Ludwik Filip Czech - Wiersze prawdziwe

Najnowszy zbiór wierszy Wiesławy Barbary Jendrzejewskiej nosi tytuł „Salto". Ta książka, podobnie jak poprzednie, to konstruktywny dialog z rzeczywistością. Naturalny, pozbawiony dydaktycznego zadęcia. Charakterystyczna narracja , wartkość fabuły, sprawiają, że powyższy tomik czyta się jednym tchem. To również zasługa braku stylistycznego lukru, który potrafi uśpić i zabić. To, co spaja zawarte w „Salcie" utwory, to wiara, że wbrew przeciwnościom, potencjał człowieka jest niewyczerpany, a jego owoce szlachetne. Że bez tej wiary życie nie miałoby sensu. Taka nadzieja, również w nieustający rozwój, towarzyszy utworowi „Autoprezentacja". Wyznacza on kierunek, w którym ta poezja będzie podąrzać. Podkreśla trud, z jakim musi się mierzyć każdy artysta, gdy chce okiełznać własne słabości, żeby zaprzęc je do rydwanu sztuki:


Drzewo jestem przydrożne
Samotne jedyne
Przy rozległym trakcie
Odarte z liści
Nagiejak pustka
/…/
Przyjdzie dzień
Ustroję gałęzi mrowie
Zakwitnę zaowocuję
Sobie na przekór
Głupcom na śmiech
Naiwnym na wiarę


Artystyczne wybory i osobiste przemiany są tym trudniejsze, im oporniejsza jest rzeczywistość. Poetka nie ma złudzeń, co do moralnej kondycji dzisiejszego świata. W wierszu „Obecność", stwierdza – „krążę po omacku przez fałsz". Ta surowa ocena ma swój literacki wymiar w utworach „Mieli swoje pięć minut", czy „Tacy". Podobny motyw, chociaż bardziej rozbudowany, znajdujemy w „Karuzeli życia". Ten wiersz odsłania istotną cechę autorki – umiejętnośc dostrzegania paradoksów w świecie , pozornie jednorodnym.Tutaj bowiem cierpienie sąsiaduje z miłością, występek ma za tło muzykę. Obok tych sprzecznych z sobą emocji, istnieją jednak wartości uniwersalne. Takie, które nie podlegają społecznej koniunkturze. Wiara w ich obecność nie tylko uszlachetnia, ale przede wszystkim, uczy pokory. W wierszu „Trójca",czytamy:


Nigdy nie napiszę wiersza o Papieżu
Zbyt wielki, zbyt doskonały choć ludzki
Moje słowo nie umie dotknąć świętości
Zrozumieć miłości powołania
/…/


Naturalną lekcją tej pokory, są wiersze poruszające kwestie przemijania. Reprezentują je „Ścieżki przemijania", „Ogrody dzieciństwa", czy „Wędrówka". Jendrzejewska, pomimo swej żywotności, ma świadomość upływu czasu. Jest obserwatorem nie tylko otoczenia, ale i własnej kondycji. W konfrontacji z nowymi ideami, nowym językiem i technologią, są chwile, kiedy podważamy ich sens. Dotrzymywanie im kroku uznajemy za stratę czasu. Bezpieczna, bo znana przeszłość, staje się wtedy azylem, światem zamieszkanym przed duchy i wpomnienia. Autorka „Salta" na chwilę ulega takiej pokusie. Wraca pamięcią do dzieciństwa, ożywia postacie przodków, czuje bliską obecność Rodziców. Ta sentymentalna podróż trwa jednak krótko. Dokładnie tyle, ile czasu potrzeba poetce na wzięcie głębokiego oddechu, do kolejnej potyczki z dniem dzisiejszym. Jakby na przekór chwilowej słabości, pisze wiersz żartobliwy, ironiczny. Powraca nim do żywych. Przy nich czuje się najlepiej. W „Człowieku" czytamy:


Kogo widzisz w wielkim lustrze
Po przebudzeniu
I czemu myślisz
Że to nie Ty

Miałeś przecież wyglądać
Prezentować się
Uśmiechać
/…/
I co?

Szaryś, grubyś, brzydkiś
I nikt nie dzwoni
Choć trzy markowe komórki
Czekają wciąż nadęte


Ta bezustanna pogoń za rzeczywistością, chęć uczestniczenia w różnorodności sprawiły, że w „Salcie" nie mogło zabraknąć wątków bardziej osobistych. Takich, które dopuszczają czytelnika do prywatności poetki. I nie mam na myśli potrzeb intelektualnych, ambicji lub literackich planów. Jest w tym zbiorze kilka erotyków, utworów dedykowanych najbliższym. Jest samotność „ wypełniona jego nieobecnością" /"Wtedy i teraz"/. Życiowe rachunki nie są bowiem domeną wyłącznie chłodnej buchalterii. Dotyczą również uczuć, emocji, strat i zysków po stronie serca. Poetka taki bilans próbuje robić w „Erotyku prawdziwym", „Pożądaniu", „Pachnącym groszku". Wie jednak, że to świat z mgieł i zapachów. Że w gąszczu z marzeń, tęsknot i niespełnień, trudno o rachunek końcowy. Może dlatego, po raz kolejny afirmując świat realny, pisze w wierszu „Ja nic" swoją życiową dewizę:


Nie możesz stać z boku
Bo wtedy cię nie ma
Albo wisisz jak zmęczony ochłap
Zastygasz czarną krwią
Blady od własnych strachów
Na niepodobieństwo człowiecze
/…/


W tej książce jest dużo udanych wierszy. Celnych opinii, trafnych diagnoz. Dla mnie jest ona przykładem godnego życia, które cechuje szczególny dar empatii i hojność.
Książkę polecam.


Wiesława Barbara Jędrzejewska: „Salto", Wydawnictwo Komograf 2011, Str.65








Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora