Mieczysław Wojtasik - Być czy nie być – poezji ekologicznej

Przyroda jest stworzona dla liryki. I odwrotnie. Trudno byłoby znaleźć wiersz pozbawiony łączności z przyrodą. Człowiek – twórca od początku swoich dziejów usiłował zgłębić dzieło stworzenia. Podziwiał jego piękno, tajemniczość i niezmierzoną moc, bogactwo kształtów, barw i aromatów, dynamikę a jednocześnie ład i harmonię  w przestrzeniach życia. Jak to wszystko objąć zmysłami, przeniknąć granice istnień, dotrzeć do źródeł doskonałości? Natura sama pchała (i pcha) człowieka ku poezji. Bowiem poezja  najpełniej  jednoczy doświadczany zmysłami ziemski świat z metafizyką kosmosu.
Jakie zmiany w relacji „przyroda – człowiek – poezja" musiały nastąpić i kiedy, aby nie używany dawniej termin krytyczno-literacki „poezja ekologiczna" nabrał mocy i wiarygodności?  Masowe wymieranie gatunków, mnożenie technicznych barier dla strumieni życia, widmo wyczerpania przyrodniczych dóbr itp. doprowadziły, zwłaszcza w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, do prób przeorientowania świadomości i aktywności  społecznej na rzecz ochrony przyrodniczego świata. Zaczęto coraz częściej rozumieć, że zamiast zniewalania i eksterminacji „braci mniejszych", potrzebna jest im przyjaźń, troska i pomoc.  Nie antropocentryzm lecz empatia i pokora wobec przyrody, we wszelkich przejawach aktywności, także w sztuce, a więc i w poezji. Jak napisał Stefan Pastuszewski w „Traktacie o istnieniu" człowiek powinien czuć się „prochem strząśniętym z sandałów przed każdym stworzeniem Pana". Krótko rzecz ujmując:  poezja ekologiczna jest wyrazicielem odmienionej  postawy  twórczej,  sytuującej się w pogłębionej perspektywie aksjologicznej. 
Na początku lat 90. ubiegłego wieku pojawiły się pierwsze antologie poezji ekologicznej, również w naszym regionie, a konkretnie w Barcinie od roku 2000 jest organizowany co roku ogólnopolski konkurs na poezję ekologiczną, wieńczony interesującymi edytorsko antologiami. W 2012 roku będzie to trzynasta edycja. Już w pierwszym exemplum (Brodawka życia, 2000) znajdziemy próbę identyfikacji twórcy z istotą  przyrodniczego bytu. Zdobywczyni II nagrody Joanna Dziedziul w wierszu „Zen" pisze: Na pewno nie jestem tylko wewnątrz/ swojej skóry/ jestem kruchością liścia/ i trwaniem drzewa// Ciało nie jest zamknięte ani skończone/ moja krew przenika powietrze/ drgające oddechem/ każdej żywej istoty(…) trwają we mnie/ wszystkie istnienia.
Zespolenie „uroków" (w cudzysłowie i bez) życia z tworami przyrody umiejętnie wyraża Alina Rzepecka (bydgoszczanka) w wierszu bez tytułu (Zgoda na adopcję biedronko, 2006):
uczyłam się być sosną
w piaszczystej ziemi
mozolnie sadowiłam warkocze korzeni
żywiczna
gotowa spłonąć
dla jednej chwili uniesienia

uczyłam się być wierzbą
wątłymi ramionami
wstrzymywałam nurt
rozdarta
dająca schronienie
wszystkim akordom życia

uczyłam się być jabłonią
kroplami deszczu
odmierzałam czas
spragniona owocowania

drzewa szemrząc
zgodziły się na moją obecność
Dwunastolatka Joanna Goc w podobnym tonie pisze o jarzębinie (antologia – jak wyżej)
(…)
Przytulona do jej delikatnego pnia
Dostrzegam soczyste ofiarowanie drobnych listków,
Trwamy w zachwycie bliskości
W niewypowiedzianym cudzie oczarowania
Utożsamianie ciała i duszy z tkanką wszechświata jest w skali mikro częścią wspólnego makro, jak w wierszu Moniki Mazur (Ptak i drzewo mówią przyjacielu, 2001):
dziś leżę
pod krzyżem
Południa
jutro będę
piątym kołem
u Wielkiego Wozu
zwinięta w wydmę
trwam pod nieskończonością
Sięganie do źródeł, do starych symboli i archetypów, powracanie do „prajedni", aż po „marzenia przodków które kwitną wiosną" (z wiersza „Powrót" Emilii Kawczyńskiej, antologia – jak wyżej), czyli do natury mniej zmaltretowanej przez technosferę, jest uzupełniającym wskaźnikiem „ekologiczności" wiersza. Nawet miłość odzyskuje swój najświeższy powab, jeśli jest sterowana „dawnym czasem", co dobitnie wyraziła Bogumiła Antkowiak – Manc (ant. – jw.)
mów do mnie
dawnym czasem
niezatartą drogą
mów białym świtem
mów świerszczem
tańczącym liściem
wtedy będę
lekka
dawna
Jarosław Sułkowski (Na najwyższą zieloność, 2002) podkreśla wiernopoddaństwo dawnego człowieka wobec przyrody i fascynację jej wszechmocą. Bowiem natura „była dlań wszystkim: karzącą ręką, karmiącą matką, dostarczycielką szerokiej gamy przeżyć estetycznych, ostoją bezpieczeństwa, miarą przynależności do żywego kosmosu, królową i boginią". Niestety, zdobycze cywilizacji oraz nie wykorzenione ułomności człowieka wprawiły go w pychę, pogardę dla natury, lekceważenie jej mechanizmów i celów. Niepoprawny człowiek  szafuje jej bogactwami, narzuca swoje nawyki i prawa, poniewiera i niszczy. I tak – z taką świadomością dochodzimy do kolejnego powodu zaistnienia poezji ekologicznej – potrzeby etycznej artykulacji wypowiedzi. Współodczuwanie zagrożeń dla organizmów jest również ważnym wyróżnikiem „ekologiczności" utworu. Na przykład Leszek Wójcik (Brodawka życia, 2000) zachwycając się urokami domu na wzgórzu, którego „wiosną przysłaniało/ wielkanocne zmartwychwstanie zieleni", w następnej strofie ogłasza katastrofę:
Potem wzgórze zdobyli najeźdźcy
wznieśli twierdze z basztami wieżowców
ich czarownicy zamienili w kamień
leśne ptaki i kwiaty
wypalili pogański kult słońca
kadzidlanym dymem z kominów
A Krystyna Zając (Na najwyższą zieloność, 2002)  dopowiada: „w moim ręku więdnie/ ostatni kwiat/ szemrzą cichutko/ wypalone płuca wierzb".
Potrzebne jest poczucie metafizycznej głębi w ustrojach przyrodniczych i zrozumienie, że każdy organizm i każda chwila jego życia jest cząstką boskiego scenariusza dziejów. Czujna wrażliwość na piękno i ład ziemskiego świata, teraz i w przyszłości, ewokują potrzebę uposażenia poezji w cechę ponadczasowości. Konstandinos Kawafis w dziele „Ars poetica" ujął to tak {wiersz} „jest sugestią myśli, {które} mają być powiększone przez przyszłe pokolenia".
Topikę ekologiczną – według dzisiejszych gustów –znajdujemy obficie również w dziełach  dawnych i nieco dawniejszych poetów. Przyroda, jej bujność, wielokształtność jest nie tylko piękną, dekoracyjną scenerią ludzkich losów, lecz stanowi decydujący a w niektórych przypadkach jedyny system definiowania ludzkiej egzystencji. Jak u Jarosława Iwaszkiewicza w wierszu „Przypatrz się":
Przypatrz się
jak jest zrobiony fiołek
Przypatrz się jak jest zrobiona
ta mała katedra
z żółtym kamieniem ofiarnym
pośrodku(…)
może będziesz mieszkał
w takiej katedrze
po śmierci
U innych poetów, tak jak u Anatola Sterna, nierzadko zaciera się granica pomiędzy tym, co przynależy do natury, a tym, co ludzkie. Ciało wtapia się w przyrodę, jest opisywane tak, jakby było fragmentem krajobrazu, np. brzemienny brzuch kobiety jest „kwietną górą" (Nimfy, Anielski cham) i odwrotnie – element natury upodabnia się do ciała ludzkiego. Zabiegi na sposób kobiecy personifikujące przyrodę u Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej też mają cechę stylizacji ekologicznej. Róża u tej poetki się „zdobi", „leszczyna się stroi w fioletową morę, a lipa w atłas zielony, najgładszy", nietoperz „wciera w niebo wonne olejki" itp., czyli natura, bliska i lubiana, powinna być ubrana i kosmetycznie ucharakteryzowana jak kobieta idąca na spotkanie z amantem.
Pnąca się na szczyty ludzkich możliwości technika, a wraz z nią pycha i egocentryzm, zaowocowały iluzją, że można rozmijać się z porządkiem i prawami przyrody, czyli odrywać się od Ziemi. A to w końcu oznacza katastrofę. Niepokój przed takim „scenariuszem dziejów" można odnaleźć w moim, z połowy lat 69. ubiegłego stulecia, utworze:

*   *   *
- okręty obu biegunów
porazi grot południka

gdybym był rybą nadrzewną
czy zdołałbym zakpić
z trupiej maski morza

moja Dusz-nico wciel mnie
w pożogę swego łoża
w kulistość krzyku

nie zsyłaj mnie
poza orbitę ziemską
między gwiazdy alfa i omega

wyzwól od ryb wiatrołomnych
ptaków bez skrzydeł
ocal moją skrzydlatą śmierć
Poezja ekologiczna znajduje swój wyraz nie tylko w słowach. Rodzi się i rozkwita w przeżyciach ludzi, takich jak miłość, wiara w lepszy świat i przekonanie, że piękno wyrosłe z ludzkich uczuć i pasji nie ginie – pozostaje, żyje i otwiera się z powrotem na ludzi w tworach przyrody i translacjach artystów. Oto fragment wiersza zmarłej w 2010 r. chorwackiej poetki Vesny Parun pt. „Byłam chłopcem z procą, byłam ptakiem":
Jeśli myśl jest słońcem, miłość jest rośliną.
Jeśli ziemia jest miłością, wiersz jest życiem.
Ja jestem rośliną, która mówi,
ziemią, co się przemienia
w ogień.
Oczywiście, nadal pozostaje trudna do ustalenia wartość progowa ekologiczności wiersza. Ale od czego jest zdrowa, nie skażona jeszcze przez cywilizację intuicja?