Danuta Bartosz - * * *

Śmierć
jak życie
szarpie i pożera
Nic nie zostaje
w przenikaniu światów

Sztuka walki
z grawitacją
Pragnie jak ptak
unieść się
w przestrzeni









***
Kolejny raz
żywioł zniszczył
co zasiano

Upór
na nowo zaświecił gwiazdy

Chmura jeszcze nie wyschła
wypłukując z nas
najczulsze cienie

Na użyźnionej glebie
magnolia zakwitła
nadzieją
Mocniej splotła ręce




*
*    *
Tolerancja
szukając Boga i człowieka
ceruje sito sumienia

Złe słowo
zatrzymuje rozsądek
groźna mina w babie lato
zaplątana

Tylko ziemia i wulkany
dając ogień i pokarm
o nic nie pytają

nie pytajmy też

lepiej nie wiedzieć
nie boli