Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska - Archetyp Duszy (2)

– Proszę ! Proszę ! – zacietrzewił się profesor. – Ciekawe, co taki chemiczny profan może wiedzieć na temat zagadnień z pogranicza antropologii kultury ! Proszę; druga w nocy ! Wykład PANI EUCKIEJ ! W słuch się zamieniam !
– Wyczytałam, że w naszym kręgu kulturowym, myślę o basenie morza Śródziemnego  – ten znany nam DUALIZM – no, mówię o tym, że człowiek się składa z duszy i ciała, jest trochę zawężony…
– Jestem AGNOSTYKIEM, jak mój ojciec, którego tak pięknie nazywasz GALARETĄ – ponownie sucho przerwał profesor.
– No to co ? To chyba trochę od starszej siostry wypadałoby zasięgnąć wiedzy, że takowe poglądy, jak DUALIZM, istnieją, no nie ?
– Wiedza tak odkrywcza, że możesz już mówić o sobie: PANI EGUCKA HABILI TOWANA…
– Wiedza nie tyle odkrywcza, ile PODSTAWOWA, tylko, że z tą DUSZĄ to nie taka prosta sprawa ! WYCZYTAŁAM: według wierzeń egipskich oprócz naszego ciała i DUSZY – DUSZY skomplikowanej – istnieje jeszcze DUCH ! O tym dobrze wiedział Mickiewicz, kiedy pisał swoją ODĘ DO MŁODOŚCI:
– Bez serc, bez DUCHA – podkreśliła PANI EGUCKA – to szkieletów ludy… i nie ma się tu z czego śmiać, jak to czynią i czynili różni – no, na przykład : UMOWNY GALARETA… no, jakiś tam… żeby nikogo nie urazić – sumitowała się PANI EGUCKA. Mawiał o tym akapicie złośliwie – pamiętam – No i cóż tu nam poeta chciał mądrego powiedzieć ?!
A on chciał nam powiedzieć, że człowiek się składa – jego DUSZA – także z DUCHA ! Nie o DUSZĘ mu chodziło, bo geniusz był, TRZECIE OKO MIAŁ ! Ileż to razy mawiamy : HART DUCHA ! Ma go człowiek wyjątkowy ! albo : DUCH DUCHÓW – DUCH EPOKI !
Według egipskiego schematu ISTOTY LUDZKIEJ DUCH – to inaczej inteligencja duchowa, niebiańska istota, istniejąca niezależnie od reszty człowieka, bo może nawet opętać kogoś – mawiamy przecież o takim człowieku, że nawiedzony !

A CIEŃ – o który cię pytałam. CIEŃ – nieodłączna część istoty ludzkiej – podobno według Egipcjan po śmierci człowieka udaje się do miejsca zwanego DOLINĄ CIENI i tam prowadzi nadal żywot ! Ileż to razy mawiamy np. – Niech CIENIE bohaterów spoczywają w pokoju. Prawda ?
Każdy człowiek – wiele o tym czytywałam – ma też swojego abstrakcyjnego sobowtóra, który może istnieć – jakie to ciekawe ! – i bez ciała człowieka żyjącego. Długo nad tym rozmyślałam i w końcu doszłam do wniosku, że Egipcjanie starożytni musieli znać HOLOGRAMY.
Opowieści o SOBOWTÓRACH, krążące wśród wielu narodów, więc coś w tym musi być, są PRZERAŻAJĄCE : z niemiecka zwane DOPPELENGER – podwójny spacerowicz, niegroźny, jeśli jest wynikiem tzw. BILOKACJI, – jak u Ojca PIO – najgorzej, kiedy duchy jeszcze żywych ludzi ukazują się samym zainteresowanym – na ogół zwiastuje to rychłą śmierć takiej osoby.
Istnieją zapisy, że własnego sobowtóra przed swoją rychłą śmiercią widziało wielu sławnych władców ; są to przypadki poświadczone przez wielu świadków. Ot, choćby królowa Anglii – Elżbieta I zimą w 1603 roku, ujrzała samą siebie na swym tronie w tronowej sali ; podobne zdarzenie, w 1740 roku spotkało carycę Annę Iwanowną, lub na dwa dni przed jej zgonem, 12 grudnia 1796 roku Katarzynę II ; własnego DUCHA zobaczył też Abraham Lincoln w 1860 roku – zginął w 1865, nawet Lenin ukazywał się na Kremlu w swym gabinecie, a de facto, sparaliżowany – leżał pod Moskwą w Gorkach.
Straszna to rzecz, takiego DOPPELENGERA spotkać !
No i teraz nareszcie wiem, dlaczego PANI EGUCKA lubi tak wszystko NAZYWAĆ – jej TRZECIE OKO jej to podpowiedziało, co TEŻ wiedzieli starożytni, że IMIĘ  jest KONIECZNĄ częścią ISTNIENIA,  a jeśli istnienia, to i ISTNIENIA WIECZNEGO. Cząstka TAJEMNICY ISTNIENIA, którą PANI EGUCKA poszukuje !
Żeby się udać w zaświaty, trzeba też posiadać ENERGIĘ – siłę życiową która towarzyszyć może w podróży do nieba, temu kto ją posiada.
Myślę, że nieraz tu na ziemi, swoim lenistwem przekreślamy możliwość budowania swojej tkanki energetycznej, przydatnej w innych wymiarach. Ileż to razy mawiamy : no i po co to wszystko, że się tak staramy, gdy tymczasem te nasze starania tu, mogą nas wyposażyć w energię, za pomocą której odbijemy się od tej naszej rzeczywistości i dotrzemy do innej. Jest jeszcze jedna rzecz, o której też widział Mickiewicz – autonomiczna część człowieka – JEGO SERCE – przypominam : BEZ SERC BEZ DUCHA to szkieletów ludy… Przecież balsamujemy i otaczamy czcią serca wybitnych ludzi, chowamy je oddzielenie, w specjalnych urnach, no nie ?
   Nie kremujemy – palimy. Czytałam, że to nie z mózgu, a z serca płynęły za życia człowieka jego dobre i złe myśli, toteż nasze serce po śmierci będzie – jest symbolicznie ważone, jako podstawa oceny jednostki.
Myślę, że spalone serce, na pewno pozbawi nas wieczności. Ta OCENA ! Dopiero teraz rozumiem, skąd się biorą ŻĄDNE ŻYCIA CIENIE… to ci, co za życia nie zgromadzili dostatecznie dużo ENERGII, aby zbudować swój WEHIKUŁ CZASU. Toteż w pełni popieram pozytywną ludzką działalność, no… niechaj to się nazywa : GRANTY.

– Na końcu powiedziałaś coś najrozsądniejszego, muszę przyznać, że twój wywód był interesujący, choćby dlatego, że aby zrozumieć uproszczenia, jakie przynosi współczesna kultura, warto znać stare, rozbudowane formy, archetypy… tak, rozwój kultury, zmierza w kierunku jej redukcji… – zamruczał, jakby do siebie profesor, ale zaraz jakby się ocknął i powiedział tym nieznośnym, nie znoszącym sprzeciwu głosem GALARETY :
– Nie lubię, kiedy mnie pouczasz ! Jestem PROFESOREM – często o tym zapominasz ! – i PANI EGUCKA się trochę przestraszyła : czytała przecież, że DUCH – no, nie DUSZA, ale ów DUCH może się wcielić i stale się jej wydawało, jakby od czasu śmierci GALARETY jej przyrodni brat stawał się momentami coraz bardziej nieprzyjemny, dlatego nie chcąc go już w tej nocy rozdrażniać, powiedziała po LUDZKU, CIEPŁO :
– Nie wiem czy wiesz, ale z tą śmiercią to miałeś rację : ciotka Helenka, wiesz, ta ciotka pana Szlacheckiego, z Grodziszcza zmarła, dlatego tak cię niepokoję po nocy. Jutro – a właściwie dziś – idę się za nią modlić do cerkwi – tam taka rodzinna tradycja – idę na PANICHIDĘ.      I życzę ci dużo GRANTÓW.  
– Teraz rozumiem, wszystko w porządku – odparł profesor LUDZKIM GŁOSEM PANICHIDA – ciekawe… muszę poszukać w internecie co to ! Dobranoc. Zdrzemnij się choć trochę.
– W INTERNECIE – zdziwiła się PANI EGUCKA – tam będą przecież same suche FAKTY. Żeby zrozumieć PANICHIDĘ, trzeba poznać jej ISTOTĘ. Tak jeszcze dziś przyjdzie jej poznać ISTOTĘ PANICHIDY.   
Jakby w odpowiedzi na te słowa, nocna lampka ponownie zagasła, a okna salonu pod naciskiem szalejącej wichury rozwarły się na oścież !
Teraz już PANI EGUCKA wiedziała: KNIAGINI JELENA czegoś się od niej domagała. CZEGO ?    

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora