Stefan Pastuszewski - A było to tak:

Jeśli ktoś tobie mówi, że będziesz w niebie…
Zależy kto mówi. Czy stary, wyrachowany wyga, który chce coś wygrać, czy plota jakiś, któremu jest obojętnie, co mówi.
Powiedział mi to Sebastian, dziesięcioletni chłopczyk. Powiedział z pełnym przekonaniem, spontanicznie, od siebie.
Czy na pewno od siebie?
A było to tak:
Jechaliśmy samochodem i gawędziliśmy o życiu, bo z dziesięciolatkiem można już gawędzić o życiu.
Że jest takie i siakie, bywa trudne…
Tą trudnością dla niego były w tym momencie różowe buty, które mu nałożyła ciocia, bo swoje miał mokre:
– Ubierasz je i już! – rozkazała, łamiąc wszelkie opory.
Sebastian ubrał, bo boi się cioci, tak jak większość mężczyzn boi się kobiet. Może nie ich samych, tylko ich tępego uporu w spawach jak najbardziej błahych. Potrafią zginąć, byleby postawić na swoim. Ballada Mickiewicza „Golono, strzyżono".
– Czy ty mi pomożesz kiedy będę miał kłopoty? – zapytał nieoczekiwanie Sebastian   
– Jak będę mógł, to na pewno ci pomogę, Sebuś. Albo ci poradzę, bo przecież można pomóc też słowem – odpowiedziałem.
– A jak cię nie będzie? – pytał dalej chłopiec.
– To zadzwonisz do mnie. Teraz z każdego miejsca na kuli ziemskiej można do siebie dzwonić – odpowiedziałem.
– A jak będziesz w niebie? – chłopcu widać chodziło o inną nieobecność.
O mało co kierownica nie wypadła mi z rąk. Ta jego pewność, ta jego znajomość rzeczy, ten jego spokój, jeśli chodzi o sprawy eschatologiczne.
– Tak, muszę zrobić wszystko, by go w sprawie nieba nie zawieść. Muszę być lepszy! – postanowiłem.
Zaskoczony, nieprzygotowany zacząłem coś bełkotać, że gdy będę gdzieś tam w górze, to będę się nim opiekować, że jak czegoś nie widać, to wcale nie znaczy, że tego nie ma…
Sebastian oczywiście swoim dziecięcym racjonalizmem poddawał to wszystko w wątpliwość, ale już dalej nie drążył, zadowolony chyba z tego, że jakaś tam opieka, choć nie wiadomo jaka, jednak z mojej strony będzie.
I z tej okazji zaczął śpiewać.
I ja śpiewałem. Każdy na swoją nutę. Czy słyszeliście kiedyś dwóch, wrzeszczących jak wariaci facetów pędzących na oślep samochodem?
Nie były to na pewno chóry anielskie, ale były. Panu Bogu jest chyba pod tym względem wszystko jedno…

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora