Dariusz Filinger - CZTERECH DZIELNYCH I PIES

Zagrali w karty o szaty jego bogate choć podniszczone, oficerskie buty
z cholewami od dawna milczącą rusznicę i staromodną szablę

Przebodli bok jego, ściągnęli z konia jak worek ziemniaków
nie opatrzyli ran, nie napoili wodą z octem jak chce tradycja

Szydzili: „niech twój koń wybawi cię od śmierci skoro nikt inny nie chce"
nie pojawił się też dobry łotr - wszyscy byli źli…

Nie wydadzą go za trzydzieści srebrników jak Jezusa z Nazaretu
na obrazie francuskiego malarza baroku Nicolasa Poussion

Głowy jego odciętej nie podadzą na złotej tacy tak jak głowy
Jana Chrzciciela na obrazie Tycjana z Galerii Narodowej w Edynburgu

Wsadzą ją do brudnego wora po obroku i dostarczą gdzie trzeba
za cztery gruble w złocie zgodnie z obwieszczeniem dla ludności
                    (na obrazie którego nie namalował Juliusz Kossak)

Bo było ich akurat czterech – dzielnych junaków z ludu i mieli psa
co potrafi tropić – nie pierwszy to już raz skłusowali jelenia w cudzym lesie

Oberpolicmajster wydał im tylko dwa świecące jak oczy grubelki i zagroził
że jeśli coś się nie podoba to każe wybatożyć i ciągać końmi nago po śniegu

Taka to jest wdzięczność władzy wobec lokajnych obywateli co z poświęceniem
godnym lepszej sprawy wcielają w życie zamysły rządzących…

Do karczmy wracali ze spuszczonymi głowami wodząc niespokojnie oczami
z myślą: co by tu zrobić aby mniej z nich zostało do podziału nagrody

Wydarzenia owe miały miejsce u progu zimy która nadeszła nagle zza wschodniej
granicy smagała po twarzy i wskazywała miejsca pobytu Ostatnich

Starzy ludzie we wsi niechętnie o tym rozmawiali (wyłącznie szeptem) aby
nie psuć humoru młodym podczas zbliżających się Świąt i zabaw Karnawału
                                                                                                 
                                                                                                                   23.11.2011

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora