Konstanty Balmont - Do kresu życia - Na kamienistym szczycie

Spis treści

Na kamienistym szczycie


Przez kraj jałowy, wypalony,
Baśniową drogą szedłem sam,
Głęboko w myślach pogrążony,
Bo miałem o czym dumać tam.

I na wpół zrujnowane mury
Niemal już zapomnianych miast,
Były tak mgliste jak kontury
Tego, co już pochłonął czas.

Ja wspominałem, lecz daremnie
Chciałem się zmienić w każdym z mgnień;
Wciąż coraz bardziej wnikał we mnie
Mojego sobowtóra cień.

Na niebie na wpół ociemniałym,
W ruinach miast i na tle wzgórz,
Jakieś się kwiaty pojawiały,
Lecz nic mi nie mówiły już.

Wreszcie na kamienistym szczycie
Pojąłem nagle sercem swym,
Że gdzieś prawdziwe kwitnie życie
I wieczna miłość razem z nim.
                 
            Z rosyjskiego przełożył
            Andrzej Lewandowski

Również tego autora