Jerzy Utkin - autoportret z kundlem

wciąż gniesz kark przed swym panem w uległej pokorze
i wmawiasz sobie w duchu że mogło być gorzej

choć zwykła przyzwoitość dławi się i krztusi
ale skoro pan każe kundel zawsze musi

napluć ci tylko warto w tę obłudną mordę
zad pod kopniak podsuwasz niczym pierś pod order

przecież łaska jałmużny kość z pańskiego stołu
to dla ciebie szczyt szczęścia gdy z psami pospołu

liżesz dłoń którą dawno odgryźć trzeba było
lecz o takim zuchwalstwie nawet się nie śniło

zamiast rzucić w twarz tłumu patrzcie król jest nagi
popiskujesz zaledwie w przypływie odwagi

takiej na miarę ciebie nad kufelkiem piwa
gdy uśpione sumienie nagle się odzywa

i zaraz porażony tą chwilą śmiałości
warujesz u nóg pana oraz jego gości

to pomerdasz ogonem to warkniesz gdy trzeba
i już ci się wydaje że sięgnąłeś nieba

i Pana Boga w raju chwyciłeś za nogi
gdy tymczasem wycierasz kurz z pańskiej podłogi

i tak tkwisz w tym skundleniu aż po same uszy
kieliszek za kieliszkiem już ci lżej na duszy

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora