Maria Szafran - Moje 50 procent

Zaproszona do wypowiedzi na temat zawarty w tytułowym pytaniu, mogłabym odpowiedzieć najkrócej jak potrafię – matematycznie,  TAK ale tylko 50%.
Oczywiście każdą wypowiedź należy uzasadnić, zatem spróbuję.  Co się składa na owe tylko pięćdziesiąt procent.
1. Wolność = więcej minusów niż plusów, bowiem począwszy od tego, że rodzic nie może klapsem skarcić swojego super urwisa, będącego w wieku przedszkolnym, rośnie malec w przekonaniu, że on jest pępkiem świata i pomijając wszelkie 'adhd' mamy pokolenie ważniaków - cwaniaków - chamiątek. Trzeba się bać w autobusie, a najlepiej być jak najdalej od takiej grupki i nie słyszeć co mają do powiedzenia na twój temat.  A mają bardzo dużo. Gdyby mieli tyle przy tablicy, kiedy ich nauczyciel odpytuje w szkole, zapewne  limit „gadanego" na dany dzień mieliby bardziej sensownie wykorzystany.
Nie jestem zwolennikiem wychowania poprzez  klaps czy pas na pupę, ale amerykańskie dyktando w tym zakresie jest moim zdaniem, zbyt ingerujące w granice domu rodzinnego.
W mojej rodzinie wystarczało spojrzenie ojca, a wiadomo było o co chodzi. W rodzinach naszych dzieci, rodzice do swoich dzieci muszą przemawiać długo i cierpliwie, żeby dziecko wykonało to, co rodzic mu zaleca.
Nie było obowiązkowych wizyt u psychologa, a jeżeli zdarzała się krnąbrność, wystarczał domowy psycholog w osobie poważanego wujka w rodzinie, dziadka czy innej persony, potrafiącej wyperswadować rozgrzanej głowie  takie czy inne fanaberie.   Dzisiaj mamy sieć psychologów i psychiatrów, skorych do zaliczania i określania ciężkich przypadków;  no przecież zdobyli te uprawnienia do oceniania stanu psychicznego człowieka, to i muszą mieć zatrudnienie w swoim zawodzie, a że niejednokrotnie postępują jak szałaputy – nic to,
pacjent i tak się na tym nie zna. 
Na temat wolności – czego nam przyniosła więcej, można podjąć pracę doktorską i nie wyczerpie się dogłębnie tematu.
2. Dostatek = chyba jednak więcej plusów, mimo tak sporego bezrobocia. Wystarczy spojrzeć na sklepowe półki i na chodniki, już nawet nie na parkingi, bowiem liczba posiadaczy samochodów można powiedzieć ma się tak, jak 1 : 100. Szkoda tylko, że nie są to samochody krajowej produkcji. Podobnie z żywnością. Zapomnieliśmy dawno o reglamentacji mięsa i artykułów pierwszej potrzeby, takich chociażby jak papier toaletowy. Tu jednak mam mieszane uczucia, dlatego że wiem, iż wyeliminowano z produkcji chociażby włocławską „Celulozę"  i wiele innych zakładów.  No, ale tak się rodziło nowe. 
Ktoś powie – ale zobacz ile ludzi  grzebie w śmietnikach. Tak, to prawda.  Grzebią w śmietnikach. Bo i jest w czym pogrzebać.  Gdyby dobrobyt nie wyrzucał na śmietnik nic pożytecznego i nie można było nic wygrzebać co da się spieniężyć, to i nie grzebaliby. 
Grzebalstwo śmietnikowe żyje swoim życiem w każdym kraju i sądzę, że jest to zjawisko absolutnie normalne w warunkach, kiedy wolność gwarantuje każdemu – rób co chcesz.
3.Mowa i nowomowa. Kaleczenie języka literackiego stało się wprost modne. Nawet pewna pani wydała książkę o tematyce  przeznaczonej dla ludzi młodych i była z siebie dumna, że udało jej się w całej rozciągłości operować młodzieżowym slangiem.
Nie dziwię się pani z autobusu, że synkowi nie wyjaśniała czym się różni bilet od mandatu. Po co małemu wiedzieć, że taki poseł jeździ bez biletu? Teraz jeździ na gapę, więc gdyby mały o tym wiedział, to zaraz całe podwórko bawiłoby się w posłów, a mandaty są w znacznej ilości nieściągalne. 
Ps. A jestem ciekawa, gdyby ta kobieta nie była młoda i ładna, to czy też pan redaktor zwróciłby uwagę na to, co i jak mówi?
Do moich 50% stanowczo za mało przykładów, ale miejsce (w gazecie) – czyli plac, trzeba szanować, zostawić wypada troszeczkę dla innych. O bankach i mieszkaniach – temat rzeka. U nas na ul. Głogowskiej były tylko 2 banki, NBP i WBK, a w mieście łącznie 5. Dzisiaj mamy 6 na ulicy Głogowskiej, a w mieście chyba 15 banków.
Ale czy to źle dla klienta? Ma wybór. I ma wolność. Póki obejdzie wszystkie placówki i się dowie gdzie najkorzystniej wziąć kredyt, oprocentowanie zdąży podskoczyć, bo przecież stopa rośnie.
Na zakończenie pozdrawiam wszystkich biorących udział w dyskusji.