Czesław Dziemidowicz - Euroamerykański raj? /winieta/

Konsumpcja i Auschwitz
                       "Bo życie to bal jest nad bale"– śpiewa artystka. Ale co uchodzi  w piosence, nie uchodzi    w socjologii i historii, niewystarczające są też próby wyjaśnienia agresywnej propagandy luksusu, towarów  i banków w kategoriach wyłącznie ekonomicznych, opisujących mechanizmy wyzysku ludzi i gromadzenia fortun przez światowe organizacje przemysłowo – handlowo – bankowe. Tłu-my wyzyskiwanych  nie protestują. Volenti non fit iniuria, chcącemu nie dzieje się krzywda – wykładali prawnicy rzymscy. Ponadto, patologiczne skutki reklamy luksusu i życia w luksusie dotykają zarówno producentów, reklamodawców jak i odbiorców towaru. Sprawa  okazuje się bardziej skomplikowana.
Życie w luksusie i nachalna reklama towarów i banków – to światopogląd, który można sprowadzić do następujących wymiarów:
1. Wartością życia ludzkiego jest przyjemność, błogostan, nasycenie, niepowtarzalne doznania, bogactwo i  bezpieczeństwo.
2. Wszelkiego rodzaju rozkoszy trzeba używać do ostatnich granic, bo potem tylko śmierć... najeść się, napić, żyć bogato i szczęśliwie, zanim wszystko rozproszy się w nicości...
3. Najwyższą wartością w życiu człowieka są dobra materialne, pieniądze i władza.
4. Metafizyka i tajemnica, etyka i zasady moralne, wolność i godność, dobro, sprawiedliwośći współczucie – to fikcje. Wartości materialne są rzeczywiste i osiągalne.
5. Życie ludzkie nie ma sensu metafizycznego, kosmicznego, boskiego. Sens uniwersalny nie istnieje. Takie sensy to pocieszenie dla ubo-gich, których nie stać na prawdziwe wartości materialne.
6. Rachunek życia ma charakter rachunku księgowego: winien i ma. Jeśli nie "ma" – jest "winien". Człowiek bez dorobku materialnego jest niczym, jest tylko śmieciem historii.
7. Posiadanie dóbr materialnych zwalnia człowieka od ciężaru prawa i moralności, a także od wyższych kompetencji intelektualnych. Czło-wiek "posiadający" nie musi tymi sprawami zawracać sobie głowy, bo ma już "wszystko".
8. Każdy ustrój społeczny stanowi ilustrację wyższości statusu wartości materialnych nad moralnością i metafizyką.
Wiedza tego rodzaju, należąca do dziedziny prywatnej mądro-ści życiowej,  jest powszechna.  W osobistym obrazie świata godzi się ona z wykształceniem akademickim oraz z ciemnotą. W tym sensie jest uniwersalna.  Przekonanie o tym, że "życie to bal jest nad bale", noszą czę-sto przedstawiciele władzy państwowej, prawa i sądownictwa, filozofo-wie, lekarze, artyści, profesorowie wyższych uczelni, nauczyciele,
rodzice wychowujący dzieci, bankierzy, reklamodawcy i bezdomni.
Czy znasz kryteria prawdziwego mężczyzny?  To taki, który płodzi syna,  sadzi drzewo i buduje dom. Są to cechy zaradnego samca, albowiem zwierzęta też płodzą potomstwo, rozsiewają nasiona i budują legowiska. Pod tym wzglądem "prawdziwy mężczyzna" nie różni się niczym od prawdziwej małpy.  Może tylko tym, że nie oczekuje córki, a małpie wszystko jedno, kocha wszystkie dzieci, bo głupia.
Reklama towarów, banków i życia w luksusie adresowana jest właśnie do "prawdziwych" mężczyzn i kobiet. Co jest złego w posiada-niu pieniędzy i przedmiotów luksusowych? Raczej nic. Zło polega na zastępowaniu ludzkiego sensu pieniędzmi i towarem, a ludzkich potrzeb potrzebami zwierzęcymi. W świecie przemysłu, towaru i pieniądza jest wszystko, oprócz sensu.
Znana aktorka, zapytana czy środek który reklamowała rzeczywiście jest skuteczny, odpowiedziała, że nie wie, nawet go nie widziała, reklamowała przecież puste pudełko. Uważam, że udział ludzi w reklamie zwłaszcza znanych i popularnych – to prostytucja.
Światopogląd jaki tu zarysowałem, zrealizował się kiedyś w niemieckich obozach koncentracyjnych w całej swej ponurej pełni, wyniki badań nad osobowością SS–manów z KL Auschwitz, wzorowo wykonu-jących swoje obowiązki wykazały, że aby spełniać takie funkcje, konieczne było:
- odrzucenie wszelkich wartości i norm ludzkich, do których należy życie i poszanowanie godności człowieka (...)
- zerwanie związków emocjonalnych z ludźmi, a szczególnie przyjaźni i współczucia (…) również      z własną grupą "uprzywilejowanych wład-ców" i zastąpienie tych związków wzajemnie podtrzymywanym strachem, zawiścią i walką o łupy
- nieustanne podsycanie żądzy bogacenia się i orientacja własnego życia na przedmioty i użycie; horyzont świata i zainteresowania tych ludzi nie sięgały poza druty i mury obozu, a sensem ich życia było tu i teraz: jak najlepiej zjeść, jak najwięcej wypić, użyć jak naj-więcej ludzi do celów seksualnych i zabić jak najwięcej dla własnej przyjemności (A. Pawełczyńska; Wartości a przemoc. Zarys socjologicz-nej problematyki Oświęcimia, 1973).
- Znając wyniki tych badań i ludzi, których spotykam, już wiem kto nadawałby się do funkcji co najmniej kapo w KL Auschwitz, Tylko oni jeszcze o tym nie wiedzą.