Agata Wąsacz - Aleksander I w pamiętnikach Adama Jerzego Czartoryskiego

Książę Adam Jerzy Czartoryski (1770–1861) kilkakrotnie zapisał się na kartach historii literatury. W 1795 roku w Grodnie powstała I redakcja poematu elegijnego Bard polski. Utwór Czartoryskiego, rozszerzony w kolejnych latach o 120 wersów, został ogłoszony bezimiennie przez Juliana Ursyna Niemcewicza w 1840 roku. Jak pisał Zdzisław Libera, jego treścią jest „wędrówka narratora w towarzystwie barda po zniszczonej wojną ziemi polskiej; obrazy miejsc uświęconych krwią poległych i chwałą oręża (Racławice, Warszawa, Szczekociny, Maciejowice) oraz rozmowy z napotkanymi dziewicą, młodzieńcem i starcem unaoczniają tragizm losu Polski, wprowadzając nastrój melancholii, zwątpienia, rozpaczy (w zakończeniu red. II poeta pragnie żyć nadzieją, stwierdza jednak, że położenie narodu nie uległo poprawie)" . Czartoryski był także autorem wierszy o tematyce związanej z Puławami, tłumaczył utwory m.in. Pindara, Sofoklesa i Horacego. Poglądy literackie zaprezentował w monografii Żywot Juliana Niemcewicza (1860). W pamiętnikach, które po francusku ukazały się w 1887 roku (edycja polska – 1904–1905), przedstawił wydarzenia historyczne przełomu XVIII i XIX wieku. Książę Czartoryski stał się także bohaterem utworów literackich: Kordiana Juliusza Słowackiego oraz Lelewela Stanisława Wyspiańskiego .
    W niniejszym artykule przedstawię portret wielkiego księcia, a następnie cara Aleksandra w pamiętnikach Adama Jerzego Czartoryskiego z lat 1776–1809. Historyk Jerzy Skowronek zwrócił uwagę na możliwe przyczyny rozpoczęcia pracy nad fragmentem pamiętnika z lat 1795–1805. Według niego książę mógł być motywowany chęcią publikacji lub udostępnienia materiałów Ludwikowi Adolfowi Thiersowi, historykowi epoki napoleońskiej. Być może książę, współpracownik cara, chciał usprawiedliwić swe działania. „W wypadku słuszności tej hipotezy można przypuszczać, że intensywniejszą pracę nad pamiętnikiem rozpoczął Czartoryski nieco wcześniej, prawdopodobnie pod koniec lat trzydziestych. Najintensywniej pracował Czartoryski nad pamiętnikiem w latach 1850-tych. Wtedy powstaje w pełni rozbudowana wersja wspomnień, obejmująca w zasadzie lata 1795–1805 stanowiąca zazwyczaj kontynuację fragmentów wcześniej zapisanych przez samego autora […] Śmierć Czartoryskiego przerwała pracę nad pamiętnikiem. Pozostała luka obejmująca życie księcia w latach 1788–1795, nastąpiło definitywne przerwanie zwartej wersji pamiętnika na grudniu roku 1805. Pozostał niezrealizowany ogólny konspekt pamiętników sięgający aż do powstania listopadowego, szczegółowe notatki lub relacje z rozmów z carem Aleksandrem I (zwłaszcza w 1809–1810 r.), relacja o bitwie pod Austerlitz i wydarzeniach poprzednich miesięcy […] oraz obszerna, brulionowa notatka francuska zatytułowana Kongres Wiedeński" .
We fragmentach pamiętników Czartoryski przedstawił Aleksandra, wielkiego księcia, a następnie cara Rosji. W 1795 roku książę Adam Jerzy wraz z młodszym bratem Konstantym zostali wysłani do Petersburga w celu odzyskania rodzinnego majątku – zasekwestrowanych dóbr w zaborze rosyjskim . Podczas podróży Czartoryski napisał wspomnianego Barda polskiego. O początku pobytu braci w Petersburgu tak pisał Skowronek: „Dnia 12 maja 1795 r. młodzi Czartoryscy stanęli w Petersburgu i dopingowani przez Repnina (który przejął nad nimi bezpośrednią, niemal ojcowską opiekę) złożyli przysięgę jako poddani Katarzyny i zaczęli żmudne starania o zdjęcie sekwestru. Zrobili dobre wrażenie w salonach petersburskiej arystokracji, gdzie jeszcze pamiętano pobyty ich ojca w 1759, 1772 i 1775 r., a co ważniejsze zdobyli poparcie wszechpotężnych pod koniec panowania Katarzyny II Zubowów" . Do pierwszego spotkania księcia Adama Jerzego z wielkim księciem Aleksandrem doszło w 1796 roku. Podczas zimy 1795/1796 roku miały miejsce „częste festyny, teatra, spacery, bale u dworu" . Czartoryskim dały one możliwość bliższego poznania się z książętami. W pamiętniku czytamy: „Wielki książę Aleksander raz rozkazał sobie przynieść jeden z rysunków, którymi się wówczas zajmowałem. Przyjął mnie w Pałacu Zimowym do swego gabinetu bardzo uprzejmie, w przytomności wielkiej księżny, która wraz z mężem przypatrywała się mojej robocie" (s. 148). Podczas spacerów książę Aleksander okazywał przychylność obu braciom: „Te poranne spotkania zyskiwały swego rodzaju kontynuację na wieczorach dworskich i stosunki nasze z księciem przyjmowały charakter znajomości coraz bardziej stały" (s. 148). W Tauryczeskim Dworcu, do którego wiosną przeniósł się dwór, odbywały się mniej częste bale, a Aleksander nierzadko spacerował po bulwarze. W pamiętniku Czartoryskiego pojawiła się ocena niedawno poznanego księcia: „Uważaliśmy w tym młodym książęciu wiele szacownych przymiotów i ile z przerywanych mów sądzić można było, wielki książę nie pochwalał wszystkich postępków babki swojej. Nie wydawał się jednak ze wszystkimi opiniami swymi i okazywał często chęć zupełniejszego zwierzania się, czego otaczający orszak najczęściej nie pozwoliłby nawet z pewnością uczynić. Te spotykania się częste i słowa niedokończone, a coś niepospolitego w następcy przyszłym tronu zapowiadające, niemało mnie i brata zajęły i w natężeniu trzymały przez myśl, czy stąd by jakie nadzieje dla Polski i naszych nieszczęśliwych ziomków nie mogły zaświecić" (s. 149).
    Wiosną 1796 roku w Ogrodzie Taurydzkim doszło do słynnej rozmowy obu książąt. Jej przebieg Czartoryski przedstawił w swoim pamiętniku, zaznaczając jednocześnie, że zapoczątkowała ona przyjaźń obu postaci. O swoich ogólnych wrażeniach tak pisał autor pamiętnika: „Zdawało się, że młody książę czynił przede mną spowiedź powszechną i że nie mógł już się oprzeć niezbędnej potrzebie powierzenia mi i wylania swoich myśli, przekonań i uczuć w ucho bezpieczne, w serce, o którego dyskrecji nie miałby żadnej przyczyny powątpiewać i które by go zrozumieć potrafiło" (s. 150). Na początku rozmowy książę Aleksander zadeklarował, że nie chce, by jego poglądy były utożsamiane z poglądami dworu i gabinetu. Odniósł się między innymi do postępowania swej babki Katarzyny II wobec Polaków. Uznał, że było ono niesłuszne i srogie, a także wyraził szacunek dla Tadeusza Kościuszki i „współczucie dla jego niedoli": „wiedzcie, że […] nieraz moje życzenia były za Kościuszkiem i za jego zaszczytną walką, żem się smucił nieszczęściem jego oręża" (s. 150). Opowiedział się po stronie praw ludzkości i sprawiedliwości, wyrażając zdecydowany sprzeciw wobec despotyzmu. Deklaracje księcia, tak bardzo sprzeczne z poglądami Katarzyny II, wywołały wiele uczuć w słuchaczu, takich, jak: „podziwienie, szacunek, czułość, nawet wdzięczność, pociąg najszczerszy i przywiązanie" (s. 151). Na uwagę zasługuje fakt, że zupełnie inną wagę słowom księcia Aleksandra przypisał historyk Jerzy Skowronek: „kierunek i treść tego swego rodzaju wewnętrznego monologu przyszłego władcy Rosji wynikały najprawdopodobniej z nieustabilizowanych jeszcze młodzieńczych impulsów i przekonań wielkiego księcia, z młodzieńczej skłonności do idealnych marzeń, a po części – z wrodzonego mu daru ujmowania i prawienia grzeczności miłym mu ludziom" . W przekonaniu historyka, o tym, że Czartoryski przypisał duże znaczenie słowom swego rozmówcy, zadecydował „młodzieńczy zapał słuchacza" . Faktem pozostaje, że książę Adam i jego matka zaczęli wiązać nadzieje z księciem Aleksandrem. Podsumowując sąd o taurydzkiej rozmowie, Skowronek napisał: „monolog [Aleksandra] mógł co najwyżej wskazywać na chęć złagodzenia polityki caratu w stosunku do polskich poddanych w bliżej nieokreślonej przyszłości. Nazbyt optymistyczna interpretacja słów Aleksandra przez Czartoryskich wynikała prawdopodobnie z chęci zastąpienia rozwijającej się akcji spiskowo-legionowej wygodniejszymi dla arystokracji legalnymi staraniami w sprawie polskiej. Zwłaszcza że w tych staraniach rolę kierowniczą ogrywałby znowu przedstawiciel rodu Czartoryskich" .
    Konsekwencją silnego wrażenia, jakie na Czartoryskim wywarł prowadzony dialog, był bardzo entuzjastyczny sąd Polaka o Rosjaninie. Aleksandrowi przypisywał on wówczas posiadanie „czystej, niepokalanej duszy, w której sama szlachetność, ludzkość, prostota, miłość przyrody, prawdy i cnoty tchnęła" (s. 151). Czartoryski na kartach swych pamiętników wyraził przekonanie o tym, że książę Aleksander, choć ubolewał nad losem polskich jeńców, nie mógł im pomóc. Jego wstawiennictwo być może zaszkodziłoby samym jeńcom oraz byłoby niebezpieczne dla samego Aleksandra. Radość z poznania „duszy wielkiego księcia, jego czuciów i zasad" (s. 152), towarzyszyła także Konstantemu Czartoryskiemu. Prowadzone rozmowy dotyczyły również m.in. La Harpe’a – nauczyciela Aleksandra. Wielki książę wyrażał się o nim bardzo entuzjastycznie, mówiąc o żywionym do niego szacunku i pokładanej w nim ufności. W przekonaniu Czartoryskiego to Jean François de La Harpe zaszczepił w księciu „zasady wolności i słuszności" (s. 152). W innym fragmencie pamiętnika dodawał jednak: „nie wydaje mi się, aby La Harpe pobudził go do zastanowienia się dostatecznie nad niezmiernymi trudnościami wykonania i nad równie trudnym poznaniem środków, jakich użyć należy dla otrzymania możliwych rezultatów" (s. 160).
Aleksander za swoich jedynych przyjaciół uznawał nauczyciela i młodą żonę Elżbietę. Do najściślejszego towarzystwa dopuścił obu braci Czartoryskich. Efektem dwugodzinnego spaceru było „ślubowanie tajemnicy i przyjaźni, i częstego widzenia się" (s. 152).
W swoich zapiskach Czartoryski podkreślał, że Aleksander po objęciu władzy „nie zatarł zupełnie tych pierwszych związków młodości, ani o nich nie zapomniał" (s. 152). Pisząc o pamiętnej rozmowie, Czartoryski nie korzystał z żadnych not, odwołał się jedynie do własnej pamięci. W następstwie dialogu w Ogrodzie Taurydzkim miały miejsce liczne umówione spotkania i przechadzki z księciem Aleksandrem. Na początku lata 1796 roku dwór przyjechał do Carskiego Sioła. Aleksander nalegał, by bracia również się tam przenieśli, co umożliwiłoby spędzanie więcej czasu wspólnie. Ówczesne wydarzenia tak wspominał Czartoryski: „Podobał sobie w naszym towarzystwie i pragnął go, bo z nami tylko mógł mówić z całą szczerością i odkrywać nam głąb myśli swojej. Mieliśmy prawo przychodzić na pokoje, kiedy cesarzowa ukazywała się na nich wieczorami, należeć do przechadzek i zabaw ogrodowych powtarzających się każdego dnia pogodnego" (s. 153).
Poufałość księcia Aleksandra z braćmi Czartoryskimi nie była tajemnicą dla Katarzyny II. Caryca nie sprzeciwiała się jej. Nie znała jednak – jak pisał autor pamiętników – przedmiotów prowadzonych rozmów. Na źródło zadowolenia władczyni zwrócił uwagę polski magnat: „[Katarzyna] była kontenta, że wielki książę z nami się zaprzyjaźnia czy to przez jakieś dobre o nas rozumienie, czy też przez myśl, o której już nadmieniałem, że trzeba magnatów polskich i młodzież nowo zabranego kraju przywiązać do jej polityki" (s. 154).
Samej przyjaźni z wielkim księciem autor pamiętnika przypisał znaczenie. Stwierdził, że stała się ona „jedną tysiąca przyczyn postępu pojęć liberalnych w Europie i chociaż znikomego, niestety, pojawienia się znowu na widowni politycznej tej Polski, którą ona [Katarzyna] mniemała pogrzebać na wieki" (s. 154).
Opinie polityczne księcia Czartoryski uznał za skrajne. W jego przekonaniu były one „opiniami ucznia 1789 roku, który pragnąłby widzieć wszędzie rzeczypospolite" (s. 155). Aleksander za niesprawiedliwą i bezrozumną uważał dziedziczność tronu. Opowiadał się za wyborem najwyższej władzy na podstawie głosów narodu. Trudność i niebezpieczeństwo przypadkowej elekcji wykazywał natomiast autor pamiętnika. Dyskusje polityczne dotyczące powyższych zagadnień miały miejsce bardzo często. Niemniej jednak przedmiotem rozmów była także natura. Książę Aleksander był urzeczony jej pięknem. Pisał o tym szczegółowo Czartoryski: „wielki książę zachwycał się nad kwiatkiem, nad zielonością drzewa, nad trochę rozleglejszym widokiem, jakiego dostarczała mała wyniosłość gruntu, […] Aleksander lubił ogrody i wieś w ogólności, lubił rolników i sielskie wdzięki wieśniaczek" (s. 155–156). Jego marzeniem było wykonywanie prac wiejskich oraz proste, spokojne i ustronne życie.
Marzenia Rosjanina nie spotkały się z akceptacją Polaka, który pisał o „wielkich przeznaczeniach" (s. 156) księcia. Zdaniem Czartoryskiego książę powinien posiadać więcej mocy i wiary w siebie, oceniać trudności swego położenia, a jednocześnie odczuwać pragnienie ich przezwyciężenia. Takie przemyślenia jedynie chwilowo towarzyszyły autorowi pamiętnika. Nie wpłynęły one na uczucia do księcia. Czartoryski wyrażał przekonanie o tym, że młody Rosjanin mógł w przyszłości nabyć pożądane umiejętności.
Na kartach pamiętnika książę Adam Jerzy odpowiadał na zarzuty osób, według których przywiązywał on nadmierną wiarę do zapewnień Rosjanina. Niezmiennie wierzył on w ich szczerość: „Zaiste, kiedy dziewiętnastoletni Aleksander pod osłoną największej tajemnicy wylewał przede mną uczucia swoje, które ukrywał przed całym światem, czynił to dlatego, że tych uczuć doznawał rzeczywiście i potrzebował zwierzyć się z nich przed kimkolwiek. Jakąż inną pobudkę mógłby mieć wtenczas? Kogoż miałby zamiar oszukać?" (s. 156).
Jak pisał Czartoryski, książę z zapałem oddawał się marzeniom, rozmowom o polityce i naturze, a także wojskowości „na sposób ojca jego, wielkiego księcia Pawła" (s. 157). Ojciec Aleksandra posiadał kilka tysięcy żołnierzy, których podzielił na małe bataliony i szwadrony. Były to tzw. „wojska gatczyńskie, stacjonujące w Pawłowsku i Gatczynie, całkowicie poddane dowództwu Pawła" . Dowództwa w tej armii posiadali zarówno Aleksander, jak i Konstanty: „Oddawali się pełnieniu tych swoich obowiązków z niezmordowaną gorliwością młodych ludzi, którym po raz pierwszy jakąkolwiek powierzają czynność" (s. 158). Działali z zapałem, chcąc – jak pisał Czartoryski – zadośćuczynić żądaniom i dziwactwom księcia Pawła. Dwór porównywał książąt „do dzieci bawiących się w drewnianych żołnierzy" (s. 158). Niemniej jednak w armii ojca bracia spełniali role, które odpowiadały ich potrzebie działania. Służba była także urozmaiceniem życia książąt i stała w opozycji do „monotonnej jednostajności dworu ich babki" (s. 158). Sąd Czartoryskiego był jednoznaczny: „Kapralska służba, trudy fizyczne, konieczność unikania wzroku babki, kiedy zmęczeni wracali po manewrach do domu w stroju, jakiego natychmiast pozbyć się było potrzeba, wszystko to, aż do dąsów ojca, którego lękali się niezmiernie, urozmaicało i umilało im ten zawód, niemający nic wspólnego z tym, jaki publiczność petersburska i zamierzenia Katarzyny pragnęły im przeznaczyć" (s. 159). Zdaniem pamiętnikarza służba w wojsku gatczyńskim miała negatywne następstwa. Obaj bracia odczuwali zdecydowanie większą łączność z armią gatczyńską niż rosyjską. By potwierdzić swój sąd, Czartoryski przywołał zamiar Katarzyny II. Planowała ona udział Aleksandra, wraz z dowódcą Michaiłem Kutuzowem, w inspekcji fortec pod szwedzką granicą. Plany babki książę potraktował z obojętnością. Pisząc o tej kwestii, Czartoryski wypowiedział zdecydowany sąd: „Drobiazgi służby wojskowej, nawyknienie przywiązywania do nich wielkiej wagi spaczyły umysł wielkiego księcia Aleksandra; upodobał w nich sobie i nie potrafił już wyleczyć się z tego upodobania nawet wtenczas, kiedy poznał całą ich niedorzeczność" (s. 159). Podczas swych rządów Aleksander cierpiał na paradomanię. W jej wyniku tracił wiele czasu, który mógłby poświęcić na użyteczną pracę i zdobycie nowej wiedzy.
    Charakteryzując stosunek Aleksandra do członków rodziny, Czartoryski zauważył, że książę „więcej zdawał się w duszy być przychylnym ojcu jak babce" (s. 161). Przyczyn takiego stanu rzeczy pamiętnikarz dopatrywał się w losie ojca, który był „niesłusznie od władzy usunięty i w jakowymś – choć wprawdzie dobrowolnym – prawie wygnaniu" (s. 161). Powodem niechęci wielkich książąt do Katarzyny II było postępowanie carycy, która nie zgadzała się, by on oraz jego rodzeństwo byli wychowywani przez swych rodziców. Aleksander niechętnie wykonywał wolę babki: „Zawsze znajdował jaką wymówkę, nie okazywał ani gorliwości, ani dobrej woli, a przeciwnie – obojętność i znudzenie, ilekroć chodziło o przyjęcie najmniejszego udziału w rządzie, który mu wtenczas nie przypadał do smaku" (s. 162).
    O edukację wielkiego księcia dbał wspomniany Jean François de La Harpe. Po jego odjeździe została ona przerwana. Jak pisał Czartoryski, od momentu gdy książę ożenił się w wieku osiemnastu lat, nie zlecano mu żadnej pracy ani książek do lektury. Do czytania dzieł z zakresu polityki, historii i prawa Rosjanina zachęcał Polak. „Ale życie dworskie odejmuje zdolność do porządnej pracy" (s. 178) – komentował autor pamiętników. Jego zdaniem w kwestii zdobywania wiedzy Aleksander wykazywał zbyt mało silnej woli, mimo że zdawał sobie sprawę ze znaczenia solidnych studiów. Choć książę Adam zdecydowanie skrytykował Rosjanina na kartach swych pamiętników, pisząc o zmarnowaniu najcenniejszego czasu młodości, to jednak ostatecznie po raz kolejny wyraził on bardzo pozytywny sąd o księciu: „natura uposażyła go niepowszednimi przymiotami, kiedy pomimo edukacji, jaką odebrał, stał się najbardziej sympatycznym panującym swego stulecia i adwersarzem, przed którym upadł Napoleon Wielki" (s. 179). Na kartach pamiętnika Czartoryski zadał pytanie o to, jaki stałby się Aleksander, gdyby jego edukacja była mniej zaniedbana. Nie udzielił na nie odpowiedzi. W jego przekonaniu Aleksander po kilku latach panowania wzbudzał zdziwienie jako człowiek salonu o ujmującym zachowaniu wobec dam, biegły polityk „o przenikliwym i subtelnym umyśle, samodzielnie redagujący wybornie listy w interesach zawiłych i trudnych, zawsze pełen uroku w najpoważniejszych nawet dyskusjach" (s. 179).
    Przyjaźni obu książąt towarzyszyła jednocześnie miłość Czartoryskiego do żony Aleksandra – wielkiej księżny Elżbiety. O uczuciu z pewnością wiedział następca tronu, „i podobno całkowicie przyzwalał na nie – powodowany idealną, pełną przyjaźnią (jak sugerują niektórzy) czy też pragnąc zrekompensować młodej małżonce własną oziębłość i równoczesne zainteresowanie się innymi kobietami (jak tłumaczą inni historycy). Zaczynający się wtedy przełom oświeceniowo-romantyczny czyni prawdopodobnymi obydwie interpretacje" . W czerwcu 1797 roku Czartoryski został mianowany adiutantem księcia Aleksandra. Rok później otrzymał order św. Anny II klasy. „Zaczynał też skutecznie interweniować na rzecz swej rodziny i jej przyjaciół w sprawach majątkowych i staraniach o urzędy czy awanse" .
    O wątpliwościach związanych z pełnieniem władzy w Rosji przez Aleksandra, Czartoryski pisał w innej części pamiętnika, gdy relacjonował wydarzenia towarzyszące śmierci cara Pawła: „Jak się tu on pokaże, jak wydoła ogromowi na niego spadającemu [władzy] i tylu zawadom i podstępom, wśród których się znajdzie – było się czego obawiać" (s. 284). W dalszej części pamiętnika Czartoryski, mimo że nadal pisał o swych wątpliwościach, scharakteryzował po raz kolejny panowanie księcia: „jednak panowanie Aleksandra stało się w końcu świetnym dla Rosji, a młody i ekscentryczny, czuciem i wyobraźnią uniesiony liberalista, chwiejący się zrazu, niepewny działań i niewymiarkowanych celów, później przez wypadki nauczony i faworyzowany stał się podbijaczem, zwycięzcą, ale także podejrzliwym, zabobonnym i surowym autokratą" (s. 285). W 1801 roku podczas pierwszego spotkania obu postaci po śmieci cara Pawła Rosjanin okazał życzliwość Polakowi. Jego zachowanie świadczyło jednak o tym, że odczuwał on pewne skrępowanie i powściągliwość. Czartoryski przywołał skierowane do siebie słowa księcia wypowiedziane podczas tego spotkania: „Gdyby pan tu był, nic podobnego nie mogłoby się wydarzyć. Mając pana u swego boku, nigdy nie zostałbym podobnie wciągnięty" (s. 285–286). Polak, wielokrotnie oceniający zachowanie księcia, kolejnej oceny dokonał po powrocie do Petersburga. Stwierdził, że znalazł cara „niecałkowicie wyleczonego z dawnych marzeń, do których ciągle jeszcze powracał, ale już trzymała go za ramię żelazna łapa rzeczywistości; ustępował przed jej siłą, nie panował jeszcze nad niczym, nie znał jeszcze całego rozmiaru swej władzy i nie potrafił się nią posłużyć" (s. 286).

W obszernym fragmencie poświęconym śmierci cara Pawła scharakteryzował reakcję Aleksandra na wieść o zamachu i charakter udziału księcia w nocnym wydarzeniu z 25 marca 1801 roku. Śmierć cara była częstym tematem rozmów Adama Jerzego i Aleksandra. Rosjanin opowiadał o okolicznościach zamachu, jego relację wykorzystał w pamiętniku Czartoryski, odwołując się także do informacji przekazanych przez inne osoby. Zgodnie ze słowami Polaka spiskowcy przed dokonaniem zamachu przedstawili swą argumentacją księciu Aleksandrowi. Wynikało z niej, że ich celem nie było narażanie życia cara Pawła, lecz zdetronizowanie go i namówienie do przekazania władzy synowi. Przemówienie spiskowca, hrabiego Nikity Piotrowicza Panina, wywarło ogromne wrażenie na Aleksandrze. Książę nie podjął jednak natychmiastowej decyzji. Dopiero po upływie sześciu miesięcy zgodził się na działania przeciwko swemu ojcu. Jak pisał Czartoryski, zbliżający się moment dokonania zamachu był w przeświadczeniu Aleksandra momentem, w którym jego ojcu zostanie przedstawiona propozycja abdykacji. Przez cały wieczór poprzedzający zamach, również przy pożegnaniu z ojcem, Aleksander nie zdradził się żadnym gestem. Obszerny fragment pamiętnika Polak poświęcił opisaniu reakcji Aleksandra na wieść o śmierci ojca: „Około pierwszej w nocy zapukano do drzwi i ujrzał wówczas Mikołaja Zubowa, rozczochranego, z rozwianym włosem w ubraniu pozostającym w nieładzie, rozognionego wypitym winem i dopiero co dokonanym zabójstwem. Zbliżył się do wielkiego księcia, który siadł na swym łóżku, i zwrócił się doń ochrypłym głosem: „Już po wszystkim". „Po czym?" – zapytał zbity z tropu wielki książę. Miał słaby słuch, a może też lękał się zrozumieć to, co miał za chwilę usłyszeć, podczas gdy hrabia Zubow ze swej strony uchylał się od oznajmienia mu wyraźnie, co też się stało. Przedłużyło to nieco rozmowę. Myśl o śmierci ojca była tak odległa od wielkiego księcia, iż nie dopuszczał w ogóle takiej możliwości. Wreszcie spostrzegł się, że hrabia, nie wyjaśniając wyraźnie, tytułuje go jednak nieustannie „Najjaśniejszym Panem" i „Waszą Cesarską Mością" (wielki książę sądził, że został jedynie regentem). Okoliczność ta nie pozwoliła mu na dalsze tkwienie w wątpliwościach. Wielkim księciem targnął straszny ból i najdotkliwsza rozpacz" (s. 306). Czartoryski kilkakrotnie pisał o wyrzutach sumienia, które odczuwał Aleksander. Sądził jednocześnie, że paraliżowały one najlepsze możliwości cara na początku jego panowania, a pod koniec życia pogrążyły władcę w przygnębieniu i mistycyzmie. Nazwiska zabójców cara Aleksander poznał dopiero po latach. Dobrowolnie udali się oni na wygnanie lub zostali zesłani na Kaukaz. Pod koniec sierpnia 1801 roku odbyła się w Moskwie koronacja Aleksandra. Towarzyszyły jej przepych i wielkość, władcy okazywano dowody miłości i entuzjazmu. Nie wpłynęły one jednak na stan duszy Rosjanina. Czartoryski pisał: „Nigdy nie był, jak sądzę, bardziej nieszczęśliwy. Całymi godzinami siedział w milczeniu, z oczyma utkwionymi w jeden punkt. Godziny takie powracały co dnia i nie chciał wówczas mieć przy sobie nikogo" (s. 311). Ze swych myśli i zmartwień młody car zwierzał się Czartoryskiemu. Ten namawiał Rosjanina do aktywności i przypominał o zadaniach, do których car był powołany. Władca traktował je wyłącznie jako przykry obowiązek. Przekonanie Aleksandra o tym, że możliwa będzie detronizacja cara Pawła bez dokonania zamachu na życie władcy, Czartoryski uznał za efekt młodości, braku doświadczenia oraz zbytniej ufności cara. Przedstawienie własnych przemyśleń, dotyczących zamachu i udziału w nim Aleksandra, Adam Jerzy uznał za swój obowiązek. Chciał w ten sposób oddać „sprawiedliwość cesarzowi Aleksandrowi, na którego temat puszczano tysiące obelżywych pogłosek oczerniających jego pamięć. Najpełniejsza prawda, przedstawiona bez ogródek, oczyszcza go najlepiej od ohydnego oskarżenia, wyjaśnia, jak wciągnięty został do akcji pozostającej w całkowitej sprzeczności z jego myślami, z wszystkimi jego skłonnościami, i dlatego też mogło się wydawać, iż wobec świata nie dość ukarał osoby, do których czuł wstręt" (s. 313).
Nie zabrakło na kartach pamiętnika spostrzeżeń odnoszących się do początku rządów cara Aleksandra. Utworzył on rodzaj tajnej rady (tzw. Komitet Nieoficjalny), do której należeli książę Adam Jerzy Czartoryski, hrabia Paweł Aleksandrowicz Stroganow, hrabia Wiktor Pawłowicz Koczubej oraz Nikołaj Nowosilcow. Piątym członkiem Komitetu był La Harpe, który przybył w odwiedziny do dawnego ucznia. Spotkania, podczas których roztrząsano różne plany reform, odbywały się dwa, trzy razy w tygodniu: „Nie było tematu, którego nie poddano by dyskusji, każdy przedstawiał swoje idee, niekiedy opracowania i zebrane przez siebie informacje odnośnie aktualnego biegu spraw rządowych i dostrzeżonych nadużyć. Cesarz z całą otwartością ujawniał swe myśli i prawdziwe uczucia. I chociaż przez czas dłuższy zebrania te stanowiły jedynie zwykłe spędzenie czasu i niekończące się, a pozostające bez praktycznego znaczenia dyskusje, to – prawdę mówiąc – nie było w Rosji żadnego udoskonalenia wewnętrznego, żadnej pożytecznej, a podjętej bądź wykonanej za panowania Aleksandra reformy, która nie zrodziłaby się z owych tajnych spotkań" (s. 322).
Na uwagę zasługuje fakt, że sytuacja, w jakiej znalazł się nowy car, nie należała do łatwych. Władca nie cieszył się większą popularnością oraz był pozbawiony doświadczenia politycznego. W przekonaniu Skowronka, „udział czy przynajmniej milczące przyzwolenie na zabójstwo ojca nie jednało mu pewnie zwolenników. Początkowo był więc na łasce zamachowców, a zawsze – pamiętając o ponurej tragedii swego ojca w Pałacu Michajłowskim – musiał liczyć się z niechęcią czy wrogością najwyższej arystokracji i biurokracji do wszystkich poważniejszych prób reform. Zresztą pod wpływem dworskiego otoczenia i konieczności kontynuowania polityki swych poprzedników młody car szybko stygł w entuzjazmie dla zasad liberalnych i republikańskich" .
Fragment pamiętnika Czartoryski poświęcił ukazaniu stosunku cara do cesarza Francuzów. Rosjanin „podziwiał Napoleona, lecz nie uważał się zdolny, aby wziąć go za wzór" (s. 327). Okazją dla cara do ukazania „swych wielkich, acz zawsze defensywnych zalet" (s. 327) były błędy wodza Wielkiej Armii. Pragnienie tego, by Aleksander stał się współzawodnikiem Bonapartego oraz „by czyny jego rządów, podobnie jak działania pierwszego konsula stały się nieustannym przykładem wielkości, siły, woli i zdecydowania" (s. 327), odczuwała teściowa cara.
Wiele partii swych wspomnień książę Adam poświęcił przedstawieniu wydarzeń politycznych z początkowych lat panowania młodego cara. Odniósł się między innymi do przyjazdu do Petersburga cesarskiego adiutanta Gerauda Duroca. Celem jego wizyty była – jak pisał Czartoryski – „chęć wysondowania nastawienia młodego cesarza i zbadania, czego też Europa i Francja mogą spodziewać się po jego panowaniu" (s. 333). Krążyły opinie, że Duroc napisał do swego wodza, że nie należy się niczego obawiać. Hrabia Panin podpisał wówczas z cesarskim adiutantem umowę. Jeden z jej artykułów był skierowany przeciwko Polakom. Oba kraje przyrzekały sobie wzajemnie m.in., że nie będą chroniły żadnego uchodźcy politycznego. W rozmowie z Czartoryskim Aleksander I zapewnił, że zawarcie w umowie tego artykułu było sprawą o znaczeniu formalnym oraz że losy Polski leżą mu na sercu. Pisząc o działaniach cara na rzecz Polaków, Czartoryski podkreślił, że wielu jego rodaków zesłanych na Syberię dzięki carowi odzyskało wolność i wróciło do swych domów. Aleksander chciał również usprawnić administrację w polskich prowincjach.
Na kartach pamiętnika Czartoryski pisał także o reformach dokonanych przez cara: „Po raz pierwszy w Rosji cesarz stworzył Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Policji, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sprawiedliwości, które dotychczas spoczywało w ręku generalnego prokuratora Senatu, Ministerstwo Oświecenia – dział dotąd zaniedbany i zapomniany w Rosji, Ministerstwa Handlu, Spraw Zagranicznych, Marynarki oraz Wojny. […] Wszystko, co tyczyło się wojska, aż po najmniejsze nominacje, winno było wychodzić wprost od cesarza, być wyrazem jego osobistej woli i armia powinna była o tym wiedzieć. […] Miejsce adiutanta przemieniło się z biegiem czasu, podobnie jak u Napoleona, w stanowisko szefa sztabu generalnego, co świadczy o tym, iż Rosja uważa się za będącą stale w stanie wojny i pragnie mieć możliwości w każdej chwili ją podjąć" (s. 352–353). Rozpoczęto również prace nad projektem ogólnego kodeksu praw. Czartoryskiemu car Aleksander zaproponował stanowisko zastępcy ministra spraw zagranicznych. Po wyjeździe schorowanego kanclerza Woroncowa na urlop Polak objął tekę ministra.
Autor pamiętników pisał, że liberalne idee oraz wyrzeczenie się nieograniczonej i samowolnej władzy nadal stanowiły troskę cara. Niemniej jednak „była to raczej zachcianka młodzieńca niźli zdecydowana wola dojrzałego człowieka" (s. 381). Czartoryski zwrócił uwagę na fakt, że car Aleksander nie satysfakcjonował Rosjan, mimo że zapewnił im spokój, dobrobyt i nieznany przed swoim panowaniem stopień wolności. Poddani nie akceptowali zachowania Aleksandra I, który „miał zbyt prosty sposób bycia, zbyt niechętnie odnosił się do przepychu, nadmiernie lekceważył etykietę. Rosjanie żałowali błyszczącego dworu Katarzyny i nadużyć owych czasów, owego pola otwartego dla tylu namiętności, walk, intryg, a także dla tylu sukcesów" (s. 382). W opinii Polaka władca w początkowych latach swego panowania odstępował od dawnej polityki rosyjskiej, myśląc jedynie o „wewnętrznych ulepszeniach, o uczynieniu podanych rosyjskich i innych narodów – szczęśliwymi, na ich sposób, ile tylko mogli być w ich ówczesnych warunkach" (s. 402). Celem Czartoryskiego było natomiast uczynienie z Aleksandra „kogoś na podobieństwo arbitra pokoju cywilizowanego świata", „protektora słabych i prześladowanych", „strażnika sprawiedliwości między narodami" oraz władcy, którego panowanie zapoczątkowałoby „nową erę w polityce europejskiej" (s. 402). Car jednak działał powierzchownie i nie zdawał sobie sprawy z obowiązków, które byłyby na niego nałożone.
W salonach Moskwy i Petersburga nieustannie krytykowano władcę. Rosjanie zarzucali carowi, że nominował Czartoryskiego na bardzo wysokie stanowisko. Uważali, że Polak był odpowiedzialny za nieco bierną postawę, jaką w polityce europejskiej przyjął Aleksander I.
Fragmenty jednego z ostatnich rozdziałów pamiętnika Czartoryski poświecił opisaniu podróży do Berlina i wojny z Napoleonem w 1805 roku. Nawiązał również do bitwy pod Austerlitz. Zauważył, że wraz ze zbliżaniem się „godziny czynu" (s. 424) wola cara „uległa osłabieniu" (s. 424). Pamiętnikarz odniósł się także do różnych wypadków wojennych 1809 roku.
Liczne wzmianki o wielkim księciu, a następnie carze Aleksandrze, pozwoliły na scharakteryzowanie stosunku Polaka do Rosjanina. Był on bardzo przychylny, niekiedy entuzjastyczny, czego dowody czytelnik odnalazł na kolejnych kartach pamiętnika. Autor Barda polskiego w interesujący sposób przedstawił okoliczności wielu wydarzeń. Na ich tle przedstawił władcę Rosji, którego czyny wielokrotnie oceniał i komentował.