Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Jerzy Utkin - Listy z kraju obłąkanych (7)

    Szanowny Panie Prokuratorze Generalny

    Ceniąc Pana czas, bez względnych wstępów przystępuję do wyjaśnienia tego, z czym zwracam się do Pana. Tam gdzie mieszkam, nikogo ta sprawa nie interesuje, a może powinnam napisać inaczej – wręcz przeciwnie – niemal wszyscy są zainteresowani, by związane z nią fakty nie ujrzały światła dziennego. Ja wykryłam największą aferę w powojennej historii naszej Gminy.
    Z dniem 31 grudnia zakończył się okres dotychczasowych ubezpieczeń Gminy, a zatem zgodnie z prawem należało przygotować przetarg. Został on oczywiście przygotowany i w normalnej procedurze ogłoszony. Pozornie wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
    W specyfikacji jako pośrednik została wskazana firma brokerska Złoty Środek. Postępowanie obejmowało kilka rodzajów ubezpieczeń. Przetarg na ubezpieczenia majątkowe rozstrzygnięto w pierwszym terminie, wybierając oferty ze składką łączną za trzy zadania w wysokości blisko 200.000 zł.  Oferty na trzecie spośród czterech zadań – ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej nie wpłynęły, w związku z tym, ogłoszono drugi termin składania ofert na to zadanie. Otwarcie ofert zaplanowano na dzień 21 grudnia. Z zawiadomienia o wyniku przetargu, opublikowanego na stronie BIP Urzędu Gminy można było dowiedzieć się, że wpłynęła tylko jedna oferta, ze składką 450.000,00 zł. Oferta ta została przez Gminę przyjęta. Pośrednik przy tym ubezpieczeniu – ta sama firma brokerska – Złoty Środek.
    Do tej pory ubezpieczeniami Gminy zajmowało się dwóch brokerów, wspomniana już firma Złoty Środek, obsługująca mienie Gminy, oprócz placówek oświatowych oraz Dom Brokerski Eustachego Chudego, który od ponad dziesięciu lat pośredniczył w ubezpieczeniach podlegających Urzędowi Gminy placówek oświatowych. Wraz ze zmianą władzy w Gminie, nastąpiły zmiany dotyczące ubezpieczeń. Wszystkie ubezpieczenia powierzono firmie Złoty Środek Mariana Główczyka, w tym również ubezpieczenia mienia i odpowiedzialności cywilnej szkół i przedszkoli. Eustachemu Chudemu cofnięto pełnomocnictwo udzielone przez poprzedniego wójta.
    Jest rzeczą oczywistą, że broker za doradztwo w wyborze oferty, pośrednictwo w zawarciu  ubezpieczeń oraz udział w procesie likwidacji szkód, otrzymuje od wybranego ubezpieczyciela, wynagrodzenie ustalane procentowo od zainkasowanej składki za ubezpieczenie.
    Jeśli chodzi o wartość ubezpieczanego majątku Gminy, to zapewne w ciągu paru dni nie uległa ona radykalnemu zwiększeniu. To, co rzeczywiście mogło ulec zmianie, to jedynie wysokość składki. Ceny wszystkiego rosną z roku co rok, nic więc dziwnego, że składki ubezpieczeniowe również.  Wobec tego, wynik pierwszego przetargu nie budził większych zastrzeżeń.
    Moje wątpliwości pojawiły się w przypadku wyboru oferty na ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. W dokumentacji przetargowej były podane informacje o tzw. szkodowości, czyli – jakie kwoty w ostatnich latach zostały wypłacone  w poszczególnych rodzajach ubezpieczeń. Z danych tych wynikało, że średnio w skali jednego roku z polis odpowiedzialności cywilnej wypłacano odszkodowania  w granicach 100 tysięcy złotych.  Składka roczna za ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej kształtowała się na poziomie 100.000 zł.
    W tym miejscu, należałoby zadać pytanie, w jakim celu i w czyim interesie firma Złoty Środek Mariana Główczyka, doradziła gminie wybrać ofertę ubezpieczenia za 450.000 złotych, czyli kwotę cztery razy wyższą niż wypłaty ubezpieczycieli z polis, z tytułu roszczeń poszkodowanych kierowanych do Gminy.
    To tylko przesada, czy zwykły kant na kilkaset tysięcy złotych? Czy nie taniej byłoby po prostu z budżetu Gminy wypłacić poszkodowanym te 100 a nawet 200 tysięcy za poniesione przez nich szkody, niż płacić za polisę 450 tysięcy zł? Jestem bardzo ciekawa, ile procent z tak ogromnej kwoty pochodzącej z kasy Gminy, czyli z kieszeni nas podatników, zainkasował broker, pan Główczyk?   
    Wracając do kwestii ubezpieczenia placówek oświatowych podlegających Gminie, to skoro firma Złoty Środek uzyskała pełnomocnictwo wójta do pośrednictwa w ubezpieczeniach jeszcze tego majątku i na tym również zarobiła, to dlaczego nie sięgnąć po jeszcze jeden kąsek, a mianowicie ubezpieczenia grupowe na życie bardzo licznej rzeszy pracowników placówek oświatowych oraz wszystkich innych podległych Urzędowi Gminy.
    Okazję do tego dają kontrowersyjne interpretacje zapisów znowelizowanego kodeksu cywilnego. Zgodnie z opinią Urzędu Zamówień Publicznych, wybór zakładu ubezpieczeń na życie w tego typu podmiotach, powinien odbyć się poprzez procedurę przetargową. Oczywiście, firma Złoty Środek i tym tematem może się zająć, i także na tym zarabiać tak długo, jak długo funkcjonowałyby ubezpieczenia grupowe zawarte za jej pośrednictwem.
    Z ustawy o zamówieniach publicznych wynika, że przetarg obowiązuje jeśli kwota zamówienia przekracza 14.000 euro. W skali roku wysokość składki za ubezpieczenie grupowe pracowników z jednej polisy (dla danej placówki) rzadko kiedy przekroczy tę kwotę, ale jeśli zsumujemy wszystkie te podmioty, to ewidentnie wymóg organizowania przetargu wystąpi. Problem w tym, że ubezpieczenia grupowe dotyczą pracowników, a ci nie zawsze mają jednoznaczne opinie na temat zakładów ubezpieczeń i nie chcą przyjąć narzucanych im ofert  szczególnie, gdy chodzi o ochronę ich i najbliższej rodziny, a składkę płacą z własnego  wynagrodzenia za pracę.
    Jak ten problem rozwiązać? W Urzędzie Gminy znaleziono sposób. Kto wie, czy znów nie za namową i podpowiedzią doradcy Mariana Główczyka. Nastąpiło to w trybie nakazowym. 
    Podpisane z wielką pompą, przy udziale mediów, w pierwszych dniach stycznia porozumienie o nieodpłatnym świadczeniu usług doradczych przez Regionalną Izbę Przedsiębiorców na rzecz władz Gminy, chyba tak nie do końca jest nieodpłatne. Jak nie pod tym płaszczykiem, to pod innym, ale spora kasa z budżetu Gminy wpłynęła i wpływa pośrednio do podmiotów związanych z osobą, która najwyraźniej cieszy się wielkimi względami władz Gminy.
    Tak wielkimi, że Marian Główczyk, jako doradca wójta Jana Szewczyka – jak głosi wieść gminna – rozsiada się w jego gabinecie, nawet podczas nieobecności wójta. Potocznie nazywają go tu nadwójtem.
    Czyżby wójt Jan Szewczyk bawił się w agenta konkretnej firmy ubezpieczeniowej, w tym przypadku Złoty Środek? Gdyby okazało się to prawdą, byłby to skandal na skalę ogólnopolską.
    Ja dysponuję konkretnymi dowodami. W załączeniu przesyłam kopię pisma, które własnoręcznie podpisał wójt Jan Szewczyk.
    Proszę bardzo Panie Prokuratorze Generalny, oto jego treść: ,,W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji dotyczącej zbierania informacji niezbędnych do prawidłowego przygotowania przetargowego na ubezpieczenie grupowe pracowników Gminy i jej jednostek organizacyjnych, proszę o pilne przesłanie do firmy Złoty Środek niezbędnych informacji.’’
    Wójt Jan Szewczyk w pewnym momencie najwyraźniej zorientował się, że podpisywanie tego typu pism własnym imieniem i nazwiskiem, jest dla niego zbyt ryzykowne. Zlecił to zatem dyrektorowi Wydziału Oświaty Urzędu Gminy.
    Kiedy zaczęłam głośno o tym mówić i zadawać niewygodne pytania, zrobiono ze mnie starą wariatkę i zwolniono z pracy.
    Barbara Główna
    były skarbnik Urzędu Gminy

    P.S.
    Obu panów, tj. Szewczyka i Główczyka poinformowałam listownie, iż w pewnej bardzo renomowanej kancelarii adwokackie w pobliskim większym mieście, złożyłem zapieczętowaną kopertę z obszernymi wyjaśnieniami i wskazówkami, która natychmiast trafi do Prokuratury Rejonowej, gdyby w najbliższym czasie – być może przez przypadek – przytrafiłoby mi się coś złego; nawet jeśli poślizgnę się na skórce od banana.

    Również tego autora