Mieczysław Wojtasik - Najkrócej i z sensem

Tuż przed południem 21 grudnia, czyli domniemanym końcem świata, otrzymałem książeczkę kłującą tytułem: Najważniejsze jest przeżycie. Czy można sobie wyobrazić takie hasło, taki szyld istnienia,  który skupia w sobie całe doświadczenie i całą nieprzenikliwość życia? Gdy Szekspirowski dylemat „być albo nie być" rozlewa się widowiskowo jakby herbata z pękniętej szklanki. Gdy sekunda równa się  wieczności. Więc jeśli teraz nie zacznę od byle czego, czy będę potrafił zacząć od zera? Czy w sekundzie zagłady rozpoznam swoją małpę, z której wyjdę (czy wyjdę?) człowiekiem?
    Taki i podobnie zgęstniały ekstrakt znaczeń może pomieścić, o dziwo, jeden dobry aforyzm. Nie jakieś „dwa w jednym" – jak w komercyjnej reklamie -  lecz „wszystko w jednym". Oczywiście, tak sprzyjające erupcji znaczeń okoliczności, jakie miały miejsce 21 grudnia ubiegłego roku, mogą  się już nie powtórzyć (oby). Zazwyczaj aforyzm podparty okolicznościami nie rokuje dobrze na przyszłość. Jest zainfekowany doraźnością. A trwałość, nieprzemijalność najkrótszego i jednocześnie najbardziej treściwego wyrażenia – maksymy, sentencji, aforyzmu zasadza się na niepodważalnej mądrości, błyskotliwym dowcipie, na przenikliwej ironii, oryginalnej metaforze i niebanalnej misternej grze słów.
Czy aforyzmom Kazimierza Słomińskiego z Białegostoku można przypisać wymienione plusy?  Tak. Czy wszystkim? A to już zależy – między innymi od wrażliwości czytelników, od społecznego zapotrzebowania – że użyje  publicystycznego określenia – na mowę treściwą, a nie pospolite wodolejstwo. Już widzę podnoszących się z ław parlamentarzystów… Gdyby oni  przemawiali aforyzmami… W tym momencie moja dusza ekologa rwie się, żeby oszacować ile to ton papieru zaoszczędzilibyśmy w ciągu roku. Oj, niemało! A poza tym jakie korzyści w zaoszczędzonym czasie, w poszanowaniu nerwów etc.! Problem w tym , że biogramy kandydatów do parlamentu wolne są od stwierdzeń „jestem aforystą".
Kazimierz Słomiński  o kilku tysiącach spraw, zjawiskach, właściwościach rzeczy (mam na myśli jego sześć wydań aforyzmów) wypowiedział się zwięźle, najczęściej w jednym, rzadziej w dwóch albo trzech zdaniach. Walory tego rodzaju komunikacji międzyludzkiej dostrzegano nader wyraziście już w głębokiej starożytności. W starożytnym Egipcie, w trzecim tysiącleciu p.n.e. (jak pisze Joachim Glensk w książce pt. „Współczesna aforystyka polska", Wydawnictwo Łódzkie 1986) spisywano na papirusie pouczenia, w intencji dydaktyczne, ale w lapidarnej, zwięzłej formie, zawierające subtelne metafory wyrażające pewną nie dezaktualizującą się mądrość życiową. Czyli aforyzm można w zasadzie uważać za „przednaukową wiedzę o człowieku, jakąś prehumanistykę, prepsychologię czy presocjologię". „A więc liczenie się z każdym słowem, zamykanie myśli w zdania precyzyjnie zbudowane, upodobanie do maksym, aforyzmów, sentencji, krótkich przypowieści, przysłów i rad – wynikało nie tylko ze sposobu funkcjonowania tej literatury w ówczesnych społeczeństwach, ale także z określonego poglądu na świat i stosunki międzyludzkie". Aforyzm był też właściwością rzeczową ojca medycyny Hipokratesa, można więc rzec, że leczył on nie tyko ciało ale i duszę. Czy jednak samo światło rzucone na przeszłość leczy? K. Słomiński odpowiada: Przy obecnym zakłamaniu nie ma widoków nawet na przeszłość. No i aktualność ukonkretniona: Odczuwam już syndrom Brukseli. Boje się limitów na bycie człowiekiem. Dodajmy: Ech, ten nieoczekiwany przeskok z epoki kamienia do epoki śmiecia i mamy współczesność na talerzu, a może bardziej w przelewającej się głupotą misce (wannie? basenie? korycie?). Garść piasku w oczy – wystarczy, skoro już: W ziarnku piasku kiełkuje pustynia. „ Gdyby na Saharze zaprowadzono komunizm, to niebawem zabrakłoby na niej piasku" – takim dowcipem raczono się w poprzednim systemie politycznym. Lecz w kapitalizmie (być może tylko w naszym, polskim) widoki nie są bardziej optymistyczne (choć inne): W kapitalizmie nawet pod bramą piekieł będą żebracy. I co tu dodać ? Do aforyzmów nie potrzeba przystawek, aby w pełni odczuć ich smak. Wystarczy pójść tropem aforysty z Białegostoku.

Kazimierz Słomiński:  Najważniejsze jest przeżycie. Aforyzmy. Białystok 2012, ss.46.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież