Jerzy Grupński - Cała muzyka świata

Nowa książka Kaliny Izabeli Zioła, tak jak poprzedzające tomiki poetki, opowiada świat miłości, ludzkich losów, tęsknot i oczekiwań, językiem przystępnym, budującym bliską, ciepłą relację z czytelnikami. Pojawiają się też w tomilku elementy nowe, zaledwie sygnalizowane w poprzednich książkach. Autorka częściej ( odbiegając od relacjonowania swoich przeżyć i tęsknot ) buduje postacie bohaterów tekstów. Oto Ryszard, który „kochał książki/ alkohol/ i czarnowłosą dziewczynę/ której małe dłonie/ zasłoniły mu oczy/ zmieniając obraz świata" („Scytyjski kurhan"). Zła miłość „spopieliła serce Ryszarda". Oto anioł z szyldu nad teatrem, oto człowiek – dąb, jest i stary mężczyzna, który biegnie coraz szybciej... Dwa wiersze napisała też autorka o katastrofie smoleńskiej, unosząc trudną, wciąż obecną w nas pamięć: „Nad Smoleńskiem" i „Samolot". Drugi z tych tekstów zamyka zamyka pointa: „ile jeszcze razy/ trzeba będzie/ liczyć krzyże/ ile jeszcze trzeba śmierci/ by przebaczyć".


Poetykę autorki „Okna niepamięci" wzbogaca ciekawa, żywa kolorystyka i muzyczne zamiłowania. W „Odcieniach" czytamy: „jest różowe oniemiałe z zachwytu/ i złote cenniejsze niż słowa/ bladożółte oślepione zazdrością/ czerwone zdyszane spełnieniem..." . Często też napotykamy (znany z poprzednich publikacji) motyw motyla, mieniącego się kolorami, tym razem wbogacony o problematykę śpiewu, głosu. Jak wyżej sygnalizowałem, jest to poezja bogata w dźwięki, głosy i muzykę. „Oczarowaną" uwodzi głos Jana Janusza Tycnera. W innych utworach słyszymy „piskliwy chichot" („Kruche szkło"), „Czysty dźwięk dzwonów" („Maj nad Wilią"). Jest wreszcie wymowna cisza i milczenie. To ona na nowo pozwala zbudować i usłyszeć „całą muzykę świata" („Muzyka").

W wierszach „Kiedyś" i „Ucieczka" czytamy ciekawe, przestrzennie wykreślone konstrukcje „może kiedyś/ przejdę po krawędzi nocy/ na twoją stronę świtu", „przejrzysty most/ którym przechodzisz/ na drugą stronę świtu/ po tamtej stronie/ może spotkasz siebie/ sprzed lat".
Wdzięczni też jesteśmy za niedopowiedzenia, zawieszenia pointy w wierszu „A może": „o spacerach/ po zaśnieżonych ulicach/ kiedy ręce i usta/ są bliżej niż".
Pisanie, akt twórczy – kojarzy się z mową ciała, z miłosnym przeżyciem, utożsamiają się – ciało wiersza i ciało bohaterki tekstu: * * * „to nie miłość", poetka zapisuje „ tylko dotyk palców/ zapamiętany przez moje ciało/ to tylko wiersze/ które czasami piszę".
Oba cykle książki, „Kartki z pamiętnika" i „Już tylko echo...", obejmują teksty, w których autorka chętnie ucieka z dramatów egzystencji człowieka, z sytuacji trudnych, tragicznych – do tego, co piękne, czułe, pełne nadziei. Wprawdzie czytamy: „czasem spłynie na ziemię/ biała kartka/ - złamane skrzydło wiersza" („Umarłym poetom"), ale już w „Gorzkim śnie dziecka", dedykowanym Tadeuszowi Stirmerowi (najbardziej bodaj „chropowatemu" z poznańskich poetów), Kalina Izabela Zioła pisze „nakreślony delikatną kursywą/ bolesny lęk przemijania/ bezbronny jak brzuszek jeża". Turpistyczne obrazy (* * * ) „brzęk tłuczonego szkła/ kaleczy gładkość nocy/ stukają zamykane pospiesznie okna/ wystraszone koty/ kryją się w lepkim cieniu/ nawet szczury/ wstrzymały oddech/ w ciasnym brudnym zaułku/ narasta krzyk/ przyspieszam kroku/ by za chwilę/ nie dogoniła mnie cisza" powodują ucieczkę autorki w świat ułudy, piękna.
Podobną sytuację kreśli wiersz „Retrospekcja" - wspomnienie brzydkiej, szarej Łodzi z dzieciństwa zastąpią kolory, uśmiechy i przyjazne gesty.
Kiedy czytam „Wierzenicki pejzaż", kojarzy mi się on (jak zapewne wszystkim) z czołowym filozofem polskiego mesjanizmu – Augustem Cieszkowskim, twórcą Wierzenicy, autorem pomnikowego „Ojcze Nasz". Tu (jak wiemy) Cieszkowski częstokroć gościł Zygmunta Krasińskiego, tu miały miejsce słowa , rozmowy, które znacząco kształtowały twarz polskiego romantyzmu. Autorka „Okna niepamięci" demonstracyjnie pominie te tradycje, skupi się na mieszkańcach dzisiejszej „spokojnej wsi", „przy ciepłym piecu" i szumie sosen.

W dwóch pierwszych książkach, „Srebrny motyl" i „Przez chwilę", Kalina Izabela Zioła zamieściła swe amatorskie rysunki. Tym razem oglądamy profesjonalne fotografie naznaczone fakturą materii, ciekawymi ujęciami obiektów, pożeranych zębem czasu, dzieł rąk ludzkich, porastających trawą i mchem. Schody, portale, ławy amfiteatru, które utraciły swój sens – funkcję i stały się tylko ( czy aż? ) obrazem, motywem refleksji nad przemijaniem i ludzkim losem.

Ciekawe rozwiązanie znajdujemy w nawiązującym do tytułu książki, wierszu „Okno", będącym jakby demonstracją kobiecej przekory, pamięci – niepamięci, niechęci do rozstrzygających decyzji. To autostudium psychiki – ponadto – zaciekawia jeszcze niepewnym zawieszeniem w czasie, wiersz „dzieje się" teraz a może jest relacją ze zdarzeń przeszłych, a może tych, które dopiero będą miały miejsce? Oczywiście, obok ciekawych dowodów pracy poetyckiej, znajdziemy u Kaliny Izabeli Zioła ( jak i w poprzednich książkach ), rzeczy łatwiejsze. Ale to świadoma cena, którą poetka płaci za wybór tej a nie innej poetyki, za wybór takiego właśnie czytelnika, bo jak wiadomo - nie ma piosenki dla wszystkich. Wszak autorka nasza jest laureatką Nagrody Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej, którą honoruje się twórców programowo zwracających się do tzw. szerokiego czytelnika.
Wydawca - Dariusz Tomasz Lebioda - w swym posłowiu ceni Kalinę Izabelę Zioła za to „co jest trudne do uchwycenia, tego co pojawia się jak błysk słońca w naturze i równie szybko zanika".  Za obrazowość tej liryki, „która jest delikatna jak muśnięcie ust, opuszczenie rzęs", bo „nadzieja jest najważniejsza, piękno daje siłę, a przekonanie o swej wyjątkowości odgradza poetkę od tych, którzy jej nie rozumieją". To zapewne nawiązanie do wiersza „Jesienny motyl" - „tylko zmarznięty motyl/ przytulony do liścia/ na przekór jesieni/ śpiewa tęczą kolorów/ nie rozumie/ dlaczego nikt go nie słyszy".


Kalina Izabela Zioła „Okno niepamięci, Wydawnictwo: Biblioteka „Tematu", Warszawa 2013, s.72,
Posłowie Dariusz Tomasz Lebioda, 
Fotografie Kalina Izabela Zioła

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież