Liliana Zubińska - Skarb

Czuję radość, jakby ktoś
mnie czymś obdarował,
zastanawiam się i rozglądam,
jeszcze nic nie dostałam.
Nic?
Gdzie podarek, gdzie prezent,
gdzie ten skarb?
przecież tu i teraz – nikt i nic, tylko
ja.
 Być drogą i swobodnie kroczącym
 
Czym są słowa, gdy
rano doświadczam wschodu słońca,
czym jest droga, gdy zamknięte oczy?
jeden krok wystarczy by być tam
gdzie zmierzam,
i wystarczy myśl, by zbłądzić.
 
Nocą biały smok uczy latać
śpiące orły.
 To

Nic nie przynosi ulgi,
nic, oprócz tego Słowa,
Ono wewnątrz niewypowiedziane
jest jak melodia,
która koi zmysły.
Słucham, choć to nie dźwięk,
brzmi,
choć nikt nie usłyszy.
Obudzona (choć to jak sen)
nie znajduję nic,
co nie byłoby Tym.
 Bezkres

Świat nie pozostawia żadnych szans,
gdy to się zdarza po prostu płoniesz,
choć nikt twojego ciała ogniem nie nazwie.
Nie widziałam siebie dotąd,
raczej myślałam, że znam słowa,
którymi opisuję to, co za siebie uznałam.
Jednak
gdzie początek, gdzie koniec?
gdy wszystko jak jeden oddech,
jak jedna miara, która siebie mierzy.
Obliczam wynik tego równania
– w swoją nieskończoność.
 * * *
Jestem jak mgła,
zbliż się,
a zobaczysz, że nie ma we mnie nic,
co nie pozwala
przejść na drugą stronę.