Paweł Mielnik - „Echo sympozjum w 110 rocznice urodzin o. J.M. Bocheńskiego OP"

„Echo sympozjum w 110 rocznice urodzin o. J.M. Bocheńskiego OP"
Instytut Filozofii Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy zorganizował w dniach 18 – 20 października 2012 roku międzynarodową konferencję naukową w 110 rocznicę urodzin fryburskiego Dominikanina pt. „Dziedzictwo idei: między logika a mądrością". W Sympozjum brał udział dobrze znany Polonii szwajcarskiej ks. Korneliusz Policki – uczeń o. Bocheńskiego, dziś dbający o jego spuściznę.
Mieszka i pracuje Ksiądz w Szwajcarii już od wielu lat. Poznał tu Ksiądz o. Bocheńskiego w czasie swoich studiów. Jak wygląda historia tej relacji.
Po ukończeniu studiów magisterskich z logiki na ATK w Warszawie, gdzie specjalizowałem się w zakresie historii logiki, otrzymałem stypendium na Uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim. Było to w roku 1978. Oczywiście zapisałem się na seminarium z mojej dziedziny, które prowadził wówczas o. Bocheński. Już wtedy był to człowiek legenda, uczony o światowej sławie. Przez 17 lat byłem asystentem od spraw logiki przy Seminarium polskim tzw. Sempol. Było to privatissimum o. Bocheńskiego. Później - już po jego śmierci – zajmowałem się i zajmuję nadal opracowaniem i wydaniem wielu publikacji dotyczących spuścizny tego wybitnego myśliciela.
Oczywiste więc, że nie mogło Księdza zabraknąć, na ostatnim sympozjum poświęconym filozofii o. Bocheńskiego w Bydgoszczy. Jak ocenia Ksiądz poziom zainteresowania Bocheńskim w Polsce?
Jest to już czwarta konferencja naukowa o polskim Filozofie z Fryburga, odbyta po jego śmierci. Rok 2000 – Łódź, 2002 – Katowice, 2005 – Warszawa i 2012 – Bydgoszcz. Szczerze powiem, że po śmierci mojego Mistrza miałem obawy, że jego działalność naukowa zostanie zapomniana. Ale ku mojemu miłemu zaskoczeniu tak się nie stało. Dowodem na to była też ostatnia konferencja i liczna reprezentacja przede wszystkim polskich ośrodków naukowych.
Wiem, że Ksiądz był też jednym z referujących. Na jaki temat zabrał Ksiądz głos?  
Przedstawiłem niepublikowany tekst na temat naszego Filozofa pt. „Świat „swojski" i „nieswojski" – o. Bocheńskiego fenomenologia otchłani". Pojęcie Ojczyzny zawęża on jeszcze bardziej wprowadzając termin „swojszczyzny". Świat „swojski", to świat, który jest mi znany, w którym mogę planować swoją działalność i czuję się w nim dobrze. Świat nieswojski, to świat nieprzyjemny, obcy, który mnie zaskakuje niespodziankami, przypadkami negatywnymi – takimi jak choroba, więzienie, szpital. Bocheński nazywa ten świat „szeolem". Człowiek od niego ucieka i stara się od niego izolować – wyrazem tego jest choćby tendencja obecna w architekturze szpitali, więzień, przytułków polegająca na ukrywaniu takich miejsc. Temat zainteresował mnie szczególnie, gdyż od 16 lat jestem kapelanem więziennym i szpitalnym w kantonie Bern.
Wrócę teraz do tematu całości konferencji: „Dziedzictwo idei: między logika a mądrością". Skąd to rozróżnienie?
Bocheński zawsze powtarzał, że poza logiką jest tylko nonsens, a poza mądrością tylko głupota.
Czyli tak naprawdę, nie chodzi o rozróżnienie, ale wskazanie na to zawarte w temacie „między"?
Dokładnie. Bowiem idee filozoficzne Bocheńskiego, a nawet powiedziałbym i teologiczne, zawierają się pomiędzy logiką a mądrością. Dla niego - racjonalisty - Bóg jest Logikiem, a mądrość dzieli się na „mądrość tego świata" i „bogobojność", czyli mądrość teologiczną.
