Edmund Pietryk - Koniec

Spis treści

Zamilkły już sowy i słowiki jakby Bóg
Się szykował do walki  z hufcami szatana
Odchodzi człowiek w niebyt z pustymi
rękami po życiu które było pokutą za
akt urodzenia Tak długo czekał na
list od Boga O zmierzchu żywił się
tępą rozpaczą O północy wyprawiał
ucztę dla swoich Aniołów Stróży  
i z trwogą czeka na okrucieństwo
świtu W końcu spada na niego
gilotyna śmierci i nie ma
odwołania od tego wyroku
Już słychać kroki twego losu kata
i to jest już koniec jałowego lata

 



Milczenie
Szpitalne milczenie jest dziełem szatana
gdy krążą wokół ciebie anioły w białych
fartuchach To księga baśni pisana
gotykiem Słyszysz tylko jęki druhów
w szpitalnej niewoli i tylko szepty –
panie doktorze to boli to boli
W modlitwie prosisz Boga –
oddal ode mnie ten kielich goryczy
Odpowiedzią jest tylko głuche milczenie
Jakby czarny śnieg zatykał Ci usta
jakby ktoś Ci wkładał cierniową koronę
i nic już nie masz na swoją obronę
A może to nie życie  tylko wieczne śnienie
Odpowiedzią tylko szpitalne milczenie

 



Wieści
 Już rani cię nawet ta poranna rosa
Nocne nietoperze przysnęły w twych włosach
Swe hymny i żałobne za oknem wyśpiewuje
Wiecznie głodna wrona Coraz mniej
telefonów przyjaciół w notesie –
Kruk wieści żałobne codziennie
mi niesie Jesteś niewolnikiem tej
Szpitalnej ciszy i twego błagania
o śmierć dobrą Bóg nie usłyszy
 I tak się dopełnia rytuał milczenia
Zbliża się koniec tej opowieści
Czarny kruk ci przynosi ostateczne wieści

 

 



Głosy
Stary człowiek liczy przed Bogiem stracone
złudzenia – jest jak bezlistne drzewo
zbędne i niepotrzebne nikomu To życie
było cierniowym cudem, a miało być
baśnią z dobrym zakończeniem Nie
dojrzałem nigdy do Twojej Tajemnicy
Boże Rozminąłem się Boże z wiarą i
nadzieją Zgubiłem słowa które mi
powierzyłeś i nawet mi ubył żargon
twoich aniołów Może jestem wyrzutkiem
na mapie twojej pogody Jeszcze
słyszysz echa tych tajemnych głosów
to tylko wyrok danego Ci losu

Również tego autora