Jerzy Utkin - coraz bardziej martwa natura

ta cisza wrząca we mnie którą czas rozwiera
woła z sedna otchłani woła że już teraz

światłem lśniącym przecieka przez opończę powiek
może jeszcze nie truchło ale już nie człowiek

od iskry dnia narodzin od pierwszego tchnienia
w ogniu w słońca okruchach szuka szczypty cienia

treści wszelkie tasuje wróży z płatków róży
w trzewiach grzebie zachłannie i ład serca burzy

w błazeńskie maski skurczów stroi swe oblicze
w samym jądrze południa kiedy przez sen krzyczę

mego smutku jałowość próżno obłaskawia
to szczebiotem papugi to ogonem pawia

i Europę lancknechtów pod próg mój prowadzi
Europę której wszyscy prócz mnie chyba radzi

takoż step akermański odgarnia mi z czoła
nigdzie już nie pojadę a niech sobie woła

niechaj do woli mami o salonach snami
wskazując wolne miejsce w schowku pod schodami

kończy się widać czas mój kończy się epoka
pokornieję w jej echach i milknę w jej krokach

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora