Zbigniew Szwaja - WSTYDEM !

Trzeba przyznać, że miniony okres zimowo - wiosenny, choć poskąpił Polakom tradycyjnych obrazów budzącej się do życia przyrody, to hulaszczo pozwolił obejrzeć ożywienie homoseksualizmu w naszym kraju.
I nie dotyczy to jakichś dawno przebrzmiałych jako zew wolności tęczowych parad czy zalewających ulice i place miast demonstracji gejów i lesbijek. Nie ! To przecież zamierzchła już przeszłość, zaliczono ją do tanich happeningów i straciła swoją atrakcyjność. Tegoroczne ożywienie osobników seksowych inaczej, a wraz z nimi i innych żyjących na bakier z normą małżeńskiej wspólnoty, nosi cechy prawdziwej rewolucji kulturalnej, budzącej się tym razem nie w Chinach lecz w Polsce. Widać to wyraźnie w istnym nawale prężności przedstawicieli „odchyleńców" w odpowiednich gremiach i organach. Wzorcowym przykładem takiego przedstawicielstwa może być wszechobecny i totumfacki przystojniak z zaciągu byłego władcy lubelskich spirytualiów wyposażony w klucz do wszystkich instytucji w kraju, bo w mandat poselski. Okazuje się, że swoista seksowność posła nie ma negatywnego wpływu na jego aktywność mentalną i fizyczną, a nawet chyba wprost przeciwnie, choć nie wiadomo, czy ta jego seksowność to odmiana męska czy żeńska. A taka nieznajomość może być niepokojąca czy nawet groźna, bo nie da się jej odpowiednio skorelować z zawsze liczącymi się pomrukami z sal kongresów i zjazdów organizowanych przez aktywne i bojowe kobiety. Zwłaszcza dlatego, że tych pomruków było od początku roku też sporo i dotyczyły wielu różnych środowisk. Tego roku znamienne były jednak odgłosy pogróżek seperatystów artystycznych, ujawnione przez tę samą personę, co kiedyś, a upublicznione niemal tak dramatycznie jak kiedyś upadek komunizmu w Polsce. Byliśmy również i zapewne jeszcze będziemy szczególnymi świadkami poważnych parlamentarnych bojów o definicje i działanie partnerstwa pozamałżeńskiego, od których zadrżał w pewnym momencie i fotel premiera, a objawił się zaś nowy kandydat na przywódcę z anglosaskim hasłem wyborczym: „Go ! Win!". Nie może też być pominięte przerażenie czy tylko zbulwersowanie byłego rządcy polskich patriotycznych dusz i byłego prezydenta R.P. wywołane uświadomieniem sobie faktu, że lojalnie tolerowani i niebogobojni a kochający inaczej nie respektują właściwych pozycji w szeregu (czy w sali sejmowej), jakie ich powinny obowiązywać.

Zatem działo się i dzieje jeszcze sporo w homoseksualnym światku !!!


A wszystkiemu winien nasz dualistyczny stosunek do tego zagadnienia. Z jednej strony chcielibyśmy okazać, że dbamy o wolność obywateli w seksowej problematyce, bo nie wiadomo z jakiego zresztą nadania, ale autorytety orzekły, że homoseksualizm to nie żaden krewny HIV-u, ale nieokreślona w medycynie „orientacja", więc naród może się nią bawić bez złych następstw. Można by chyba porównać tę „orientację" z jakimś stanem niepełno - albo hipersprawności, ale wątpię, czy bezpośrednio zainteresowani w tej sprawie byliby z takiego rozwiązania zadowoleni. Z drugiej strony natomiast wiadomo, że ci homoseksualiści to jednak wyraźna mniejszość w narodzie. Gorzej, bo to mniejszość z bardzo wyraźnymi mankamentami, jak bycie hamulcem w funkcjach prokreacyjnych
i posiadanie cech dziwactwa. Te odmienności określają formę, rangę i pozycję homoseksualizmu w Polsce. Poprawnie mówiąc, one powinny je określać, ale to z kolei nie pasuje przecież i samej mniejszości. Nie wystarcza jej już zrównanie z resztą Polaków poprzez zagwarantowanie jej takich samych praw jakie mają Polacy. Jej przedstawiciele uznają się za mniejszość ekstra kwalifikowaną, taką jak np. obcokrajowcy, ale ponieważ nie mają ani swojego oficjalnego, macierzyńskiego państwa, ani swojego
Kościoła, muszą walczyć w Polsce o odpowiednie dla siebie urzędy stanu
cywilnego, urzędy skarbowe itp. I tu właśnie jest ten przysłowiowy pies pogrzebany. 1
To wcale nie takie łatwe - dać mniejszości przywileje wybrańców. Zwłaszcza, że obecnie homoseksualizm nie jest już tylko fanaberią możnych i niemal trafia „pod strzechy". Na szczęście, zarówno jedni -normalni, jak i ekstraordynaryjni muszą uwzględnić coraz bardziej ujawniające się zjawisko rewitalizacji wstydu. Kiedyś mówiło się: „gej - poseł ?, to ewenement" i było to niemal fizyczne wyróżnienie. Teraz coraz częściej słychać: „gej - poseł ? (lesbijka ?), a to wstyd !" i to nie jako wyraz stwierdzenia niesprawiedliwości czy ograniczenia. Jest to przeważnie następstwem tego, że już permanentnie znajduje się z zażenowaniem zbieżność procedur erotycznych zalotów lesbijek i gejów z pornosami, a uzmysłowienie sobie szczegółów zabiegów miłosnych homoseksualistów z żenującymi zależnościami w stylu „ch w de" , co powoduje odruchy obrzydzenia. I dotyczy to nie tylko wstydu indywidualnego, własnego, wewnętrznego, ale i społecznego, ujawniającego się w odpowiednim zachowaniu zewnętrznym.
Przy okazji przypomnijmy za profesorem Mieczysławem Szymczakiem definicję wstydu. To: „przykre, upokarzające uczucie spowodowane świadomością niewłaściwego, złego, hańbiącego postępowania (własnego lub czyjegoś), niewłaściwych słów, świadomością własnych bądź czyichś braków, błędów i t. p., zwykle połączone z lękiem przed opinią." I pojęcie to nie jest sprzeczne z medyczną „orientacją", choć niewątpliwie nie tak jak ona neutralne.
Kiedyś, gdy mowa ludzka była przedmiotem pieczołowitości w poszukiwaniu zbliżenia słowa do jego zobrazowania cały proceder objawów homoseksualnych nazywano wyuzdaniem, jako stan wyrywania się z uzdy, która może być zarówno świetnym narzędziem sterowania, jak i hamulcem przed nieokiełznaną samowolą. Dzisiaj trudniej niż dawniej znaleźć „odpowiednie słowo" dla odpowiednich okoliczności. Na przykład takie kaprawe początki roku, jak w A. D. 2013 mają już niby określenia „przedwiośnia" lub „pozimia" , ale nie odpowiadają one naszym opiniom dla tego okresu czasu. Tak samo, zapewne, będziemy z początku reagować na nowe nazwanie dla aktualnego stanu rozwoju erotyzmu inaczej w Polsce. Mimo to, a może właśnie dlatego ośmielam się odważnie nazwać ten okres „przedwstydzie m" i gorąco wierzę, że będzie to odpowiednie słowo zarówno dla reakcji indywidualnych jak i społecznych dotyczących naszego, polskiego ustosunkowania się do objawów tego modnego i aktywnego objawu zainteresowania drugim człowiekiem.


Kiedyś popularne było zawołanie, kto wie, czy nie szlacheckie: „Kupą, Mości Panowie !" A może by tak zamienić je na : „Wstydem !"?



Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org