warszawy. W wierszu tym można wyróżnić kilka części. Pierwsza z nich przedstawia atmosferę panującą w stolicy:

Jakiż to festyn w stolicy?
Snują się tłumem mieszkańce,
W każdym gmachu i świątnicy
Goreją lampy, kagańce.
Co ma znaczyć ten szczęk broni?
Krzyk ludu, dzwonów odgłosy,
Ten huk spiżów, tętent koni,
Te arki, bramy, kolosy?

W mieście panuje wyraźne poruszenie o początkowo niedookreślonej przyczynie. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańców gromadzi ważne wydarzenie. Nieprzypadkowo słychać „szczęk broni" i „krzyk ludu" (s. 20). Uwagę w ostatnim cytowanym wersie zwraca przede wszystkim wzmianka o bramach. Chodzi o bramy triumfalne, które stawiano na powitanie cesarza lub przybywającego wojska. Jak zauważa Janusz Polaczek, brama triumfalna i inne formy architektury okazjonalnej uzupełniały istniejącą zabudowę miejską, a jednocześnie służyły wyodrębnieniu „w przestrzeni miejskiej strefy dla uroczystych celebracji. […] tworzono scenę, na której rozgrywać się miało swoiste theatrum z udziałem władz, wojska, nierzadko przy akompaniamencie muzyki i efektach świetlnych" .
W utworze pojawia się znaczące zestawienie kilku określeń charakteryzujących Napoleona. To „najpierwszy zwycięstwa syn" oraz „wybawca z niebios zesłany" (s. 20). Jego skrótowa charakterystyka oraz powiązana z nią refleksja o sytuacji Polaków i ich losie współtworzą kolejną część utworu. Cesarz będzie obdarzony wdzięcznością ojców i matek, ich „łzy radosne" zastąpią „świetności niedostatek" (s. 102–103). Polacy pozbawieni opieki i nadziei byli sierotami. Ich los zmienia się wraz z pojawieniem się Napoleona. Tak brzmią skierowane do niego słowa:

Tobie dał Narodów księgę
Pan górnego Majestatu.
Z nią mądrość, szczęście, potęgę,
Abyś rozkazywał światu. (s. 21)

    Cesarzowi zostaje przyznana rola „zastępcy Niebios" (s. 21). Działa on z woli Stwórcy. W poetyckiej wizji zrealizuje wiele czynów, zapewniając światu spokój i szczęście oraz przynosząc Polakom wskrzeszenie ich ojczyzny:

    Uweselisz świat pokojem,
    A zgodnie z sercem Tytusa,
    Szczęście wszystkich będzie Twojem.
    Na świętym drzewie oliwy
    […]
    Zawiesisz oręż szczęśliwy,
    Błogosławiony przez ludy.
    Polska cudowną ręką wskrzeszona
Wyzna swym twórcą Napoleona. (s. 21)
    
Do nadziei związanych z pojawieniem się cesarza na ziemiach polskich odwołują się także inne wiersze. W Pieśni wdzięczności anonimowego twórcy obecność Bonapartego zwiastuje „dni szczęśliwe"  i jest rezultatem opieki Opatrzności. W utworze odnajdujemy wezwanie do zjednoczenia Polaków, pamięci o dawnych klęskach oraz do tego, by „późne pokolenia" (s. 2) czciły „wielkiego Napoleona" (s. 2).W Ojczyźnie z grobu „Napoleon oswobodzić zamyśla Polaki" , a tytułowa ojczyzna jest upersonifikowana, wstaje z grobu oraz nawołuje Polaków do tego, by jej bronili. Pełen uwielbienia dla władcy jest także powtarzający się kilkakrotnie refren Hymnu anonimowego autora: „Niech żyje Cesarz, Ojciec Polski ukochany, / Niech żyje, wszystkie społem, niech wołają stany" .
18 stycznia 1807 roku w teatrze na placu Krasińskich w Warszawie wystawiono dramę liryczną Ludwika Osińskiego pt. Perseusz i Andromeda. Tytułowa bohaterka „to Polska wybawiona przez Perseusza-Napoleona" . O władcy obecnym na przedstawieniu tak śpiewano w Kantacie skomponowanej przez Józefa Elsnera:

Tak Polska z losów kolei
Z gruzów swoich ożywiona
Ujrzała cel swoich nadziei
Wielkiego Napoleona…

Fragment Kantaty

 korespondował w szczególny sposób z treścią transparentu. Ten zaś wyobrażał aureolę słoneczną z cezariańskim obliczem Napoleona i francuskim orłem unoszącą się nad postacią Polonii […] wypowiadającą znamienne słowa „SPES IN TE", podczas gdy skrzydlaty geniusz unosił płytę grobową z napisem „RESURGAM". Z grobu wyłaniał się starodawny rycerz, Sarmata .

Gdy po kilku miesiącach, w lipcu 1807 roku, powstaje Księstwo Warszawskie, w dzieło szerzenia kultu cesarza Francuzów angażuje się wielu poetów. Nie sposób nie wspomnieć także o propagandowej roli prasy, m.in. „Gazety Poznańskiej" i „Gazety Warszawskiej". „Stosunkowo najwięcej zabiegów stylistyczno-kultowych wobec osoby Napoleona zaobserwować można w latach 1806–1808" .
Bonapartego niemal natychmiast po jego pojawieniu się na ziemiach polskich złączono z nadzieją na przekreślenie traktatów rozbiorowych. Z cesarzem wiązano ogromne oczekiwania. Władcę widziano w roli opiekuna Polaków i wskrzesiciela ich ojczyzny. W wielu utworach pojawiają się wezwania do walki u boku wodza oraz naśladowania bohaterskich czynów przodków. Utwory poświęcone Napoleonowi stają się świadectwem spontanicznego aktywizmu ich autorów. Fenomen tej poezji jest konsekwencją połączenia wielkości wodza, zdumiewającego kolejnymi zwycięstwami, z nadziejami Polaków na to, że geniusz Bonapartego wpłynie na zmianę ich własnej sytuacji politycznej i zagwarantuje niepodległość.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież