Mateusz Wabik - Nie ma boga gdy płoną stosy. O poezji Krzysztofa J. Lesińskiego.

I.
Krzysztof J. Lesiński zadebiutował tomem wierszy „Zabierzcie ode mnie złe myśli" w 2001 roku, który ukazał się nakładem gdańskiego Wydawnictwa Skryptor, autor został odkryty przez przyjaciela Piotra Cielesza, nigdzie wcześniej nie publikował, choć pisał już od jakiegoś dłuższego czasu. W roku wydania swojego pierwszego tomiku, poeta miał 66 lat, urodził się w 1935, czyli jest dwa lata młodszy od nie żyjącego już Jerzego Harasymowicza. Piotr Cielesz we wstępie do debiutanckiego tomu wierszy,  tak wspominał odkrycie nowego poety: „Krzysztofa Lesińskiego poznałem kilka lat temu, przychodził do mojego sklepu wędkarskiego i robił za każdym razem dość duże zakupy. Nie wiedziałem wówczas, że prócz tego, że jest znakomitym wędkarzem, to również… wrażliwym poetą. Pewnego dnia – gdyśmy się zgadali, że obaj piszemy wiersze – przyniósł swoje teksty poetyckie. Było ich kilkaset. Czytałem je w nocy, jesienią 2000 roku. Czytałem je ze wzruszeniem i z myślą, że oto narodził się nowy, interesujący, o wielkiej, dobrodusznej wyobraźni, Poeta." Rzadko się pewnie zdarzały w polskiej literaturze tak późne debiuty, ale należy pamiętać, że dzieła Cypriana Kamila Norwida w większości odkryto po jego śmierci, Janusz Szuber wydał pierwszy tom wierszy mając 48 lat, a Julian Kawalec jako poeta zadebiutował po 70–te, choć wcześniej był znany jako powieściopisarz. Wierszy Krzysztofa J. Lesińskiego nie pamiętam z tych czytanych przeze mnie czasopism, może dlatego, że „twórczość tego autora sytuuje się poza – pełnym często zakłamania i fałszu – zgiełkiem życia literackiego" jak napisał Piotr Cielesz w jednej z notek na czwartej stronie okładki tomu „Grzechy najwspanialsze" (2011), a w mniej znanych czasopismach, które do mnie docierały i docierają także nie było wierszy Krzysztofa J. Lesińskiego. Może autor nie uważał za stosowne gdzieś wysyłać wiersze jak mają w zwyczaju młodzi poeci, którzy bardzo, ale to bardzo chcą ujrzeć swoje wiersze w druku. W nocie biograficznej na debiutanckim tomie Lesińskiego można przeczytać, że autor tego tomiku w młodości był sportowcem, członkiem kadry narodowej judo, wielokrotnym mistrzem Polski Północnej, trzykrotnym medalistą Mistrzostw Polski, m.in. 2 brązowe medale zdobył podczas Mistrzostw Polski w judo w Koszalinie w 1961 roku. Potem pracował w stopniu docenta na Politechnice Gdańskiej, opublikował wiele prac, był autorem patentów, wypromował siedmiu doktorów, dostał sześć nagród ministerialnych. W życiu pozauczelnianym trudnił się wędkowaniem, myślistwem, kolekcjonował broń białą, był i jest dyrektorem Przedsiębiorstwa Specjalistycznego DRACO, którego jest współwłaścicielem razem z synem. Mieszka we wsi Sulmin w Gminie Żukowo, koło Gdańska. Jak na poetę pan Krzysztof ma niezwykle bogaty i ciekawy życiorys.
II.
Należy zadać pytanie – jaki był ten pierwszy tom, który stał się punktem wyjścia całej twórczości Lesińskiego? Na pewno nie była to poezja, w której autor prześwietlał ze wszystkich stron formę wiersza, choć wiersze w swym zapisie znamionowały formę eksperymentów literackich w prozie i poezji w Polsce od lat 60–tych. W polskiej poezji na większą skalę wprowadził taki zapis Edward Stachura, gdzie z rzadka stosowało się reguły interpunkcji. Było to dalekie echo przemian w prozie, począwszy od XIX–owiecznego francuskiego pisarza Edouarda Dujardina, poprzez Irlandczyka Jamesa Joyca, któryz taką bezinterpunkcyjną technikę stosowali w fragmentach swoich dzieł do ukazania pracy umysłu, zwanej wolnym strumieniem świadomości. Wiersze Lesińskiego zapisywane często były bez uwzględnienia zasad interpunkcji, czasem pojawiała się w nich duża litera na początku wiersza, czasem nie. Choć zdarzały się wiersze uwzględniające zasady interpunkcji, ale było ich mało. Taki eksperymentalny zapis wiersza wpływał na niejednoznaczność poezji sulimskiego poety, choć poeta starał się unikać niezrozumiałości, wiersze były czytelne, niekiedy zdarzały się w niej jednak nieścisłości, kiedy w wierszu wyrazy z jednej linijki mogły się odnosić, albo do wersów wyżej, albo niżej.  Charakterystyczny spadzisty zapis budowany na zasadzie przyrostu wersów wiersze Lesińskiego odziedziczyły po poezji Tadeusza Różewicza, który wprowadził charakterystyczny słupkowy zapis do polskiej poezji, nazywający się wierszem rozpadowym. Oczywiście w przypadku poezji Lesińskiego była to forma już przedestylowana przez doświadczenia poetów Nowej Prywatności. Twórczość poety z Sulimia była wolna od ekwilibrystyki formalnej, nie skupiała się na formie dla samej formy, poeta wykorzystywał kilka form wiersza: stachurowsko–różewiczowski, lekko sprozaizowaną opowieść przypominającą z zapisu wiersz, sprozaizowaną opowieść przypominającą krótką prozę, czy też wiersz wyrastający z tradycji japońskiego haiku – lapidarny opis przyrody i konstatacja. Jeśli chodzi o tematykę wierszy była ona bardzo bogata, nie było to wpisywanie się w jakąś zastaną obecnie mocno opcję światopoglądową w polskiej poezji, która byłaby dosyć znacząca. Świat poezji Lesińskiego w pierwszym tomie był światem bliskim natury.
Wiersze w pierwszym tomie „Zabierzcie ode mnie złe myśli" ukazywały bogactwo przyrody, jej mądrość jak w wschodnioazjatyckiej poezji, czy europejskiej oświeceniowej, dużo było w tym tomie także wspomnień dotyczących ukochanych kobiet, poeta wspominał także nie żyjącą matkę, przypominał sobie dawne, młode, a nawet dziecinne lata. Przedmiotem wspomnień także były psy, które miał poeta. Poeta przywołując wspomnienia chciał odgadnąć sens swojego życia, jak we freudowskiej psychoanalizie, która twierdziła, że człowieka kształtują lata dziecinne. Upływ czasu stał się jedną z wielkich obsesji poety, który zauważał w „Czasie I", że „Wczoraj dzisiaj jutro / wszystko poplątane / tak dawno tak szybko / tak niedaleko // Widzę czerwoną gumę pierwszej chłopięcej procy". Lesiński ukazywał, że dawne zdarzenia przywoływane na starość, wcale nie układały się w umyśle ludzkim chronologicznie w podobny sposób w jaki można by posegregować zdjęcia w albumie fotograficznym, przeżycia z dawnych lat zdawały się być nie uporządkowane. Podmiot liryczny „Czasu I" wynotował z pamięci zdarzenia: zabaw dziecięcych z procą, z kolegą nad Drwęcą, przeżywanie pierwszych miłosnych uniesień, „gorycz błędów / wieku młodzieńczego / i pierwsze klęski wtedy łatwo znoszone" – okazało się, że od momentu ich wspominania dzieli je „niewiele" czasu. Tak jakby pamięć ludzka składała się przede wszystkim ze zdarzeń istotnych, i nie jest ważne w niej czas zdarzeń. Ten wiersz oczywiście przypominał trochę wiersz „Polały się łzy…" Adama Mickiewicza, w którym podmiot liryczny przywoływał swoje dawne lata, i się z nich rozliczał. Wiersz Mickiewicza w polskiej poezji stał się jakby archetypem poezji rozliczeniowej z samym sobą. W wierszu „Czas I" znalazło się ciekawe przetworzenie tematyki wiersza Mickiewicza na własny użytek.
W pierwszym tomie Lesińskiego także pojawił się wiersz „Dzień zaduszny I", gdyż katolickie święto Wszystkich Świętych też przypominało podmiotowi lirycznemu o upływie czasu i odejściu bliskich. W kilku tomach przywołuje Lesiński to święto i wizytę na grobach bliskich, jakby to święto w jego poezji było o wiele ważniejsze – bo realniejsze niż fantastyczne Boże Narodzenie i Wielkanoc. Po opisie w przywoływanym wierszu, najbliższych odwiedzających grób rodzinny, Lesiński pisał: „Świadomość przemijania – tragiczna cena człowieczeństwa". Ta konstatacja, może nieco zbyt patetyczna, ukazywała poetę, który na kształt polskich poetów barokowych, w śmierci widział pewną niestosowność, pewien zgrzyt egzystencjalny. Lesiński także opiewał w swoim tomie życie na wsi, Ziemia Kaszubska jest stała się jego małą ojczyzną, z którą czuł się mocno związany.
Jednym z bardziej niezwykłych wierszy pierwszego tomu, jak i całej twórczości Lesińskiego – był wiersz „I wszystkie pięknie grają", w którym jakby fantastycznie i romantycznie został opisany koncert owadów w kaszubskim lesie: „w koncercie na tle / instrumentów pszczelich / słychać jak basują / kontrabasy trzmieli / oddając co chwilę / pierwszeństwo skrzypcom os / i głębszym tonom / dwóch kontrabasów szerszeni". Niezwykłość tego wiersza polegała na tym, że pomimo istnienia w polskiej poezji nurtu ośmielonej wyobraźni – Sobol, Honeta, Majzla, jakby mało współczesnych twórców, sięgało do rodzimej bazy wyobraźniowości jaką jest polski romantyzm. Mi ten fragment przypomniał o „Balladynie" Juliusza Słowackiego. Może akurat w tekście polskiego mistrza poezji i tragedii nie ma takiego opisu koncertu owadziego, ale koncert z wiersza Lesińskiego jest pisany podobnie do partii Grabca, który omawiał swoje zarządzenia w leśnym królestwie, kiedy został dzięki Goplanie, królem w Akcie 3, scenie IV „Balladyny": „Słuchajcie mnie… a kodeks niech będzie wykuty / W spróchniałej jakiej wierzbie. Odtąd brać w rekruty / I żubry, i zające, i dziki, i łosie (…)/ Zabronić, aby sejmik jaskółczy usiadł / Na trzcinach i o sprawie politycznej sądził. / Wróblów sejmy rozpędzić; ja sam będę rządził". Słowacki i Lesiński dokonali personifikacji przyrody, nałożyli na nią ludzki punkt widzenia. Słowacki poprzez Grabca widział w zwierzętach leśnych – poddanych, zachowujących się obywatelsko, albo nie, a Lesiński usłyszał w galimatiasie dźwięków jakie wydawały owady na łące, coś na kształt symfonii. Podobnie Słowacki i Lesiński uporządkowali swoją wizją przyrodę, która ze swej natury była i jest nie uporządkowana, bo przecież cykanie świerszczy i odgłos jaki wydają skrzydła os, nie układają się w żadne uporządkowane partie symfonii. Prędzej było w tych odgłosach z łąk dziedzictwo aleatoryzmu i dodekafonii, ale na pewno Lesiński do tego nie zmierzał. Jako wykształcony technicznie (wszelkie uczelnie techniczne bazują na naukach empirycznych), poeta – Lesiński był i jest naturalnie blisko przyrody, która jawi mu się jako poszerzenie ludzkiej egzystencji i świata, natura była wpisana w jego ludzkie istnienie. Nie jest jakimś ortodoksyjnym humanistą, dla którego las to podświadomość, gdzie czaiło się zło, a drzewa z lasu zna tylko z „Makbeta" Szekspira. Wtajemniczony w istotę przyrody poeta został, co sugerować może wiersz „Gdy urodzę się Cyganem", przez Cyganów, może ten wiersz sugerować także, że podmiot chciałby znać się na przyrodzie jeszcze bardziej jak Cyganie, którzy są dla niego ideałem harmonii współżycia ludzi i natury, którzy nauczają: „jak grzyby rozpoznać, która jagoda zaszkodzi, / Który ptak jak śpiewa, gdzie gniazdo swoje buduje".
Przemijanie, zmienność, cykliczność charakteryzowała co zauważył podmiot liryczny wierszy Lesińskiego, zarówno życie człowieka, jak i przyrodę: „Żółknące liście na śliwie / i na kasztanie / pierwszy sygnał / odwiecznego rytuału / zmiany pory roku" („Sierpniowy poranek"), czy w „Bezsennej nocy" – „zmartwione modrzewie / z obwisłymi bezradnie ramionami / – jak starcy / niemo skarżący się". Starość i przemijanie człowieka zostały ukazane w poezji Lesińskiego jako ten samy cykl co przemijanie w przyrodzie. Umieranie człowieka nie wpisywało się tutaj w rytuał zbawienia, było to naturalne zakończenie życia. Tak jakby poeta zgadzał się z tonem współczesnych filozofów amerykańskich, jak np. Richardem Rorty, który zauważył w jednym ze swoich dzieł ostatnich „Filozofia jako polityka kulturalna", że współczesna filozofia raczej przyjmowała punkt widzenia taki, że gnijemy po śmierci. W pierwszym tomie wierszy Lesińskiego znajdowało się mało wierszy dotyczących religii. Takie są tylko „Dzień Zaduszny I", „Męka", gdzie człowiek „staje się bogiem" i „Usłyszałem twój głos", gdzie na podmiot liryczny woła jakaś istota, Bóg?, który chce aby podmiot do niego wrócił. Poecie w pierwszym tomie namysłowi nad własnym losem, przemijaniem, towarzyszyła jako rozmówcy, uczniowi raczej własna pamięć, bliscy i natura niż religia. Ton jaki przybierał poeta w swoich wierszach było często dostojny lub lekki. Ilość tego odziedziczonego tonu dostojnego jakby po rzymskich odach, czasem męczyła czytelnika przyzwyczajonego do tonu sprozaizowanego w polskiej poezji współczesnej. W pierwszym tomie Lesiński starał się być mędrcem, odgadnąć istotę czasu, życia, sztuki, co ciekawe mimo tak bogatej biografii jaką miał poeta jego poezja nie przywoływała doświadczeń sportowych, wędkarskich, ani nie było w niej świata techniki, tak jakby poeta niepotrzebnie uległ stereotypowi poetyckości, że dla poezji była zarezerwowana pewna tematyka – przemijanie, śmierć, natura, wspomnienia, bliscy, dywagacje religijne. Ale jednak może też być i tak, że późny wiek i namysł nad własnym życiem, śmiercią, kazał poecie poszukać nowej przestrzeni dla własnych intelektualno–artystycznych zmagań i rozterek. Było to ciekawe spojrzenie, na rzeczy znane.
Także poeta w swoich wierszach z pierwszego tomu próbował uchwycić sens miłości np. w krótkim wierszu „Moja miłość" – miłość została utożsamiona z gestami, ruchem, istnieniem drugiej osoby, a nie była jedynie stanem uniesienia podmiotu lirycznego. Poeta w wielu wierszach był wyczulony na współobecność swoją z rodziną, przyrodą, ukochanymi. W  tylko jednym wierszu w pierwszym swoim tomie, poeta poruszył tematykę społeczno–polityczną – w „Mordowanych gwiazdach", gdzie przeciwstawił się antysemityzmowi ze ścian domów, na których po nocach różni ludzie malowali szubienice z gwiazdą Dawida, poeta wspomniał swojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, Żyda.  To  wspomnienie było przeciwstawieniem się antysemityzmowi.
Wspominałem wyżej o bogactwie poruszanych tematów w poezji Lesińskiego. W „Zabierzcie ode mnie złe myśli" naliczyłem ich z grubsza 26, przez co uważam, że tekst zbiorczy na temat pierwszego tomu Lesińskiego, który jasno i precyzyjnie opisałby wszystko co w nim zawarte byłby niemożliwy, gdyż na poezję Lesińskiego można popatrzeć jak na współczesną odmianę poezji barokowego ogrodu nieplewionego, która była uprawiana przez poetów pochodzenia szlacheckiego w dawnych wiekach, którzy jak i Lesiński wyczerpywali w niej mnóstwo tematów.  Dla porównania Marcin Świetlicki w „Niskich pobudkach" poruszył około 20 tematów.

III.
Podsumowaniem pierwszego roku Lesińskiego w poezji, a także opus magnum tamtego okresu był niezwykły tom wierszy „Dałem ci dar". Ukazał się w 2002 i składał się z 79 wierszy. W tym tomie współistnienie człowieka i przyrody nadal było dla poety rzeczą ważną, ale pojawiło się w tym tomie także sporo wierszy podejmujących tematykę religijną. Na tym etapie twórczości, poeta nadal był piewcą wspaniałości, mądrości natury, np. w wierszu o incipicie „***dwa dni słońca…", zestawił naturę z bogiem, zasygnalizował w wierszu, że podczas jakiegoś urlopu?, wakacji?, były dwa dni słoneczne, a „trzeciego burza / z grzmotem / błyskawicami / i piorunami", wszystkie te informacje były podane w wierszu tonem informacyjnym, trzymane w ryzie intelektu, poeta uwznioślił naturę, dawał jej prymat nad religią słowami: „cudowny obraz / potęgi natury // bóg / stał obok / dziwnie mały". W tym wierszu chodziło raczej o każdą religię monoteistyczną, czy politeistyczną, gdyż słowo „bóg"  pisane było małą literą. W innym wierszu czytaliśmy o Chrystusie jako „waszym mistrzu" w „Nie tylko moim przyjaciołom", czy też w „Za daleko szukałem" ukazał poeta daremne wysiłki, które podejmował by uwierzyć w Boga, czy boga– „a ja w tym czasie / daleko od domu / Boga szukałem / i Go nie znalazłem".
W wierszu „Rozmowa z księdzem", w jednym z najlepszych tekstów  Lesińskiego, który jako jeden z niewielu jego wierszy wykorzystuje styl sprozaizowanej poezji lat 90–tych, była opisana sytuacja liryczna, w której poeta ukazał spór pomiędzy podmiotem lirycznym, a księdzem, a rzecz dotyczyła uwagi o „tezę grzechu z kobietą". Na argumenty księdza podmiot liryczny odpowiedział „Bóg zna tylko jeden grzech / z kobietą: grzech jej nie zaspokojenia". Spór o kobietę pochodził ze średniowiecza. Riposta podmiotu lirycznego, ukazywała mądrości religijne a rebours. Nadal w tych wierszach z „Dałem ci dar" poeta był piewcą natury, słabiej niż w pierwszym tomie, ale nadal. Nawet w jednym wierszu z tego tomu przeciwstawił religii, kobietę – „znaleźć kobietę / trudniej / niż znaleźć boga" (*** że są źli i są dobrzy…).
Lesiński także i w tym tomie wierszy sięgał do tradycji europejskiej kultury – Europa odkryła naturę w XVIII wieku w czasach oświecenia. Wtedy zdarzeniem ważnym dla poetów i filozofów takich jak Wolter, było trzęsienie ziemi w Lizbonie, które interpretowano jako świadectwo braku opatrzności bożej. To spowodowało, że filozofowie i poeci XVII wieczni upatrywali w naturze wyższej instancji. Nazwałem ten tom opus magnum, dlatego, że w tym tomie rozwijają się wszystkie tematy z pierwszego tomu, znajdują pogłębienie, a także dochodzą nowe tematy jak m.in.: rozmyślanie nad losem ludzkim w powiązaniu z grecką mitologią, znajduje się w „Dałem ci dar" wiersz jako podziękowanie dla personelu medycznego w sanatorium, sporym temperamentem poeta popisuje się w dosyć odważnych erotykach, subtelnych i drapieżnych zrazem, wspominanie zmarłej matki było częstsze niż w pierwszym tomie, pojawiał się w drugim tomiku także wiersz o bursztynie, czy wiersz o własnej autobiografii, a z rzeczy, które się powtórzyły można wymienić choćby opiewanie małej ojczyzny.
Do tego opiewania własnej małej ojczyzny należą „Szumiące księgi", w której znajduje się ślad historyczny skrzętnie odnotowany w wierszu poety z Sulimia, ślad historii Kociewia  – ślad walk napoleońskich w lasach na Pomorzu. Drzewa w tym wierszu stały się świadkami tamtych wydarzeń i przekazały poecie świadectwo o wydarzeniach historycznych. Wiersz „Życiorys" był próbą napisania własnej autobiografii (także i w tym tomie pojawił się ton autobiograficzno–rozliczeniowy), wszystko   podano w nim skrótowo, jedynie w tym wierszu znajdujemy ślad działalności sportowej poety Lesińskiego: „szkoła średnia / pierwsza miłość / egzystencja między bogiem / a naukowym socjalizmem / studia / rozbuchana młodość / sport / i wspaniałe poczucie / nieśmiertelności". Poeta jakby z punktu widzenia starości, kiedy jest już na emeryturze patrzył na swoje życie, chcąc poddać je swojej refleksji, gdyż wcześniej nie pozwolił mu na to bieg życia, gdyż codzienność wypełniona była rozmaitymi obowiązkami „rodzina / praca / rzadkie przypadki refleksji / w biegu codzienności". Wydaje mi się, że poeta dobrze czuł się w swoim życiu, znalazł dla siebie miejsce w powojennych czasach w Polsce, a tu w wierszu „Życiorys" popada w ton żalu, że za mało nad nim myślał. Niepotrzebnie. Każda namulna, podbita katolicyzmem humanistyka jest w stanie rozmontować wszystko co zdrowe.
Także i w drugim tomie wierszy Lesińskiego pojawiły się wiersze o śmierci, np. w wierszu „Ziemia czeka", ziemia „jak stara kurwa / w ziemne ramiona / wszystkich przyjmuje". Śmierć była tu nadal śmiercią w zgodzie z naturą, przywołany w wierszu bóg i szatan były tylko ornamentem. W wierszu „Ziemia czeka" ziemia jako miejsce grzebania zwłok, okazała się czymś jak „kurwa" brudnym i nieczystym, czymś co nie wybiera. Nadal powraca tu temat z pierwszego tomu – śmierci jako niestosowności. Przypomina też wiersz „Ziemia czeka" o wyznawcach Zaratustry w Iranie, którzy uważali i uważają, że ciało po śmierci zanieczyściłoby ziemię i zwłoki były  i są palone na podwyższeniach. W poezji Lesińskiego ziemia jest brudna, nie ciało, które mogłoby ją zbrukać. Ale podobnie jak w wierzeniach staroirańskich, ciało po śmierci i ziemia jakby do siebie nie pasują. Może ten wiersz, spowodował, że w następnych tomach pojawia się więcej rozważań religijnych, nie do końca zakończonych wiarą,  jednak tej pochwały wszechmocnej natury było potem mniej. Czy natura (której cząstką jest ziemia) ma coś z kurwy? Nie jest tak źle bo moja kotka (także część natury) mimo tabletek antykoncepcyjnych, nie reagowała na każdego kota, tylko wybranych. Więc może w przywołanym wierszu Lesińskiego ziemia jako część natury, archetypiczna matka, została poddana dziwnej personifikacji. Rzutuje się na nią ludzkie sprawy, istota natury została jakby ukazana w krzywym zwierciadle. Na koniec tych rozważań o drugim tomie Lesińskiego trzeba zaznaczyć, że poeta Lesiński, w tym tomie, jak i późniejszych był odważnym poetą.

IV.
„Kamień pokaleczony czasem" z 2006 roku był etapem przejściowym pomiędzy liryką Lesińskiego z pierwszych dwu tomów, a ostatnim tomem „Grzechem najwspanialszym" (2011) wydanym przez noworudzkie wydawnictwo Mamiko, tom „Wszechobecny nieobecny we mnie" (2012) zawierał wybór wierszy. Wiersze o religii zdominowały tom „Grzech najwspanialszy", choć pojawiła się w tym tomie także perspektywa kosmosu, opiewanie natury lekko ucichło, choć poeta nie zdecydował się wpisać swojej poezji w kulturę katolicką, jednakże negowanie istnienia Boga trochę zmalało. Niezgoda Lesińskiego na religię katolicką była w dużej mierze spowodowana tym, że Kościół źle traktował heretyków w dawnych wiekach, w wierszu „*** ja Innocenty trzeci…", w którym poeta wykorzystał lirykę maski mamy przywołany historyczny fakt walki Kościoła z heretyckimi albigensami: „każdy kto zabije albigensa / otrzyma najwyższe / miejsce w niebie", a w wierszu „*** diabeł jest…" czytamy pytania pod adresem ludzi i kościoła „gdzie jest bóg gdzie / jest człowiek // gdy płoną stosy", można w tym wierszu wyczytać ślad wali inkwizycji z czarownicami i kobietami posądzonymi o czary, co zostało skrzętnie opisane w „Młocie na czarownice" Jacoba Sprengera i Henryka Kraemera (1478, pierwsze polskie wydanie 1614). Niezgoda na religię katolicką wypływa u Lesińskiego z niezgody na historię Kościoła, i tępienie przez tą najstarszą europejską instytucję innowierców. Jednakże inne wiersze Lesińskiego w „Grzechach najwspanialszych" czasem przybrały ton rozmowy z Bogiem jak w „Nauce umierania", gdzie podmiot liryczny Bogu ukazywał swoją starość, ból, niszczenie ciała. Także pojawiały się w tomiku z 2011 wiersze dotyczące starożytnej Grecji – poetki Safony i Priapa, a także buddyzmu. Jeden z podtytułów tomu „Podglądane Courbeta" nawiązywał do twórcy malarstwa realistycznego z XIX wieku. Nadal w ostatnim tomie poety znajdowaliśmy wiersze, w których kobieta była istotną częścią świata poety, czytamy sporo erotyków. Jednak w tym tomie Lesiński bardziej jawił się jako poeta kultury, niż małej ojczyzny i natury, choć taka poezja się tutaj też znajdowała. Tom wierszy „Grzech najwspanialszy" był tomem dosyć dojrzałym, choć momentami wydawał się trochę wysilony. Tom był na pewno świadectwem rozwoju poety, świadectwem stawiania sobie nowych zadań, jednakże zawsze w takich wyborach coś się traci, a coś zyskuje – beztroskę zastępuje precyzja słowa. Magia, Cyganie, wspomnienia psów, zdarzeń z dzieciństwa, zostały zastąpione poezją w tonie chłodnym – kulturową. Poezją – jeśli odwołać się do kategorii Hegla – ducha, raczej niż duszy. Nawet erotyki były pisane w niej jakby na chłodno, poeta na chłodno malował obraz, niż odwoływał się do temperamentu i odczuć podmiotu lirycznego odnośnie widzianej nagiej kobiety. Tak było w „Mokrym szczęściu", gdzie poeta opisał ciało nagiej kobiety: „stoisz przy oknie naga / po kąpieli / i uśmiechasz się do kwiatów / w naszym ogrodzie". Poeta rozliczył się także z poezją, która wg niego jest iluzją jeśli chodzi o lirykę miłosną gdyż poeci „wymyślają tylko / miłość/ żeby znaleźć niepokój / i stracić tożsamość". W „Grzechach najwspanialszych" znajdowało się kilka wierszy autotematycznych, dotyczących istoty poezji. Poeta skrytykował lirykę miłosną, gdyż wg niego pisanie o miłości jest jej wymyślaniem, co powoduje popadnięcie w bylejakość – brak tożsamości. Jednakże Lesiński nie uciekał od pisania o kobietach, erotyce i miłości.  Jak zauważył Józef Baran w słowie wstępnym do tomu „Grzechy najwspanialsze" – „liryka autora „Grzechów najwspanialszych" jest rozpięta między przeciwnymi biegunami, zbudowana na paradoksach i antynomicznych prawdach", stąd częste zmiany perspektyw w jego poezji, a także odwoływanie się do tematyki znanej z pierwszego tomu: małej ojczyzny, natury, wspomnień rodzinnych. Tom „Grzechy najwspanialsze" został zilustrowany wspaniałymi ilustracjami rzeźb Sylwestra Chłodzińskiego, jednakże to zdanie piszę jako zupełny amator w dziedzinie sztuk plastyki trójwymiarowej.
V.
Wydaje mi się, że Krzysztof J. Lesiński jest niezwykłym poetą, w mniejszym stopniu ekwilibrystą formalnym, bardziej poetą tematu i intelektu, dlatego nie piszę o poezji bezpośredniej ekspresji jak w przypadku poetów Nowej Prywatności i wzruszeniu, gdyż czuć w poezji Lesińskiego sznyt intelektu, a nie pożar po wybuchu emocji. Praca intelektu objawia się w odwadze twórczej, lapidarności, uwadze, kondensacji strofoid. Jednakże mi czytelnikowi współczesnej poezji – Śwetlickiego, Sosnowskiego, Podsiadły – trochę brakuje tego ponowafalowego sprozaizowania wiersza, gdzieniegdzie się zdarza, ale tego jest w tomach poezji Lesińskiego zbyt mało. Na bogactwo tematyki poruszanej przez Lesińskiego zgadzam się w zupełności, a także ilość perspektyw, tonów, obrazów, choć pod względem formalnym wiele wierszy Lesińskiego zaledwie jest poprawnych. Poza tym poeta, który był docentem uczelni technicznej – Politechniki Gdańskiej trochę zbyt mało wprowadził do swoich wierszy – techniki, rozpoznań nauk empirycznych, a także oprócz jednego wiersza za mało tu sportu, brązowy medalista mistrzostw Polski w judo, powinien napisać choć jeden, dwa wiersze sportowe jak Kazimierz Wierzyński, lauret konkursu literackiego podczas IX letnich Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w 1928. Jednak zważywszy na wielką różnorodność tomów wierszy wydawanych w Polsce, trzeba skonstatować, że poezja Lesińskiego jest  poezją współczesną, pisaną po doświadczeniach literatury wyczerpania (Barth) i upadku wielkich narracji (Lyotard), a nie pseudomodernistyczną, pseudobarokową, pseudorenesansową czy pseudoromantyczną mimo kilku istotnych odwołań do poezji z dawnych wieków. Bardzo cieszę się, z przygody jaką była lektura poezji Lesińskiego, gdyż sam przez przypadek studiowałem (uciekałem przed armią, a ukochana psychologia 3 razy dała mi kosza) chemię na Politechnice, tyle, że Krakowskiej, a tamte czasy bardzo lubię, a także klimat uczelni technicznych, gdzie także po raz pierwszy w życiu miałem zajęcia z… filozofii jako opcji. Podsumowując – poznanie poezji Lesińskiego jest zupełnie ciekawym dopełnieniem wiedzy o współczesnej literaturze, choć mi się wydaje, że z pierwszego tomu, który ułożył Piotr Cielesz można było pójść nieco w inną stronę. Także nie cofam tego stwierdzenia, widząc kilka nieporadności w pierwszych dwóch książkach. Ale w nich są ścieżki, które niezbyt często są uczęszczane przez dzisiejszych poetów. Po prostu widząc dwie ścieżki leśnie, Lesiński wybrał tą, która prowadzi do pobliskiego domu kultury, czy jakiegoś centrum kultury, a nie poszedł w głąb lasu. Świadomość Europejczyka, wychowanego na cywilizacji śródziemnomorskiej jednak przeważyła. Mógł Lesiński być jednym z najniezwyklejszych poetów współczesnych opisujących naturę w Polsce na co wskazują dwa niezwykłe wiersze: „I wszystkie pięknie grają" i „Gdy urodzę się Cyganem", ale wybrał rozmowę intelektualną w gronie światłych ludzi o historii Kościoła, o sztuce, kobietach i poezji. Wzrost jakości formalnej jego wierszy i pozostanie przy swoich rozpoznaniach jednak go broni. Tzn. uważam, że wygrał w jakiś sposób swoje miejsce we współczesnym świecie poezji – jakby spojrzeć na jego tomy jako na mecz ze współczesną poezją – mógł wygrać wyżej. Wygrał duch, dusza została w pierwszych dwóch tomach.
Krzysztof J. Lesiński – Zabierzcie ode mnie złe myśli, Gdańsk 2001
Krzysztof J. Lesiński – Dałem ci dar, Gdańsk 2002
Krzysztof J. Lesiński – Kamień pokaleczony czasem, Gdańsk 2006
Krzysztof J. Lesiński – Grzechy najwspanialsze, Nowa Ruda 2011
Krzysztof J. Lesiński – Wszechobecny nieobecny we mnie, Nowa Ruda 2012

Mateusz Wabik (ur. 1975) – poeta, krytyk, autor 4 tomików wierszy. Szkice o poezji i recenzje publikował m.in. w „FA–arcie", „Dzienniku Polskim", „Pracowni", „Trismegiście". Wydaje fanzine „Killing Technology" dotyczący muzyki metalowej. Magister filologii polskiej UJ. Mieszka i nie pracuje w Krakowie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież