• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Wojciech Kawiński - Odpryski (4)

    Wbrew niczemu
    daje znak;
    ślepa sowa,
    śnieżny ptak

    śpi, gdy każdy
    z nas trzeźwieje
    biorąc pustkę
    za nadzieję

    śpiesząc się
    do tchu utraty;
    i starzejąc wciąż
    na raty

    Każdy sobie
    w gronie innych
    słucha wieści
    miejsko-gminnych

    kocha, aby
    się odkochać;
    gra na nerwach
    niczym Mozart

    stoi w drzwiach
    by wyjść na swoje;
    z nie-pojętych
    drwi urojeń

    śni umarłe
    sowy lat;
    widzi w śniegu
    własny ślad

    poza którym
    dom i dym;
    leśny gąszcz
    ubrany rym...

    Dwie odległości osobne

    wczoraj odwiedziłem
    podmiejski cmentarz

    było tak wiele miejsca
    że nie widziałem nikogo

    chwasty pięknie rosły
    niebo czekało kolejnej wiosny

    trochę światła się pasło
    w przestrzeni przypominającej martwe miasto

    czas wyszeptywał ciszę
    myśląc że usłyszę

    jasne rymu szczątki
    znad dziecięcej łąki

    która we mnie rośnie
    zielnie i bezgłośnie


    Bilans nie na zero

    doszło do tego
    mimo świateł
    które śniły się w środku nocy
    że wyciekły z ciebie
    nazwy litery imiona
    twarze okoliczności

    z porównań zostały za-
    pisane kartki z cyfr
    znaki zodiaku
    z podróży jakieś
    zakamarki w środku
    pustego miasta

    jeden wiek się skończył
    drugi ledwo
    zaczął
    a tu trzeba się rozliczyć
    i zostać rozliczonym
    za zjedzone mięso

    za porzucone miejsca
    wyobrażenia ludzkie i nie-
    ludzkie podstępy
    nawet za to co przeszło
    koło nosa co mogło być lecz
    nie było

    znam cię powiedział
    jakiś obcy zupełnie głos
    mogę
    jeśli trzeba
    wszystko o tobie
    napisać

    Rowy okołoziemskie
    Pamięci Wisławy Szymborskiej

    Skąd jesteśmy? Którędy
    będziemy odchodzić? Jaka przy-
    szłość gromadzi się nam pod skórą
    ciała, pod błonami
    powiek?

    Podobno przed milionem, albo
    więcej, lat
    przodkowie nasi
    przybyli na wyspę Flores. Tak mówią
    kamienie;
    znalezione na dnie  rzeki Soa. Później,
    odnaleziono trochę prymitywnych
    narzędzi, oraz kości stegodonów
    i szczurów. Naszych młodszych, co
    nie znaczy mniejszych, braci.

    Widać z tego, że dzieje
    zdobywców kosmosu i kilku pod-
    ziemnych światów,
    były i są
    pełne zagadkowych zdarzeń.
    Także zderzeń
    z świetlistą,  a może czarną,
    siłą;
    Planetarną mocą? Boską nad-
    doskonałością? Diabelsko
    skomplikowaną, mimo pozorów
    prostoty, strukturą?

    Czego to dowodzi?
    Kogo przerasta?
    Komu szkodzi?
    Wizją, tyleż piękną, co ponurą. 

    Fragmenty listów. Od osób trzecich
    Coś nowego ptasiego
    szeleści w szuwarach
    W. Szymborska
    przeżyć ziemskie obłoki, pierzaste
    pomyśleć jasno, w umarłym języku

    z dalekiej podróży wrócić, do drugiego pokoju
    z cudzych twarzy wyspowiadać się, do lustra;

    na białym papierze, białe litery stawiać
    jakby to były nerwy, znaczeń

    po drugiej stronie rzeki, poznać przystań
    albo łódź skrzydlatą;

    już się wirusy dni uodporniły, już gryzą
    tkanki sekund, włókna słów

    znaki pod skórą, to znaki na niebie
    bo jutro będzie także, zimnym ogniem duszy;

    przyznaj się, żąda nauczyciel-metafizyk
    bądź sobą, radzi kamień cierpliwości

    dolina przyzwyczajeń, nie ma swego zdania
    i jest poza zasięgiem, innych możliwości

    Znikliwość 

    Widzieć na moment,
    odczuwać widome -

    jak pod
    przezroczystą skórą;
    to, co się śni
    wyśniewa
    wysiewa
    nie w nas
    ale z nami - 

    żadne pojęcia,
    tylko rzeczy;
    pełne za-
    przeczeń
    elementy
    twarze
    obrazy
    zgubione fragmenty -

    nie
    twoje, wielokrotne
    drugie ja;
    anonimowe
    zza zasłony
    zza - 
    drugiego dna;
    lecz zakazy
    nagiej pamięci,
    skażone
    lotną
    chwilką -
    więc
    umilkłeś,
    przebudzony
    na moment;
    ale do
    obrony...

    Również tego autora