Jan Stanisław Smalewski - O samowybaczeniu i ostatniej decyzji kochanki

to już sobota późno samotnie
gwiazdy są wysoko
życie kochanki zniżyło się do poziomu ziemi
odpięło jej skrzydła

to jest wieczór w którym zrozumiała
nie będzie boginką jego nimfą
była tylko ulotnym marzeniem
zwietrzałym zapachem róży
może nawet tej odległej pierwszej jaką jej przyniósł
zasuszyła ją potem na pamiątkę
postawiła w pustym szkle przy ołtarzyku miłości
obok ekskluzywnych perfum od niego
szminek kremów przeciw zmarszczkowych
i pamiątek z dzieciństwa

to jest kurewsko późny wieczór prawdy
dojrzałej jak ona sama
tak jest już dojrzałą kobietą
nadchodzi noc i te gwiazdy w oknie stają się tak realne
jak jej życie jak ostatni od niego telefon
i potwierdzający go email:
pewnie zachowam się jak zwyczajny złamas
ale postanowiłem wrócić do żony wybacz
szczerze kochałem nie mam wyboru

w ten wieczór w tę noc pełną gwiazd
upadających na ziemię musi sobie wybaczyć
rano zmieni kolor włosów




Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież