Beata Kęcińska–Lempka - DON KICHOT I SZEHEREZADA czyli niezwykłe opowieści Pani Eguckiej

„Są ludzie, którzy nie koloryzują świata, ale w płaskich, rozdeptanych pantoflach przemierzają świat wygodnie i praktycznie". Do takich osób z pewnością nie należy Elżbieta Stankiewicz – Daleszyńska, autorka niezwykłej książki „Siedem Światów i Siódme Niebo" – Książka składa się z dziesięciu opowiadań, pełnych emocji, fantazji i intelektualnych przemyśleń. Ich bohaterką jest pani Egucka ( alter ego pisarki), „przeniknięta tęsknotą za pięknem SIÓDMEGO NIEBA..." bo tylko  „SIÓDME NIEBO może zaspokoić tęsknotę kogoś, komu ta zwykłość, trywialność i galanteryjna pospolitość SIEDMIU ŚWIATÓW już nie wystarcza." W poszukiwaniu SIÓDMEGO NIEBA pani Egucka przeżywa niesamowite przygody: walczy z szatanem o duszę Amadei (i swoją własną), spotyka ducha polskiego lotnika z Bitwy o Anglię i dziewczynkę z obrazu Boznańskiej. Ciotka Pani Eguckiej, (wytwarzająca papierowe kwiaty), na łożu śmierci wyznaje, że jest Kniaginią Jeleną i pochodzi od carów. Na dodatek szatan, z którym zmaga się pani Egucka, przybiera postać szalonego kniazia „TEGO ISTNEGO w kapeluszu borsalino" i włożywszy czapkę Monomacha zasiada na kopii carskiego tronu w swojej posiadłości w Wielkopolsce nad rzeką Wirenką. Tam usiłuje otruć panią Egucką. Opowiadania Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej  klimatem przypominają twórczość Witkacego. Najnieprawdopodobniejsze zdarzenia stają się realne, rzeczywistość potwornieje . „dziknie", jak mawia Stasia od świętej ZYTY, która swoim trzeźwym realizmem ściąga panią Egucką na ziemię i komentuje wybryki jej wyobraźni.


„PANI EGUCKA PAN BÓG dał nam ten Świat do uporządkowania, a ty masz nieumyte okna w Eurokuchni z salonem (...) DALI, DALI do roboty PANI EGUCKA – wołała Stasia od św. Zyty z tego swojego na pewno Siódmego Nieba, bo przecież wszystkie okna już dawno wymyła".
Stasia od świętej ZYTY, „choć już dawno swe pokaźne gabaryty tu w tej przestrzeni pozostawiwszy, DUCHEM w świat BEZWYMIAROWY wniknęła", często pojawia się na kartach prozy, a jej powiedzenia wprowadzają do książki humor i świadczą o słuchu językowym Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej.
Szukając literackich analogii można się także odwołać do prozy iberoamerykańskiej i jej magicznego realizmu. Pani Egucka żyje na pograniczu snu i jawy. Zasypia jako dziecko w pałacu von HOFF, a budzi się w mieszkanie na poznańskim Sołaczu. W jej świecie słowo ma magiczną moc a przekleństwa wchodzą w przedmioty, które skażone przynoszą nieszczęścia im właścicielom. ( historia świątecznego obrusa zarażonego złym słowem przez hafciarkę) W prozie Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej codzienność nabiera metafizycznego wymiaru, a zwykły świat staje się czarodziejski i nieobliczalny:
„Coś bolesnego się wydarzyło... – PANI EGUCKA wybiegła na klatkę schodową. Na mezaninie prowadzącym do cygańskiego apartamentu ujrzała rzecz niebywałą: dziesiątki najpiękniejszych tiulowych, koronkowych i atłasowych sukien, tyleż samo wytwornych żakiecików, kostiumików i garsonek, ozdobionych koralikami, pasmanterią, walensjankami, skórzanych, zamszowych i aksamitnych kamizelek konało zamordowanych przez kogoś, kto ostrym nożem, w akcie bezlitosnego szału pokroił każdą sztukę...nie! Ugodził prosto w okolice serca! Konały oto metki największych Domów Mody Europy, najpiękniejsze materie krwawiły  wystrzępionymi ordynarnym narzędziem nitkami, jakby ktoś wypruł z nich wszystkie trzymające je przy życiu arterie i flaki".  Gargamel kopnął błękitną spódnicę Sorayi, która, która wpadając w studnię klatki schodowej, powoli, jak piękna meduza czy spadochron, sunęła w dół, ukazując całe piękno ręcznie malowanego naturalnego jedwabiu. PANI EGUCKA przypomniała sobie, że z takich pięknych jedwabnych czaszy spadochronowych zaraz po wojnie wszystkie elegantki szyły sobie bluzki".
