Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska - SAMIEC ALFA NA PODŁODZE

Z samcem ALFA – pięknym anglikiem DALESZYNEM – pełna krew! oznaczenie w stajniach niebieskie – w odróżnieniu od arabów: czerwone, spotkałam się w stadninie koni Gogolewo (stadnina ogierów Bogusławice), w czas letnich wakacji, kiedy to podążałam szlakiem rodzin - fundatorów Świętej Góry których, to historyczne ich trwanie, przedstawił w monumentalnym wręcz dziele – DZIEJE RODZIN FUNDATORÓW ŚWIĘTEJ GÓRY – Bogusław Janik administrator pałacu w Gębicach i niestrudzony badacz dziejów tamtego, gostyńskiego, regionu oraz Stanisław Jan Roztworowski, hrabia, potomek właścicieli pałacu Gębice.

Zamieszkałam w pałacu w Pępowie (Chocieszewice), zaproszona doń przez rodzinę obecnych właścicieli Pępowa – ZIARKOWSKI; za ich to staraniem, po ich powrocie z Ameryki, własność ta ponownie przeszła w polskie ręce – skrzydłem zwycięskiej polskiej HUSARII niby herbem znaczona – bowiem ostatnimi właścicielami Pępowa była niemiecka rodzina von OERZEN. Zajęłam tę samą komnatę, w której to w dziewiętnastym wieku pomieszkiwał wybitny muzyk okresu romantyzmu Hans Guido von Bűlow, kiedyż to do Pępowa zjechał, by dawać lekcje muzyki średnio uzdolnionym córkom hrabiego Mycielskiego (ówczesnego właściciela Pępowa) jako, że pilnie potrzebował pieniędzy. Potwierdzić i dziś można słowa z listów  von Bűlowa, że pałac wspaniały, sale jadalne, takoż salony królewskie, bajecznych rozmiarów i wysokości.
Wkroczyłam w ten świat nie bez kozery, jako że i rodzina Daleszyńskich od wieków (1571?) właścicielami tych okolic była: Anna Daleszyńska, Jan Daleszyński, władali wsiami Drzęczewo, Malewo i Daleszyn koło Gostynia – samiec ALFA – DALESZYN – swym imieniem te czasy przypominał.


Wróćmy zatem do niego – naszego samca ALFA: moje alter ego, PANI EGUCKA, nakazała mi, z jej tylko wiadomych powodów, zgłębiać tajniki psychiki konia, toteż każdego tam dnia, z pomocą odważnej i pięknej woltyżerki Sabiny Sorel, z tymi końmi się zaznajamiałam... miałam dokładnie opisać jak ta PANI EGUCKA tego konia DALESZYNA ROZDZIADOWI i co z tego dla SZALONEGO KNIAZIA wyniknie.
Dowiedziałam się wówczas, jakież to dziwne obyczaje panują w stadzie: ogiery dominują – ochrona stada – ustępują jedynie klaczy PROWADZĄCEJ – w stadzie panuje matriarchat! Rola ogiera sprowadza się do ochrony stada: ogier, jak trzeba, atakuje – musi być odważny; tupie nogami, straszy by przepłoszyć, bije przodem, zębami, kopytami, a nawet i gdy uciekać zaczyna bije zadem...
W świecie zwierząt samiec ALFA nigdy nie na podłodze...


Aż tu naraz szok! Samiec ALFA się objawił w świecie literatury – nie w odważnym ataku!  nie... ale na PODŁODZE! Gdzie? Na poetyckim wieczorze, bo to tam wysłyszałam takie słowa; nawet WIERSZEM samozwane: LEŻAŁA NA PODŁODZE I MOGŁEM ROBIĆ Z JEJ CIAŁEM CO TYLKO CHCIAŁEM...
Samiec ALFA – na PODŁODZE...  - długo w noc rozpaczałam, bo jak się tak zastanowić, to ten literacki ? Samiec przez DIABLICĘ za nos wodzony: czytałam przecież ostatnio ŻYWOTY ŚWIĘTYCH zakonników, a nawet pustelników – byłam na kawie w pracowni poznańskiego malarza, rysownika - karykatur znanych swego czasu ludzi Poznania też – zaproszona tam przez wdowę po nim, Irenę Rychły-Mrowińską, bo tam te ŻYWOTY ŚWIĘTYCH komentarzami Stanisława Mrowińskiego opatrzone; alfabetycznie ułożone.
ANZELM – o nim mniej więcej tak:


ANZELM – pustelnik ze Sjeny, mimo czterdziestodniowych postów, przez CZTERDZIEŚCI LAT I CZTERY MIESIĄCE OGNIEM LUBIEŻNOŚCI PŁONĄŁ... nawet diablicę (diabła) rozłożoną na polepie w swej celi ujrzał!
Jeśli zatem świętym został, to oprzeć się tym pokusom musiał; na tej podłodze... hm... się nie tarzał.
Z całym zatem arystokratycznym okrucieństwem – arystokracja TAK MA - czterdziestodniowe posty, targanemu LUBIEŻNOŚCIĄ literackiemu samcowi ALFA – temu, co to na podłodze – zalecałabym, to może po czterdziestu latach i czterech miesiącach tym ŚWIĘTYM – a więc POETĄ – zostanie. Zresztą: po co nam ten samiec ALFA na podłodze w literaturze (!)... Są jeszcze w świecie Poezji BŁĘDNI RYCZERZE, ci – rodem od PETRARKI, w muzykę jego słowa wsłuchani...

 

PASSER MAI SOLITARIO...
Żaden samotny wróbel na kominie
Bardziej samotny nie był ni zwierz w lesie
Niż ja, gdy blisko nie przebywam przy niej,
Niż gdy jej słońce światła mi nie niesie.

i zaraz Mu Stefan Pastuszewski wtóruje:

ZDEJMUJESZ SZATY
A ja Cię widzę jak Ty włosy myjesz?
Zdejmujesz szaty, odziewasz się pięknem,
Wiatr swoim szalem otula Twą szyję,
Promienie słońca szyją Ci sukienkę.

Tuż obok niego KALWARYJCZYK kroczy – Stanisław Chyczyński, dumnym klasykiem zwany... „ta jego urozmaicona stroficzna budowa sonetu” (Izabela Iwańczuk, Tadeusz Śliwa), z tym, złotem baroku obsypanym, jego SŁOWEM.

SONET KALWARYJSKI (TOBIE)
Ćwierć wieku przeszło Kosmos zrobił obrót
wokół swej osi (linii mego życia)
Znowu na ławce siedzę pod klasztorem
ja – więc poeta (albo tylko: spłyciarz!)

Bo i Mistrz Ryszard Danecki pisze tak:

SONET Z ULICY RYCERSKIEJ
Śpiew słowika przez balkon się wdziera,
w bzu krzewach będzie kląskał do rana -
pisarska braci zapracowana:
dociera do was ta atmosfera?

Od tej materii – tej podłogi też - i Marek Słomiak się odżegnuje... bo wszystko DUCHEM...

POWRACANIE
wraca przeszłość
powłóczystością powraca
mgłą czasu spojrzeniem skrytym
--gdzie
do jasnej
miłości
mam dojść – do boskości uczucia
z kategorii – ponad siły
 wracasz
z przeszłości jak kamień
strącony pod nogi

„KOSMOS ZROBIŁ obrót”...
W skrzynce pocztowej list od Stanisława Chyczyńskiego, pięknie wypisanym adresem wystrojony... w SUPPLEMENTUM zaopatrzony... o tym samcu ALFA w tym SUPPLEMENTUM... Chyczyński – krytyk swe literackie CREDO prezentuje. Chyczyński krytyk? Chyczyński – POETA! oto co wyznaje:
„Pani ironiczne uwagi pod adresem samca ALFA są znakomite. Wprawdzie drukowałem nieraz samca ALFA, ale dzisiaj niektórych jego textów nie zaprezentowałbym – dziś jestem bardziej krytyczny.
Jego niektóre wiersze nie zasługują na nagłówek „poezja”, raczej „protezja” (termin wymyślony przez Zbigniewa Szwaję ze stolicy). Coraz więcej opinii krytycznych słyszę o wymysłach samca ALFA, ale przez awangardzistów i banalistów autor ten jest hołubiony. Takie mamy czasy, że tandeta piśmiennicza wynoszona jest na piedestał – ze szkodą dla sztuki i kultury wysokiej. Nie umiejąc się z tym pogodzić, oddaliłem się od literatury i jej producentów.”...

To nie BŁĘDNY RYCZERZ – KALWARYJCZYK winien się oddalić od literatury – zawołałam na głos, czytając list; to samiec ALFA winien zaprzestać zaśmiecać podłogę literatury, a parafrazując WIESZCZA – dodałam:
Jeszcze dożyję tej pociechy, że to BŁĘDNI RYCERZE, nie samce ALFA, trafią popod strzechy!

Kosmos zrobi obrót.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora