Remigiusz Włast-Matuszak - wiersze Urodzaj

Wyczekiwany,
po latach dwudziestu, albo i więcej
wymodlony – bo z siedem było takich
że zebrało się jedną siatkę jabłek
a i to co drugie kwaśnizna.
 
A tu pod koniec lipca nagle
gałęzie się gną,
grube konary przy pniach
pękają, odpadają
– zresztą niedaleko jabłoni –
obwieszone setką owocu.

Ostatni raz stary sad szaleje urodzajem
 jabłko przy jabłku
od szczytu do ziemi.
Młodsze drzewa w porę pokładły
ciężar owocu na trawie.
Podparły się o ziemię i czekają
aż wrzesień je zbierze.

Grube konary wielkich drzew
mogły się tylko załamać pod ciężarem
na ostatek tak obrodzonych
antonówek, koszteli, malinówek
szarych i złotych renet.
Nie odrosną.
Czarne pnie sterczeć będą. Klęska.
 
Stary sad ginie, smak minionych odmian
ich kolor, zapach
już tylko wspomnieniem Kresów.

                                        koniec lipca 2012 Kornelin

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież