Emil Biela - Miłość znaleziona w Tatrach

Mini-powieść ZBIGNIEWA OSTROWSKIEGO Księżyc nad Orlą Percią to druga książka tego autora, prawnika  z wykształcenia. Powieść dzieje się w Zakopanem, Krakowie, a przede wszystkim w Tatrach. Od dawna działająca magia tych stron potrafi nieźle zamieszać w ludzkich spokojnych życiorysach, po prostu zmienić życiowe myślenie i odczuwanie. Tak właśnie stało się z bohaterem Księżyca na Orlą Percią. Kimże on był w rzeczywistości lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku? Ano mężczyzną w średnim wieku, kreślarzem w biurze projektów, marzącym, by w jego monotonnym, właściwie smutnym życiu nastąpiła choćby krótka, jakaś odmiana. Za niesprawiedliwe uważał, że innym życie układało się atrakcyjniej, chociaż tak do końca na to nie zasłużyli. Nie była to zazdrość, raczej żal, bezradna obserwacja upływających w monotonii miesięcy, lat, świadomość porażki...
Aha! Starzejący się Marek miał markowy samochód, Warszawę. I ta przyjaciółka zawiozła naszego nieefektownego playboya do Zakopanego, aby mógł wybrać się w Tatry, właśnie w okolice Orlej Perci. Słownik Korosadowicza i Biedrzyckiego podaje, że Orlą Percią zwie się nader śmiało poprowadzony szlak turystyczny, wiodący przeważnie samą granią bocznego łańcucha Tatr Wysokich, ciągnący się od Świnicy poprzez Zawrat, Kozi Wierch i Granaty, Buczynowe Turnie, Krzyżne [...] – przejście jego ułatwiają liczne klamry, łańcuchy i drabinki...
I zaczęło się. Marek współuczestniczy dość przypadkowo w akcji ratowniczej, która miała miejsce w okolicach Orlej Perci. Imponuje napotkanej turystce, chroni ją męskim ramieniem przed górską kontuzją, prawie ocala jej życie. Staje się bohaterem, a później nawet efektownym Casanovą. Miłosne przygody rozkwitają, miłość znaleziona w Tatach opisana drobiazgowo przez Zbigniewa Ostrowskiego ma swoją dość dynamiczną dramaturgię i ustawia powieść na półce poczytnych książek miłosnych. Bukiet pięknych kobiet prezentowany przez autora pachnie świeżością i wabi kolorami spełnienia miłosnego, jednakże erotyka Ostrowskiego jest nieco staroświecka, elegancka, w stylu może Rodziewiczówny, a nie tak ostra, jaką nam prezentuje w swych opowiadaniach np. Janusz Głowacki.
Agnieszka i Marek miłość znaleźli w Tatrach. Pod koniec powieści. To nic, że Marek umiera, mając przed oczami skąpaną w słońcu Dolinę Pięciu Stawów. I ja również znam ten widok. Warto dla niego umrzeć... Stamtąd tylko krok do wieczności. I o tym przekonuje Księżyc nad Orlą Percią.
Dwie opublikowane przez Zbigniewa Ostrowskiego książki (pierwsza nosiła tytuł Miasto z bajki), predysponują go zasłużenie do starania się o przyjęcie w poczet Związku Literatów Polskich lub Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Problem jest tylko w tym lub, lecz prawnik, jakim jest Ostrowski, zasłoni go kurtyną swej zawodowej togi...

Zbigniew Ostrowski: Księżyc nad Orlą Percią, Wydawnictwo i Reklama Partner, Kraków 2012, ss. 82              



Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora