Jadwiga Stróżykiewicz - Poetycka żonglerka

Podróże to siódma książka poetycka Mirosława Puszczykowskiego. Jest ona wypadkową wielu tematów. Sentymentalne powroty do wspomnień, nie tylko z dzieciństwa, wprowadzają czytelnika na „podwórko” Autora:
/…/
Nie ma już mojego podwórka,
nie ma kto sąsiadom szyby piłką wybić,
tylko obrazy w pamięci zostały
i żal, że te chwile nie powrócą.
(Podwórko)
W innym wierszu Autor oddaje hołd Wielkim Polakom, którzy również nie powrócą.  Siedzą przy stolikach „w niebiańskiej krainie”: Miłosz, Herbert, Norwid, Szymborska i Niemen. /…/ Dziś podają kremówki, gdyż Papież ma promocję, /przeczyta wiersze i sztuki, tam na Wyżynie/ powstałe.// jeszcze dziś ruszy w ukochane góry,/stamtąd pobłogosławi wiernych/ jak zwykle, przez niebiańskie okno. (Spotkanie poetyckie)
Wspomnienia z wczesnej młodości to nie tylko zabawy. Praca przy żniwach, przy młócce: /…/ żar z nieba wyciskał tyle potu,/że ledwo oczy widziały rzucane snopki./ Zwieńczeniem dziennego trudu była sielanka koło figury.”/…/ tam rozmowy, śpiewy, pierwsze przytulanki./…/ (Wspomnienia)

Mirosław wieloletni pracownik kopalni soli pisze:
W spadku

Po ojcu zostało mi kilka fotografii   

Dostałem jeszcze Pana Tadeusza w skórzanej oprawie

W spadku dostałem jeszcze kopalnię soli, on w niej
przepracował całe zawodowe życie; ja też
moje dzieci już się do niej nie dostały.

Narracyjny tekst o rodzinnych tradycjach wzrusza swoim klimatem:

…pięć dużych pachnących bochenków
każdy chciał dostać pierwszą kromkę

Stary zegar wybijał ostatnie godziny żniw
spracowani przegrzani słońcem
wychodziliśmy na ławkę pod okno
trzy pokolenia na raz mogły mówić i śpiewać

dziadek wygrywał na skrzypcach znane melodie
mama przygrywała na akordeonie

Teraz ludzie zamykają się w domach
starsi uprawiają ogródek u Pana
młodzi nie dbają o tradycje
brakuje też zapachu chleba
(Zapach chleba)
Wiersz kończy się tęsknotą za chlebem, którego tradycja pieczenia przez gospodynie pozostała wspomnieniem. W wierszu „Dziadek” czytamy: /…/na chlebie robił znak krzyża//okruchy dawał kurom//. Zapewne w domu Poety nadal zachowuje się podobny szacunek dla chleba.

W roku 1981 poeta z miasta nad Panną służył w wojsku. Warto zacytować wiersz, który wielu z nas przypomina historyczne zdarzenie:

W stanie wojennym

Stan wojenny spowodował, że jako żołnierz
stanąłem po drugiej stronie mojej rodziny.

Z wolnego człowieka stałem się okupantem.

Zabrakło porozumienia, czołgi poszły na ludzi,
wali się brama, pojedyncze strzały zakłóciły spokój.
Ludzie wyszli z fabryki w szpalerach milicji i zomo,
pośród kul i pałek z bólem w sercu i na twarzy.
Kilka wierszy o tej tematyce podpowiada mi, żeby nazwać je poezją faktu. //13 grudnia, kiedy większość spała w domowych// łóżkach, ja z moim plutonem na wojskowych kojach//w jednostce wielkie świętowanie; przysięga wojskowa/…/(Przysięga). Ponadto:/…/patrole wojskowe// kontrole w autobusach./…/Ludzie rozumieją, że to tylko służba./…/(Wigilia 81)

Rozdział Podróże w okolice oprowadza po polach, lasach i miedzach. Ponadto akcentuje niedolę społeczeństwa jego grzechy, kary, emocje i tragedie:
Choć Madonna i aniołowie gwarantowali przetrwanie: /…/ życie okazało się trudne i nie potrafił w nim pozostać /…/ Życie jego zapadło, jak ta klamka, na której pozostał./ (Życie, jak ta klamka) 

Po drugiej stronie

Po drugiej stronie jest inaczej, słońce przygrzewa
przeważnie przez kraty, nie cieszy nadchodzący
poranek ani ciepły wieczór.
/…/
Grześ zabił ojca, ale tego nie chciał, Zbyszka posadzili
tylko za to, że przymknął żonie usta i przestała oddychać.
/…/
Kosa” za mury już nie wyjdzie, skasował matkę
i ojca, gdyż nie chcieli oddać renty.

Autor Podróży uwydatnia niedolę związaną z bezrobociem w naszym kraju:
/…/
Gdy pojawiła się możliwość pracy za granicą,
ruszyła w świat pełna optymizmu, z nadzieją
na lepsze i że szybko wróci.
(w listach pisała, że jest wspaniale)
(W kolorze zielonym)
Pomimo reprymendy, którą jakiś czas temu udzielił uczestnikom warsztatów literackich krakowski poeta Józef Baran, że wiersze monotematyczne nie mają racji bytu, Mirosław prezentuje je w kolejnym rozdziale tomiku. Z miłości do wiersza chce, aby ten się do niego uśmiechnął, miał swoje serce i żył swoim życiem. Podczas tworzenia Autor jest w odmiennym stanie. Wypatruję dzieła a tu byle słów kleksy.

Tomik zamykają erotyki:
Erotyk z ML
Jesteś w każdym moim wierszu
dotykam cię przenośnią
pieszczę nieustannie
każdą strofką jestem bardziej w tobie …

Teraz widzę Cię dobrze
poznałem po kształtach i uśmiechu
dla mnie zeszłaś  z ramy
moja kochana
Mona Liso

W wierszu „Odchodzimy” pisze: Cały czas odchodzimy choć wydaje nam się/ że jesteśmy nieśmiertelni /, wypowiedź ta jest przeciwstawna do wyznań Zygmunta Krasińskiego w utworze „Do Koźmiana”, klasyk miał obawy, że nie będzie nieśmiertelny. Ostatecznie po usunięciu jego utworów z kanonu lektur szkolnych w jakimś stopniu Jego przeczucia się ziściły.

____________________________________
Mirosław Puszczykowski, „Podróże”, Kujawskie Stowarzyszenie Twórców Kultury w Inowrocławiu,2012, ss.102