Świat wyobraźni i świat realny przenikają się, przeszłość istnieje razem z teraźniejszością, a zmarli egzystują obok żywych. Z PANIĄ EGUCKĄ na szabas idą polski Żyd i polski inteligent zamęczeni w czasie wojny „tym samym losem dotknięci, tak samo NIEPOKONANI bo wpisani w dobroć." W wędrówkach po mieście bohaterce towarzyszą jej babcie CECYLIA PUCHE z Chartowa i MARABELLA z ulicy Długiej.
Książka Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej jest tak niezwykła, że wymyka się wszelkim kryteriom literackim. Sama autorka ma problemy z jej zakwalifikowaniem. PANI EGUCKA zapytana czy wie, jaki to byłby rodzaj literacki, gdyby te swoje wymysły – pomysły spisywała „...natychmiast, z całą przytomnością odpowiedziała, że według Gertrudy – Żanny byłyby to OPOWIEŚCI CHIŃSKIEGO MANDARYNA, według niemieckiego celnika – opowieści baronowej von Münhaussen, a według niej samej filozoficzne rozważania biblijne – około biblijne? Trochę się zająknęła (...) skwitowała krótko OPOWIEŚCI BÓG TYLKO WIE JAKIE." Ja dodałabym jeszcze jedną nazwę OPOWIEŚCI SZEHEREZADY. Pani Egucka, niczym księżniczka, potrafi pięknie opowiadać, jest kreatorką czarodziejskiego świata, który wokół niej kręci się i jej służy.
„Pani EGUCKA zarzuciła na wierzch paltota czarne aksamitne pluszowe ponczo, z bawełnianej tkaniny tak szlachetnie tajemniczo mrocznej, jakby ktoś odarł starą kanapę z początku ubiegłego stulecia, z jej obicia, tylko po to by zachwycić tymi czarnymi różami, nierzeczywistymi Panią Egucką.".
„...PANI EGUCKA zrzuciła z ramion swoje czarne aksamitne ponczo zahaftowane złotą nicią, w którym to wyglądała jak Błogosławiona Księżniczka Pignatelli, sportretowana w 1825 roku przez Jose'de MADRAZO Agudo: szlachetne oblicze księżniczki wyłaniało się z ciemnego, nieomal czarnego tła obrazu jak wyspa niezwykłej dobroci i łagodności, a wyraz szczęśliwości jaki bił z jej oczu, pozwalał domniemywać, że  i ona już w tym SIÓDMYM NIEBIE być musiała..."
Ograniczenie się w recenzji do podkreślania nieokiełznanej fantazji autorki byłoby spłyceniem książki, która ma wiele odsłon. Elżbieta Stankiewicz – Daleszyńska (a wraz z nią Pani Egucka) patrzy krytycznie na współczesny świat, w którym coraz mniej metafizyki, duchowości. i tęsknoty za SIÓDMYM NIEBEM, a coraz więcej zaprogramowanych cyborgów.: „...kogóż by tylko o to NIEBO SIÓDME METAFIZYCZNE, zapytać, to zaraz jak nie chlapnie językiem, jak się nie zaśmieje: O, SIÓDMEGO NIEBA się komuś tu, na tej ziemi zachciewa i to w czas kryzysu! Ależ ty masz apetyt na życie PANI EGUCKA, no, no!". „I pomyśleć, że wszyscy teraz samochodami podróżują, wrośnięci w kierownicę, jakby już cyborgami byli do cna, a rozmawiają na CZATACH...żadnej ludzkiej twarzy...takie nowoczesne bezludzie (...) tego ducha nie ma. Mickiewicz wiedział co pisze! BEZ SERC BEZ DUCHA to szkieletów ludy...taka rozmowa ze SZKIELETEM – przerażająca, prawda?
Spojrzenie na świat techniki Pani Eguckiej jest niekonwencjonalne, niesztampowe. Dziwiąc się, że Żydom w szabas nie wolno naciskać kontaktu i zapalać światła, rozmyśla: „Może dlatego, by człowiek sobie UŚWIADOMIŁ – UŚWIADAMIAŁ , że BÓG nie tylko MATERIĘ stworzył, że czasami oto trzeba nam obok tej materii przejść nie zauważywszy jej – przecież te wszystkie PRZYCISKI – te nasze NACISKI w samochodach, windach, komputerach, w radio, telewizorach, ba w kuchennych urządzeniach, owe PRZYCISKI dzięki MĄDROŚCI BOŻEJ nam udostępnione, już tych ludzi do tego stopnia OMOTAŁY – tutaj się PANI EGUCKA na moment zawahała zanim powiedziała OPĘTAŁY, ze już bożkami dla większości ludzi się stawszy, coraz to NOWYCH PRZYCISKANYCH MATERIALNYCH BYTÓW pragnęli – się domagali, pozbawiających nawet co poniektórych ludzi SWIADOMOSCI, bo nawet ich w CYBORGÓW przemieniających..."
Bylejakość wkracza nie tylko w świat ducha, poraża również materię. Zanika dawna staranność np. „...ręcznie obszywane dziurki do guzików i – równie ręcznie – przyszyte guziki, z których serca nie wystawały niewykończone nitki, wystarczyło pociągnąć, aby guzik wyskoczywszy w powietrze, znikał w niebycie."
Kolejną odsłonę książki Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej stanowią naukowe rozważania. Autorka, absolwentka Wydziału Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, spogląda na świat przez pryzmat chemicznej wiedzy, by zaraz potem się „odchemić" i dywagować na temat malarstwa, historii i filozofii. (Świetne opowiadanie o Oldze Boznańskiej, która namalowała własną śmierć). Dyskutuje z biblistą Janem Kantym i Talmudzkim Mędrzcem: „On powiedział, że MUZYKA jest jedyną sztuką, której realizacji towarzyszy kreacja materii – powstają cząstki zwane FONOMAMI.". Panią Egucką interesuje kosmogologia, fizyka kwantowa, numerologia, historia sztuki. W niezwykłej scenerii rozwiązuje zagadkę sobowtórów, opisując zasady holografii. Erudycja naszej bohaterki jest ogromna, a pamięć imponująca. W wędrówkach „w poszukiwaniu tajemnicy istnienia, której jeszcze nikt nie odkrył" cytuje Mickiewicza, Petrarkę, Puszkina, żydowskich poetów, Pismo Święte, opisuje obrazy i historyczne zdarzenia. Z lekkością i gracją porusza się po świecie ducha w lakierkach, botkach, ekstrawaganckich sukienkach i kapeluszach. Od jajka na miękko od kur zielononóżek z wdziękiem przechodzi do tematu apopleksji, a następnie do „Czterech jeźdźców Apokalipsy" Dürera, gdzie „nieboszczyki sypią się jak z worka".
Humor i dystans do samej siebie to ogromne zalety Pani Eguckiej – zetknięcie świata ducha z materią bywa czasem śmieszne, a każdym dramacie odnaleźć można pierwiastki komiczne. W Leningradzie, patrząc na Kanał Gribojedowa ponosi ją fantazja: „Gribojedow Może to taki, co przed swoim panem, w czasie kolacji musiał zjadać podane do stołu potrawy z grzybów, by sprawdzić czy aby nie trujące? A jego potomek jakimś cudem przeżył i stał się w wielkości równy, a może nawet wspanialszy, niż ten jego pan – nędznik SMAKOSZ GRZYBÓW. Może jednak spotkała go kara. (...) PANI EGUCKA aż zadygotała z przejęcia: czytywała o takich GRZYBOJADACH, co to pod pańskimi stołami dogorywali wstrząsani odruchami wymiotnymi! Do czego zdolny jest człowiek.".
Ulubione „SENSACJA, ATRAKCJA, OLŚNIENIE – natura zodiakalnego Bliźniaka" nie przesłaniają pani Eguckiej życiowych realiów. Często osoby przemierzające duchowy świat z pogardą patrzą na codzienność i ludzi krzątających się wokół „przyziemnych spraw". Pani Egucka wręcz przeciwnie. Stasia od Świętej ZYTY, pan Szlachecki, który wszystko potrafi (inżynierska głowa pod dwóch fakultetach) to postacie sympatyczne i ciepłe. Najbardziej wzruszająco Elżbieta Daleszyńska – Stankiewicz pisze o Opalenicy, rodzinnej miejscowości Szlacheckiego. To na prowincji są nasze korzenie i remedium na zło tego świata. Najważniejsza jest pracowitość (mówią, że opaleniczanin tak się rwie do pracy, że rodzi się z młotkiem w dłoni) i przesłanie, które wykłada nam Pani Egucka, cytując Walentynę, żwawą dziewięćdziesięciolatkę: „Matka zawdy mówiła: Ty tam Walentyna szczęścia po próżnicy nie szukaj, samo przyńdzie, ino każdego dnia swoje obrób, wieczorem własne zachowania nie inszych oceń, siły na następny dzień do życia zbierz, na zapas się nie zamartwiaj, boś nie PAN BÓG, żebyś swoje życie do przodu widziała... No i nie plotkuj, nie narzekaj, dobry przykład inszym dawaj, a gdzie możesz tam pomóc." Stara kobieta przypomina i sobie i nam piosenkę, którą śpiewała w szkole:
„Koniczyny morze istne rośnie przy tym lesie
poszukajcie czterolistnej szczęście wam przyniesie
cóż wart znaleziony w polu mały czterolistek
szczęście to jest dobra wola i sumienie czyste."
Życiowy katechizm  Walentyny zachwyca swoją prawdą i prostotą. Stanowi skuteczną broń w walce z TYM ISTNYM, którą na co dzień toczy PANI EGUCKA potomkini wielkiej Księżnej Twerskiej, herbu MOGIŁA a nawet TRZY, i także my wszyscy. Praca, Tradycja, Dobro i Bóg są najważniejsze bo jak mawia TALMUDZKI MĘDRZEC „Ludzie pozostawieni sami sobie, bez Boga zawsze tworzą potworny, nie nadający się do życia świat",  I to jest kolejna odsłona opowieści współczesnej Szeherezady bo czym byłyby baśnie bez przesłania dla czytelników i słuchaczy.
*
Fantazja bywa zaraźliwa, więc i ja wyobrażam sobie, że przed apartamentowcem ze szklanym dachem w którym mieszka PANI EGUCKA stoi koń zwany Rosynantem, którego dosiadał Don Kichot. Bo trzeba być Don Kichotem, by w dobie tabloidów i celebrytów, w czasach walki z cellulitem, liczenia orgazmów i wybielania zębów opisywać zmagania z szatanem na latarni morskiej i szalonego kniazia, który uzurpuje sobie prawo do carskiego tronu, zastanawiać się nad memami, tajemnicą istnienia i SIÓDMYM NIEBEM. Każdego dnia PANI EGUCKA z wierną Stasią od Świętej ZYTY wyrusza na poszukiwanie nowych, niezwykłych przygód i walczy o duchowość, której wyrzekły się współczesne cyborgi. Równocześnie (w świecie Pani Eguckiej wszystko jest możliwe) na drugim piętrze apartamentowca rezyduje Szeherezada i jak woal z toczka CECYLII PUCHE rozsnuwa swoje opowieści.
Romantyzm i fantazja są wieczne, niezniszczalne. Każdy, komu w dzisiejszej rzeczywistości brakuje ducha, z przyjemnością sięgnie po książkę Elżbiety Stankiewicz – Daleszyńskiej, zanurzy się w tej niezwykłej prozie i pozna PANIĄ Egucką; bo przecież „PANI EGUCKA (jakże różna od całego świata) jest przecież jego częścią. Wypełnia w nim ten obszar, który pozostałby pusty, gdyby na świecie nie było PANI EGUCKIEJ".

 

Elżbieta Stankiewicz – Daleszyńska „Siedem Światów i Siódme Niebo" Opowieści Pani Eguckiej do czytania na głos. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 2012


Autor recenzji Barbara Kęcińska – Lempka
Ul. Szydłowska 37 m.2,  60–651 Poznań tel.503815003