Eugeniusz Koźmiński - Moja stara, opuszczona ulica

Wyszła mi na spotkanie, jakby czekała.
Mrużyła oczy przesłonięte rzęsami firanek
(trochę z wyrzutem, a może z ironią?).
Ścierała z czoła zakurzoną pamięć.

Dom pod siedemnastym stanął nagle pusty.
Nikogo z dawnych kolegów, jacyś obcy ludzie. Tylko na piętrze w oknie zjawiło się światło
– czyżby ojciec z zaświatów podlewał kaktusy?

Cisza opadła na nas jak zniszczony płaszcz.
Ani krzyku dziecka, ani śmiechu kobiet,
tylko cisza. Ach, chodźmy już stąd.
Za późno na powrót, czas się też zestarzał

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org