Emil Biela - Wielkie „tak" Eryka Ostrowskiego dla miłości

W ostatnich tygodniach Amerykanie na celowniczej tarczy swych kosmicznych podbojów ustawili Marsa. Z tą planetą związane są uzasadnione prognozy naukowców. Istnienie na Marsie pór roku podobnych do ziemskich jest intrygujące. Planeta ta – czwarta  według oddalenia od Słońca – ciągle czeka na odkrycie swych tajemnic. Marsjanie raczej do nas nie zawitają, więc my musimy im złożyć wizytę. Amerykanie już kolejny raz podejmują tę próbę.
Jakby uprzedzając te zdarzenia i poetycko, intelektualnie przygotowując do nich, ERYK OSTROWSKI ogłosił tom wierszy pt. Cydonia. Autor tak tłumaczy ten oryginalny tytuł: Cydonia to rejon na Marsie na płaskowyżu Elysium. Ten obszar, na którym znajdują się piramidy – tak zwane Miasto oraz słynna Twarz. Nie wiadomo, czy ich pochodzenie jest naturalne, czy są to formy sztuczne, blizna po nieznanych dziejach. W tajemnicy Cydonii zawarta jest trwoga całej ludzkości, jej wielka niewiadoma, potęgowana tym, że być może nigdy nie padnie odpowiedź.


Od siebie do tych słów poety dodam, że to dobrze, że człowiek w pewnym sensie jest niewolony tajemnicami. Smutno byłoby wiedzieć wszystko...
I dalej Ostrowski pisze: Patrząc na zdjęcia milczącej marsjańskiej Twarzy z zakrzepłą łzą, co pewien czas szumnie przesyłane przez kolejne sondy, myślę teraz o miłości. Z nią bywa podobnie. Aż dochodzi się do granicy, kiedy patrząc na ruiny w kolorze zaschniętej krwi nie jest się w stanie znaleźć odpowiedzi, czy to zwykły piach, czy skrzep. Czy była naprawdę. I czym była. I tak w mrok zapadają się dzieje. Dzieje, bo miłość to dzieje. Jedyne, na których zbudowany jest świat. Nigdy nie idzie o całość, zawsze o tego jednego człowieka....
Rozważania na ten temat wypełniają cały wstęp do Cydonii, który jest mini-traktatem filozoficznym Ostrowskiego, uzasadniającego potrzebę wielkiego TAK człowieka dla miłości.
Bo – zdaniem Ostrowskiego – zakochiwać się można na wszelkie słowo, ale kochać tylko na tak. Niejako obowiązkiem każdego młodego poety jest pisać o miłości. Ostrowski (rocznik 1977) spełnia tę powinność wzorowo! Jego poezja jest na wskroś wyrafinowana intelektualnie, głęboko refleksyjna i miejscami tragiczna, żeby nie powiedzieć żałobna. Bo przy kolejnym czytaniu tych wierszy ociera się łzę wzruszenia, gdyż na scenie wielu utworów zjawia się ŁZA. W wierszu Karmiący jest ona omal wszechobecna:

Łza
pojawia się każdego dnia o nieokreślonej porze
potem ustępuje miejsca – komu? twojej?

Panegiryk dla łzy towarzyszącej człowieczej miłości to novum w literaturze miłosnej. W starożytności wierzono, że Apollo zsyła natchnienie poetom. Gdy patrzymy na fotografię Eryka Ostrowskiego umieszczoną na okładce Cedonii, skłonni jesteśmy uwierzyć, że mamy do czynienia z głową Apolla..., a ten podpowiadał krakowskiemu poecie podczas pisania wierszy o wielkim TAK.

Eryk Ostrowski Cydonia, Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza, Rzeszów 2010, ss. 91

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora