Stefan Pastuszewski - Euroamerykański raj? (winieta)

Niewolnicy głupiej mowy

    W autobusie miejskim podsłuchałem rozmowę matki z synkiem. (Po pojawieniu się na świecie Sebastiana interesuję się – dla porównania – tym, co mówią inni chłopcy).
    Dziecko, któremu matka powiedziała, że jak nie będzie mieć biletu to będzie mieć mandat, ochoczo zawołało, że po co nam bilet, skoro mamy mandat! Zdenerwowana kobieta, a była młoda i ładna, upierała się, że bilet to bilet, a mandat to mandat. Źle zapewne wykształcona, nie czytająca niczego, brnęła w językowym schemacie: mieć bilet, mieć mandat, zamiast wyjaśnić, że mandat otrzymuje się za karę w przypadku nieposiadania biletu.
Mądry, bo dzieci są mądre swą nieskażoną jeszcze, a więc trzeźwą umiejętnością obserwacji, chłopiec dziwił się tej nielogiczności i w końcu, machając ręką (w przenośni), zajął się obserwacją ulicy.
Z powodu braku lektury coraz skromniejsze są nasze słowniki, a z powodu inwazji reklam i trywialnych mediów („Trzeba pisać prosto, aby najgłupsi zrozumieli" – tłumaczył mi jeden z dziennikarzy), operujemy często nielogicznymi schematami językowymi, nawet niewiele z nich rozumiejąc. Wierzymy im na słowo. Z tej naiwności mieszkańca euroamerykańskiego raju korzystają oczywiście producenci magmy towarowo-usługowej, a nade wszystko ci, którzy stoją na szczycie tej piramidy XXI wieku, czyli bankierzy.
    Rzadko korzystam z usług bankierów, wolę gotówkę, a na płacących kartą kredytową za chleb, masło i mleko spoglądam jak na niewolników. Nie, nie z pogardą, tylko ze współczuciem pomieszanym ze zdziwieniem. Jak można tak łatwo oddawać swą wolność? Czy oni nie wiedzą, że za używanie kart kredytowych bankierzy wyłudzają od handlarzy wysokie prowizje, a ci, nie chcąc być stratni, bo w gospodarce pieniężno-towarowo-usługowej nikt nie może być stratny, podwyższają ceny?
    Zmuszony, poszedłem pewnego dnia do Banku Polskiego (?) PKO i … zobaczyłem walające się tam ulotki. A oto hasła manipulujące takimi siłami wewnętrznymi człowieka, jak potrzeby, marzenia, pragnienie szczęścia, planowanie przyszłości:
1.    Wybierz konto, które zna twoje potrzeby.
2.    Mini ratka na max marzenia.
3.    Pieniądze szczęścia nie dają. Zakupy tak.
4.    Pożyczka ekspresowa. Z lekkością zrealizuje twoje plany.
5.    Witamy w świecie pełnym korzyści.
A więc absolutne propagowanie konsumeryzmu i materialistycznego myślenia. A oprócz tego ów marmurowo-szklany bankierski raj gwarantuje:
1. PKO konto pogodne.
2. Mini ratka i zakupy pójdą jak z płatka.
3. Lokata powiększająca.
4. Masz murowane konto PKO za zero.
Aby jednak nie było tak do końca pogodnie, łatwo i ciepło, bo przecież życie to nie je bajka, jedna z ulotek stawia przed klientem pewien problem i daje do myślenia:
Dla wszystkich, którzy dorośli do własnego mieszkania.
No właśnie: Dorosłeś, czy nie dorosłeś? A jeśli nie dorosłeś, to dlaczego? Jesteś nieudacznikiem? Nie, nie, poczytajmy więc co tu piszą, ja na pewno też dorosłem. Nie jestem gorszy …
No i w efekcie … zniewolenie na 40 lat (kredyt), czyli w zasadzie dorosłość ekonomiczna aż do śmierci.
Tak oto euroamerykański raj nieokiełznanej konsumpcji kiełzna przeważającą większość swoich lokatorów. Tak, lokatorów, bowiem życie nasze to i tak tylko pewien przystanek na tej ziemi. A skoro tak, to czy nie lepiej przeżyć je z pełniejszym poczuciem wolności?
Współczuję chłopczykowi z miejskiego autobusu, buntującemu się przeciwko głupocie rozpowszechnianej przez język, bo jego zdrowy bunt nie ma szans powodzenia przy takiej matce. Młode pokolenia bowiem nie tylko reprodukują sytuację swoich rodziców, ale też powielają ich głupotę i niezliczone uzależnienia od euroamerykańskiego systemu regulacji świata.
Od redakcji
`Prosimy o udział w dyskusji pn. Euroamerykański raj? Niech będą to wypowiedzi ogólne, systemowe, w szerszej perspektywie, choć egzemplifikacja może być polska, gdyż w raju tym zajmujemy określone, choć raczej poślednie miejsce.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora