• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ludwik Filip Czech - Pokonać nicość

    Zofia Grabowska-Andrijew jest autorką zbioru wierszy „Niby nic”. To książka wyjątkowo osobista, pełna emocji, czerpiąca z radykalnych doświadczeń. Tytułowe „nic” ma tutaj wiele postaci. Jest synonimem śmierci, pustką po stracie najbliższej osoby, wreszcie krajobrazem, który po osobistym dramacie wydaje się bezbarwny i wyludniony. W „Pożegnaniu” czytamy – „ w rękach kobaltowa urna / dźwigam świat obrócony w proch”. Poetka doświadczona tragedią stara się poukładać rzeczywistość z resztek po dawnym świecie. Żeby poprawnie funkcjonować musi tą rzeczywistość uformować od podstaw. Jednocześnie wie, że jej dotychczasowe życie minęło bezpowrotnie.  Kiedy jest w stanie pisać – powierza swoje emocje językowi poezji. Ten rodzaj narracji jest jest najbliższy.  Wiersz „Pomniejszenie” jest skromny, ale dobitnie sytuuje artystkę w nowych okolicznościach:


    Przestrzeń ta sama
    A świat bez ciebie
    Mniejszy i mniejszy
    I jeszcze się kurczy
    Zmierza do nic
    A ono takie ogromne


    Zanim jednak to „ogromne nic” stanęło przed oczami poetki, musiała stawić czoła powolnemu procesowi umierania. To najtrudniejsze z ludzkich doświadczeń opisuje w „Rozchwianiu” i „W imię nadziei”. To dwa przejmujące świadectwa wytrwałości, miłości i samodyscypliny. To bezustanna gra z pozorami, zaprzeczanie oczywistym diagnozom, odnajdywanie w sobie kolejnego miejsca na wiarę w cud. Wiersz „Nie zdołałam cię zatrzymać” jest niczym suplement do dwóch poprzednich.  Dopisuje ostatni rozdział dramatu, kończy go ostateczną kropką. Autorka tych wierszy ma teraz przed sobą kolejne wyzwanie – musi wrócić w kierat codzienności.  Po raz pierwszy tak boleśnie odczuwa jego bezduszność, obojętność względem losu jednostki. Nawet natura zdaje się drwić z jej bólu. W wierszu „Nie zdołałam cię zatrzymać” czytamy:


    /…/
    nawet chmura nie zaćmiła Słońca
    nie zerwała się burza
    wstrząs nie zachwiał porządkiem rzeczy
    jakby nie stało się nic
    /…/


    W „Połączeniu przerwanym” pokazuje praktyczny wymiar bolesnej straty. Telefon komórkowy milczy, ten, którego kochała nie usiądzie więcej przed komputerem, żeby odpowiedzieć na najprostszy e-mail. Tam gdzie dotychczas był, na wieki rozsiadła się jego nieobecność. Tymczasem w „Niedzisiejszych” świat podąża swym utartym duktem, parki są przystanią dla zakochanych, nad ich głowami znowu zakwitają kasztany. Ta romantyczna sceneria pogłębia w poetce poczucie odrębności. Potęguje przekonanie, że po stracie partnera jej własna tożsamość uległa dekonstrukcji. Że na nowo będzie musiała stworzyć własny, wewnętrzny wizerunek. Tym razem jednak w samotności. W wierszu „Rozpad” czytamy:


    /…/
    Bliscy
    Nieskończenie daleko
    Najbliżsi już tam
    Gdzie głos znika
    Całość rozpadła się

    Zbieram się
    Po kawałeczku
    Składam
    Poćwiartowany puzzle
    To ja


    W „Rozkładzie” czytamy – „od świtu do świtu / nie dzieje się nic”. A jednak, wbrew okolicznościom,  poetka znajduje w sobie siły, żeby poprawnie funkcjonować. W „Wizycie” szuka pocieszenia w ezoteryce, gdzie indziej traktuje kosmos jak bramę do innych wymiarów /”Ulaciałeś z ciała”/. W odpowiednim czasie ma nadzieję ją przekroczyć, na nowo połączyć się z ukochanym.
    Do najlepszych wierszy tego zbioru zaliczam „Obecna nieobecność” i „Zmyślenie”. Te wiersze, chociaż na pozór naiwne i nieporadne, porażają swoją bezpośredniością. Brak w nich poetyckiej kalkulacji, stylistycznych fajerwerków. Nie przeszły autokorekty, podejrzewam, że wyszły spod pióra błyskawicznie, w nagłej potrzebie.
    Ten typ poezji zasługuje na najwyższe uznanie, chociaż miłośnikom wyrafinowanego języka zapewne nie przypadnie do gustu. Przytoczę w całości „Zmyślenie”:


    Stoisz zmyślony
    W zmyślonym powietrzu
    Z rękami w zmyślonych kieszeniach

    Każdym porem skóry
    Czuję, że jesteś
    A przecież od dawna cię nie ma


    W tomiku „Niby nic” najważniejszy jest komunikat, poezja jest rzeczą drugorzędną. Od walorów artystycznych ważniejsze są tutaj emocje. Warto przeczytać tą książkę choćby po to, by im ulec, skonfrontować z własnymi. Ten rodzaj doświadczenia  pomaga nie tylko żyć, ale co ważniejsze, głębiej zastanowić się nad własną tymczasowością.
    Książkę polecam.


    Zofia Grafowska-Andrijew, Niby nic, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2013, ss. 76

    Również tego autora