• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Wojciech Kawiński - * * *

    obojętnie gdzie by to nie było
    należy uznawać nienawiść (i miłość)

    wchodzić do tej samej rzeki, znów
    wystrzegać się szczurów i modliszkowatych wdów

    wyrywać stare zęby wędrować nie za daleko
    urazy zachowywać (najlepiej pod powieką)

    albowiem w logice musi być też bezsens
    dlatego do cna nie oszaleliśmy, jeszcze

    Z kroniki przypadków –
        dla Kingi

    Krótko. Brudno.
    Źle.

    Tło. A my
    w tym tle

    Afry-
    kański upał

    Rzeka. Gęsta
    zupa.

    Za górami.
    Za-

    Poli-
    tyczna mgła.

    Zwrotność chwil-
    jaskółek.

    Słońce nie-
    zbyt czułe.

    Ody
    do nicości.

    Zardze-
    wiałe mosty.

    Łatwych dziew-
    czyn multum.

    Pył krwi.
    Obiekt kultu.

    Jasno. Długo.
    Pięknie.

    Póki wiek.
    Nie pęknie.   

    Z rytmów kalekich

    Drzwi znów zamknięte. Porzucone ciało.
    Komuś było za mało.
    Komuś się odechciało.

    Blisko. Droga ku równi. Pochyłej.
    Wrażenia. Raczej mało miłe.
    Więc dałeś sobie w szyję.

    Rano. Nawet kropli. Krwi. Wody. Potu.
    I dalej naokoło. Gotów
    Aż do następnej soboty.

    Niosąc w oczach. Erotyczne tło.
    Jechało się. Wlokło. W sobie szło.

    Dlaczego o nim?

    Stary poeta
    dawno umarł
    (albo wy-
    marł
    w gąszczu słów

    Jego symbole
    były nie z tej ziemi;
    pełnej sprzeczności chaosu
    i krwawej techniki

    Milczą wiatrów fletnie
    płaczą wierzby liśćmi zielonymi;
    nikt dzisiaj tak
    nie pisze (grób zachwaszczony
    jak ugór bez treści)

    Daty (1910-1979)
    pokazują
    że człowiek należał
    do minionej epoki;
    dlatego –  

    Fabuła

    Jeżeli kobieta
    to także północ, bez-
    senna, nadrealna

    Jeżeli myśl o błędzie
    postrzępiona, to i ucisk
    pod czaszką

    Jeżeli zawał
    ze zmęczenia, to zarazem
    poraniony czas

    Jeżeli upał
    na początku wiosny, to har-
    mider wróbli odsłonięty

    Jeżeli nagość
    intencji, to także
    milczenie słów

    Jeżeli cudze przywidzenie
    w twojej wyobraźni, to znaczy
    że pomylone zostały zdarzenia
    bo zestrojono je, inaczej

    * * *
    To był
    zwykły upał
    Ktoś w nim
    wreszcie upadł

    Na wznak
    lub inaczej
    Wyzbywszy się
    znaczeń

    Kiedy
    chciał się podnieść
    Było to
    nie-godne

    Dlatego woli
    leżeć
    Mimo licznych za-
    strzeżeń

    To był
    zwykły napad
    Albo  też
    atrapa

    Wkrótce się
    przejaśni
    W tym grajdole
    strasznym

    * * *

    Krótko pytaj
    długo śnij
    jak krocionóg
    czyli wij

    Rysuj wzrokiem
    cienkie linie
    na powietrznej
    światła glinie

    Siebie wezwij
    do porządku
    by zapisać
    nitki wątków

    By rozplątać
    jednym ruchem
    słowa cierpkie
    wersy kruche

    Wąską drogą
    biegnij wolno
    kamienistą
    ścieżką polną

    W deszczu śnieżnym
    w śniegu który
    tworzy mroźne
    kalambury

    Dłuższe niźli
    ptasie loty
    wyższe niż
    niebieski gotyk

    Szept cię zdradzi
    cień wytropi
    zdemaskuje
    spis i opis   

    Drogi, bezdroża, miejsca

    Idąc
    nie szedłeś, lecz się przedzierałeś
    przez fragmenty swego losu małe
    Zamiast ludzi widziałeś fantomy
    mroczne twarze postarzałe domy
    Wiatr nieudolnie dotykał gałęzi
    ojciec narodu w telewizji ględził
    Brakowało pomysłu jak dojść do celu
    wrogu bliski, oddalony przyjacielu

    Wracałeś
    znikąd, do pustego od szeptów domu
    nie pomogłeś sobie i nikt ci nie pomógł
    Prywatność twoja  była wówczas surrealna
    dlatego i dzisiaj ktoś do ciebie żal ma
    Że żyjesz mimo wszystko, że zbyt wolno umierasz
    choć nie wiadomo co tam masz w papierach
    Słychać promienie wieczne prostujące słońce
    i widać, że nadlatują duchy planet drwiące 

    Również tego autora