Czy to znaczy, że większość wygłoszonych referatów dotyczyła filozofii religii?
Tak. Przecież Bocheński jest twórcą logiki religii jako odrębnej dziedziny nauki. Referatów na ten temat było w sumie siedem. Otwarcia sesji dokonał Roger Pouivet (Université de Lorraine, Francja) z wystąpieniem na temat: „Bocheński a kwestia niewyrażalności Boga."  Sam fryburski Filozof twierdził, że Bóg jest wyrażalny dzięki analogii. Mawiał nawet, że katolicyzm to analogia. Weźmy np. pojecie ojca. Bóg nie jest moim ojcem fizycznym, bo mnie nie spłodził, nie jest ojcem w sensie psychicznym, bo nie dziedziczę jego psychicznych cech, nie jest też ojcem w ujęciu ekonomicznym – nie płaci na mnie alimentów. Ale jest moim Ojcem gdyż mnie stworzył i podtrzymuje w istnieniu, dał mi duszę nieśmiertelną, daje to, co potrzebne do życia. Temat analogii był też rozwinięty przez dwa inne referaty. Jeden dotyczył analogiczności samej analogii, a drugi poruszał temat analogii w semantyce Bocheńskiego.
Zakres poruszanych tematów był więc szerszy niż filozofia religii. Jakich jeszcze dziedzin dotyczyły.
Bardzo wielu. Wygłoszono przecież ponad trzydzieści odczytów. Gdybym chciał je jakoś pogrupować, to wyróżniłbym trzy następne bloki tematyczne: politologia, filozofia terapeutyczno – mądrościowa, etyka – a szczególnie etyka wojskowa i jej zastosowania. Ciekawostką był też referat doktora Tomasza Mroza (Uniwersytet Zielonogórski) na temat: „Platoński „Eutyfron" w przekładzie J.M. Bocheńskiego." Okazuję się, że nasz Filozof ma też spore zasługi na polu pracy translatorskiej. Jego przekład platońskiego dialogu Eutyfron, obok tłumaczenia Witwickiego, należy do najlepszych w literaturze polskiej.
To rzeczywiście interesujący epizod w działalności o. Bocheńskiego. A czy jakiś inny referat zwrócił Księdza szczególną uwagę?
Jeżeli chodzi o politologię to bardzo interesujący był wykład doktora Wojciecha Zielińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego pt. „Bocheńskiego zachęta do filozofii politycznej niepoprawności." Autor zastanawia się nad powołaniem filozofa – czy ma on pełnić rolę spolegliwego przytakiwacza? Dzisiaj nie brakuje takich, którzy intelektualne „paliwo" do filozofowania znajdują w panującej modzie. Doktor Zieliński odpowiada za Bocheńskim że nie powinno tak być. Bunt i kontrowersyjność są wpisane w rolę filozofa. Myśl ta ma korzenie kantowskie. Wszak sławny filozof z Królewca swój system filozoficzny oparł na krytyce. Na gruncie polskim podobne stanowisko zajmował Stanisław Brzozowski.
Nic dziwnego, że zainteresował Księdza ten temat – przecież od lat zajmuję się Ksiądz filozofią. A czy w tym szerokim zbiorze referatów potrafiłby Ksiądz znaleźć taki, który mógłby zainteresować filozoficznego laika?
Każdy człowiek zastanawia się, choćby w minimalnym stopniu, nad sensem i celem życia. Referat na ten temat wygłosiła doktor Anna Dziedzic z Uniwersytetu Warszawskiego. Sens życia według Bocheńskiego jest sprawą prywatną i trzeba go nadawać samemu sobie. Sens ten rozumie on w sposób arystotelesowski – istnieje on dzięki relacji do celu. Bocheński uważa, że nie ma jednego, wielkiego celu, lecz istnieje pluralizm różnych celów. Dopuszcza też tzw. bezcelowość: używanie chwili i kontemplacja.
Jeszcze co do zainteresowania wspomnianego „filozoficznego laika". Etyka jest przecież dziedziną filozofii praktycznej. Co na tym polu godne było uwagi według Księdza i jednocześnie może pomóc lepiej żyć konkretnemu człowiekowi – stanowić dobrą radę?
Bardzo ważną rolę w etyce Bocheńskiego odgrywa etyka zawodowa. Przykładem jest tutaj etyka wojskowa, rozumiana bardzo szeroko. Dr inż. Dawid Pełka – oficer straży pożarnej wygłosił referat na temat: „Etyka wojskowa i jej współczesne egzemplifikacje w zawodach ratowniczych." Wykazał on, że zasady etyki wojskowej mogą znaleźć zastosowanie nie tylko w wojskowości, ale też w innych zawodach związanych z ochroną osób. Żołnierz nie tylko walczy, ale bardzo często ratuje. Podobnie wszystkie te służby bez wychowania odpowiednich cnót nie mogą sprostać swoim zadaniom. Metodę ich kształtowania autor referatu odnalazł w książeczce o. Bocheńskiego, napisanej tuż przed wojną w latach 1938/39 i drukowanej odcinkami w „Rozkazie wewnętrznym Biskupa Polowego", zatytułowanej „De virtute militari." Pełnego wydania książkowego doczekała się dopiero po pięćdziesięciu latach. Myślę, że zasady w niej zawarte nadają się nie tylko do zastosowania w zawodach ratowniczych. Wszędzie i zawsze potrzeba ludzi mężnych, uczciwych, odważnych i opiekuńczych. Szczerze zachęcam do lektury „De virtute militari".
Filozofią Bocheńskiego zajmuje się Ksiądz od dawna. Śledzi Ksiądz nieustannie sytuację na tym polu. Ale może było coś w czasie sympozjum, co można by określić mianem pozytywnego zaskoczenia?
Kiedyś ktoś mnie zapytał: „czemu zajmujesz się jeszcze tymi starociami Bocheńskiego?" Istnieje w dzisiejszej filozofii trend, który za niewarte zainteresowania uznaje dzieła starsze niż np. dziesięć lat. Zgodzę się że tak jest, ale w przypadku nauk przyrodniczych. Nauk humanistycznych nie można tak klasyfikować. Myślę, że często jest odwrotnie – to co starsze jest często lepsze – podobnie jak wino. Ogromne zainteresowanie działalnością o. Bocheńskiego, z jakim się spotkałem w czasie sympozjum potwierdziło tę zasadę. To mnie bardzo ucieszyło. Zaobserwowałem też inną ciekawą tendencję. Referujący porównywali często idee Bocheńskiego z poglądami innych myślicieli. Lista była długa, np.: Ingarden. Popper, Brzozowski, Ajdukiewicz, Kotarbiński, Krąpiec, Czeżowski, Nagel, Bergson.
A czy jest coś, czego według Księdza zabrakło na tym sympozjum? Jakaś dziedzina, która została zaniedbana?
Wielkim brakiem było nieporuszenie tematu marksizmu – leninizmu w interpretacji Bocheńskiego. Ktoś może teraz pomyśleć, że się pomyliłem, bo sowietologii już nie ma. Tymczasem nie pomyliłem się i to z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że ten obszar działalności o. Bocheńskiego jest bardzo szeroki. Po drugie marksizm wcale nie umarł. Jest obecny w dzisiejszej myśli filozoficznej, często w różnych odmianach, połączonych np. z psychoanalizą, filozofią kultury, socjologią wiedzy, antropologią filozoficzną. Dzieła Marksa i innych lewicujących filozofów, takich jak Žižek, Badiou sprzedają się dzisiaj bardzo dobrze.      
A gdyby trzeba było wskazać ogólnie, czego o. Bocheński jako filozof nas uczy? Co jest jego filozoficznym testamentem? Jaka byłaby Księdza odpowiedź?
Dla mnie Bocheński jest „narzędziowcem". Zostawił nam wiele sprawnych instrumentów do analizy problemów obecnych w różnych dziedzinach nauk – począwszy od logiki, poprzez filozofię, socjologię, politologię, religię, teologię a skończywszy na literaturze. Zależy mi na tym, żebyśmy do tych narzędzi sięgali.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził ks. Paweł Mielnik.