Roman Sidorkiewicz - Euroamerykański raj

Z dużą ciekawością przeczytałem artykuł Stefana Pastuszewskiego "Europejski raj" - Człowiek żrący/ Akant 8/2013/. Autor zachęca do dyskusji na temat kondycji i sytuacji współczesnego człowieka w objęciach cywilizacji euroamerykańskiej.
Z wieloma dywagacjami autora się zgadzam lecz z większością - nie.
Jest tam wyraźne potępienie konsumpcjonizmu.Przypomnę,iż pożądanie posiadania wszelakich towarów zrodziła się z żądzy chciwości przynależnej gatunkowi ludzkiemu.Dała go nam Natura lub jak kto woli - Bóg.
Chciwość była i jest motorem rozwoju ludzkiego.Konsumpcjonizm to nic innego jak właśnie chciwość.Nasi praojcowie zaczęli wytwarzać najprostrze narzędzia - z kłów zwierząt,ości ryb, z kamienia. Ułatwiało to im życie.Zaczęli tym handlować.Inne ludy pierwotne oferowały im za to coś co same produkowały np.sól.Wszyscy byli zatem chciwi na wytwory mózgu i ludzkich rąk.
To właśnie niesłychana chęć konsumowania dóbr materialnych a także duchowych doprowadziła ludzkość do rozkwitu.Proces ten działał raptem kilkadziesiąt tysięcy lat co jest mgnieniem oka w historii świata.Do dziś żyją na naszej planecie ludy pierwotne,które nie brały żadnego udziału w procesach wytwarzania.Żyli z tego co natura im sama dała.Kto nie wierzy niech podglądnie życie Papuasów,Aborygenów czy Indian amazońskich.Wtedy zobaczy jak by wyglądało życie na Ziemi gdyby nie było konsumpcjonizmu.
Zdecydowana większość ludzi pracuje z przymusu ekonomicznego. Ważne są tylko zarobki jakie z tego tytułu można otrzymać.Marzeniem ich jest wygrać miliony na loterii i do końca życia nic nie robić.Mieć piękny dom i odpoczywać pod palmami.Ich idolkami są na świecie królewiczowa angielska Diana a w Polsce prezydentowa Kwaśniewska.Obie mają/miały/ jedną wspólną cechę - nic w życiu nie robiły poza piastowaniem godności. A konsumowały do woli.
Konsumpcja jest niezbędna dla rozwoju cywilizacji/oczywiście nie w  formie podawanej przez te dwie panie/.Napędza ona produkcję,handel,bankowość
i wiele innych dziedzin życia.Brak konsumpcji to upadek przemysłu i całego łańcucha wytwórczego. Proszę sobie wyobrazić,że ktoś pół życia chodzi w jednej koszuli,spodniach czy butach/a przed wojną było to częste na polskich wsiach/.Tacy konsumenci szybko by doprowadzili do ruiny fabryki i pracujących tam ludzi.
Pan Pastuszewski krytykuje amerykański styl bycia a nade wszystko swego rodzaju patriotyzm konsumencki. Ma za złe,że jakaś kobieta zameldowała prezydentowi iż kupiła nowy samochód spełniając tym samym obywatelski obowiązek. Właśnie takie myślenie jest motorem postępu i lepszego życia.Miliony Amerykanów kupując samochody dają pracę milionom swym pobratymcom.
Wróćmy na nasze podwórko.Polska w tej chwili dobrze się rozwija,mimo negatywnych opinii różnych sceptyków i fatalistów.Całą naszą gospodarkę napędza właśnie konsumpcja wewnętrzna.Polacy kupują na potęgę.Mało kto oszczędza lub chowa do skarpety. Nie mamy przebojów eksportowych jak Chiny w produkcji prostych wyrobów czy Niemcy w produkcji wysokich technologii.Właśnie to,że mamy "ludzi żrących" to się rozwijamy,omijamy kryzys trwający w Europie od pięciu lat.
Sytuację wynikającą z braku popytu widać wyraźnie pod Toruniem.Rozlokowały się tam japońskie fabryki m.in. Toshiba,Orion - firmy światowe.Zatrudniały naszą siłę roboczą przy montażu telewizorów i pochodnych.Kiedy spadł popyt,ludzie żrący zmniejszyli zakupy,to efekt mógł być tylko jeden - fabryki stanęły.Tysiące ludzi znalazło się na bruku.Tymi ludźmi nikt się nie przejmował w odróżnieniu od zwalnianych np. nauczycieli. Podczas mojej jazdy autobusem na Zachód młoda kobieta ze łzami w oczach opowiadała że bezrobocie wygnało ją do obcej sobie Anglii.Będzie musiała harać daleko od domu pod Chełmnem gdzie zostawiła męża z małym dzieckiem.Potem będzie chciała ich sprowadzić do siebie.Kto nie wierzy niech jedzie do Ostaszewa i popatrzy z perspektywy drogi nr 91/dawnej A1/ na puste parkingi i hale.
Tam właśnie produkowano "plazmy",których istnienie pod strzechami kwestionuje pan Pastuszewski.
Nie zgadzam się z nim także w kwestii "biznesowej klasie próżniaczej".Takowej na świecie nie ma.Jest klasa biznesowa albo próżniacza. Żaden biznesmen nie jest próżniakiem Musi ciągle myśleć o swych zainwestowanych pieniądzach,musi troszczyć się o rozwój swych firm a także - choć nie zawsze- o ludzi tam zatrudnionych.Musi mieć pomysły na nowe rozwiązania,na postęp technologiczny.Inaczej wypada z gry. Przykłady to zniknięcie z mapy gospodarczej słynnych firm jak Olivietti,Telefunken,Pan American,TWA,Douglas i wielu innych.Akcjonariusze tych firm ponieśli pgromne straty.
Nie są żadną klasą próżniaczą lecz motorem napędzającym świat. Mają pełną odpowiedzialność za swe czyny.
Oh zapędził się pan Pastuszewski.Radzę przeanalizować jaki wpływ na rozwój Ameryki a pośrednio na cały świat mieli Rockefeller,Morgan, Vanderbilt,Carnegie,Ford czy wynalazca Edison i wielu,wielu im podobnych.Oni napędzali gospodarkę a "ludzie żrący"konsumowali ich wyroby a USA stały się największym mocarstwem. W Ameryce widzieli przyszłośc miliony Polaków - emigrantów z przymusu ekonomicznego.Mieli gdzieś patriotyzm chcieli tylko godnie żyć i uwaga -
konsumować.
Pastuszewski krytykuje "konsumpcja we współczesnej gospodarce jest ważniejsza od produkcji
przekonali cały świat socjotechnicy z USA".A to własnie jest prawda wg mnie. Nikt nie będzie budował fabryki czegoś tam,jak nie będzie konsumentów czyli zbytu towarów.Nawet ludzie pierwotni wydobywając sól,musieli być pewni iż ktoś odbierze ten ich produkt i zamieni na inne wyroby.Myślenie odwrotne,że produkcja jest ważniejsza od konsumpcji stosowane było w gospodarce socjalistycznej.Tyle,że tam nikt za nic nie odpowiadał.A efekt był widoczny.
Jeżeli chodzi o "klasę próżniaczą" to najlepiej przypomnieć sobie znakomitą wypowiedź Donalda Tuska z lat 90-tych.Klasą ową nazwał tzw.zawodowych polityków.Żyją wyłącznie z polityki i zmieniają się tylko miejscami na linii Sejm - rząd - sejmiki - ambasady - rady nadzorcze i inne państwowe synekury.Mają pełnię władzy - nic nie ryzykują za nic nie odpowiadają.Proszę przestudiować życiorysy i dokonania większości polityków.Szkoda,że pogląd Tuska dziś zaniknął -chyba sam twórca z tegoż się wycofał. A to dopiero jest klasa próżnacza! I daje fatalny przykład młodym ludziom,którzy szeroka ławą idą na listy wyborcze.
Żyjemy dziś w epoce konsumpcji lecz także cieszymy się wolnością i pokojem.Nigdy w naszej historii nie mielismy takiego szczęścia aby od blisko 70 lat nie przetoczyły się jakieś wojny. Nawet socjalizm padł bez wystrzału.
Lud polski chce konsumować,okupuje galerie handlowe.Historia uczy,że jak ludzie pracują,handlują z sąsiadami to jest pokojowa egzystencja.Wojny zakłócają ten porządek.Najgorzej jest jak dwóch głodnych sąsiadów sobie nawzajem zazdrości nie wiadomo czego.Wtedy wybuchają wojny/vide wojny plemienne na Nowej Gwinei, w Amazonii czy w krajach subsaharyjskich/.
Dzicy byli też nasi północni sąsiedzi przez morze.Wikingowie grabili Europę,ich potomkowie Szwedzi dali nam łupnia w 17 wieku jak nigdy w historii naszej. Potem się uspokoili.Dlaczego?
Bo stali się narodem pracy i konsumpcji.
Konsumpcja nie żadnej alternatywy.Problem żeby człowiek nie zatracił człowieczeństwa.Żeby na równi z konsumpcją materialną był rozwój kultury,świadomości narodowej.Żeby nie dano się ogłupiać negatywnym trendom współczesnego świata.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora