Stanisław Grabowski - „W poezji szukam ideału"

W 1962 roku na obozie żeglarskim, w Giżycku, w czasie wolnym od zajęć, podczytywałem akurat „Życie Literackie". I oto uderzyły we mnie niczym szkwał na Niegocinie słowa poetki z pierwszej strony tego pisma:

Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?
Czy z napisanej wody pić,
Która jej pyszczek odbija jak kalka?
[…]

Zaczynałem wtedy pisać, szukałem mistrzów, motywacji. Szymborska podpowiedziała mi, że pisarstwo to... radość.

Radość pisania.
Możność utrwalania.
Zemsta reki śmiertelnej.

To nie pierwsza i nie ostatnia definicja poezji, którą poznałem. Poeci od niepamiętnych czasów próbowali zdefiniować sztukę pisania. Możemy skorzystać z ich podpowiedzi i nie musimy. Każdy ma prawo do własnego głosu, do własnej poetyki.
Podobnie jak Zbigniew Majewski. W tym roku wydał kolejny, dziesiąty już tom wierszy pt. Szkice i etiudy. A więc mały jubileusz twórcy, który dość późno zaczął publikować swoje wiersze, na dodatek nigdy nie identyfikował się z jakimś „pokoleniem", co nie przeszkodziło mu i nie przeszkadza zaskakiwać czytelnika pisarską inwencją.
W tej książce, jak informuje wydawca: „[...] Przeplata się [...] refleksja filozoficzna z przyrodniczą, nie brakuje odniesień do poezji anglosaskiej (np. T.S. Eliota). Zwłaszcza pytania o miejsce człowieka na Ziemi, o jego przyszłość są tymi, które zdominowały ten tom. Ważnym wątkiem w Szkicach i etiudach są osobiste wspomnienia związane z rodzicami, z osobami bliskimi poecie, także namysł nad pisarską profesją odkrycie, że pisarstwo może być radością, pytaniem jak u Szymborskiej „Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?".
Zaintrygowały mnie w jubileuszowym tomie Majewskiego właśnie uwagi i przemyślenia dotyczące poezji i pisania. Ale żeby mieć pełny ich obraz sięgnąłem do całej opublikowanej twórczości poety.
I oto w jego debiutanckim tomie, z przychylnym wstępem Zbigniewa Jerzyny, Świat utracony (2004) odnajduję taką frazę:

tak chciałbym zamknąć w swej poezji
pejzaży urok i koloryt
i przeogromne zdziwienie
Sisleya nad urodą rzeczy
z pozoru martwych.
[...]
To program minimum czy też maksimum? Kolejne tomy dadzą nam odpowiedź na to pytanie. Jednak w powyższej strofce czyż nie ma wyraźnego zwrotu do przeszłości, do klasyki, do czegoś co uładzone, a jednak wciąż robi wrażenie, wzrusza i pobudza. Poeta zdaje się podpowiadać: nie uciekajmy od przeszłości, czerpmy z niej jak najwięcej, z jej klasycznych proporcji, z jej wzorców piękna. Obca jest mu sławna fraza turpistów: Wolę brzydotę / Jest bliżej krwiobiegu / Słów gdy prześwietlać / je i udręczać.
W swoich rozważaniach podobny jest do bohatera książki katalońskiego pisarza Jaume Cabre Wyznaję, w której znajdujemy np. takie zdanie: „Kiedy człowiek zakosztuje piękna artystycznego, jego życie się zmienia. Zmieniasz się, kiedy usłyszysz chór Monteverdiego. Zmienia się twoje życie, kiedy zobaczysz Vermeera z bliska (częsty motyw w poezji Majewskiego - S.G.); po przeczytaniu Prousta nie jesteś już tym samym człowiekiem".
W kolejnym tomie Impresje samotności (2005), jak zwraca uwagę Zbigniew Jerzyna, trudno byłoby pominąć liryk Moje wiersze, „w którym to utworze wykłada poeta swoją licencię poeticę".

moje wiersze są jak szare niepozorne ptaki
wolne - uwielbiające obszary natury
im to przyroda domem i ojczyzną
i z nią związały los na tej planecie
[...]

w mojej poezji piękno... żal zachować pragnę
[...]

ho mnie są obce i niezrozumiale wiersze
będące tworem butnej awangardy
kontestującej wszelką i zastaną twórczość
[…]
Utwór Moje wiersze jest obszerny. Cytuję bodaj najważniejsze jego fragmenty. I chyba trzeba odwagi, by przyznawać się dzisiaj do postawy, którą cechuje franciszkański ascetyzm. Ale znajdujemy w tym wierszu słowa-toposy, których wszelkiej maści „awangardziści", nazwisk nie będę wymieniał, unikają za wszelką ceną. Przyroda. Dom. Ojczyzna. To słowa ze słownika wielkich romantyków. Tych wrażliwych spośród czytelników, którzy nie z a po m i n a 1 i niejednokrotnie osłoniły od dziejowych burz przechodzących przez nasz kraj. Jednak po odzyskaniu Niepodległości w 1918 roku, czyż to nie poeta głosił:

Zielono mam w głowie i fiolki w niej kwitną. Czy nie za wcześnie?

Druga wojna światowa, której Majewski był świadkiem i uczestnikiem, przecież znowu wskrzesiła tyrtejski mit poety-żołnierza, dla którego liryka była czynem i walką. W poezji okupacyjnej przykładów aż nadto, a jednym z najbardziej wyrazistych był Baczyński.
A co nas jeszcze czeka? Tego nie wie nikt. Zatem ostrożnie z kontestacjami podpowiada Majewski. Wsłuchajmy się w głos poety...
W tomie Zbigniewa Majewskiego Niepokoje egzystencjalne (2006) odkrywam właśnie
n i e p o k o j ą c e zdanie Mój bunt rozlega się w milczeniu wierszy.
Milczenie wierszy. To oksymoron. Wiersze z natury nie mogą milczeć. Przecież zawsze coś wyrażają, do czegoś przekonują, sugerują. A oto nagle mamy bunt - milczenie - wiersze. Nieprzypadkowa to triada. Warta namysłu.
W tym tomie pewnie też nieprzypadkowo znalazły się obok siebie wiersze: Ja, barbarzyńca; Rzeczywistość; Osaczony. To typowe utwory autotematyczne, w których autor zmaga się ze swoją egzystencją i ze swoim słowem.
W wierszu Ja, barbarzyńca czytamy:

i przyjdzie wreszcie czas spełnienia
gdy wyjdą czarnych liter szyki
na białej karty przestrzeń czystą

W wierszu Rzeczywistość:

nie umiem pleść słów
układnych
grzecznych

A w wierszu Osaczony:

Piszę słowami prostymi


Ta swoista trylogia nie wyczerpuje autorskiej refleksji dotyczącej jego twórczości. Wcale niebłahe uwagi o niej odnajdujemy też w innych wierszach z tego tomu: Szczęśliwość marzeń, Szmerem deszczu, Zatrzymać czas.
W tym ostatnim utworze taka myśl sformułowana trzydzieści lat temu:

ja pisać musze
jak drzewo rosnąć
jak ptak fruwać
[...]

Bo przecież wtedy spotykają nas w liryce Majewskiego takie „perełki" jak ta:

na telegraficznych drutach siedzące jaskółki
są jak nuty rzucone niedbale
na partyturę nieba
[...]

Ale jest i pisarska duma:

nigdy poezja moja nie stanie się towarem
[...]
nigdy nie będzie jej w handlu
bo nie ma na nią ceny

Tom Pozorny chaos wieczności (2007) krytyk nazywa „rozbitym na poszczególne wiersze filozoficzno-poetyckim traktatem". Majewski tak określa w nim swoją niezgodę na współczesny świat:

jest taki czas
gdy słowa które noszę w sobie
nie pasują do współczesności

Nie brakuje w tym tomie innych utworów dotyczących ars poetica jak: Skromna uroczystość, * * * (kiedy się w duszy wiersz otwiera nowy...), Do Andrieja Bazylewskiego, Nad wierszami J.H., * * * (dziękuję ci poeto...), Pytania, Ojczysta mowa...

W tomie Freski współczesności (2008) poeta rozwija myśl sprzed lat:
piszę
bo pisać muszę
z potrzeby serca duszy
i pamięci
poszukując piękna prawdy i miłości

Powyższe słowa podpiera cytatem z Bieńkowskiego, który tu chyba warto przytoczyć: „Poznanie poezji odsłania wymiar i walor ludzkiej osobowości nigdy w pełni nie poznanej i nawet nie poznawalnej. Każda poezja jest jakimś przybliżeniem i odsłonięciem bodaj skrawka tajemnicy. Poezja, ostatni w dzisiejszym świecie azyl ludzkiej osobowości [...]".
W tomiku Znaki przemijania (2009) odkrywamy mniej refleksji dotyczących liryki, więcej za to nazwisk tych, u których poeta szuka aprobaty, podpatruje ich mistrzostwo. Herbert, Mandelsztam, Achmatowa, Cwietajewa, Miłosz, Jesienin... Zwłaszcza intryguje dedykacja „Pamięci Sergiusza Jesienina". Pisarz jakby chciał zasygnalizować tą dedykacją kruchość ludzkiego żywota, że nie mogą o randze rosyjskiego poety zapomnieć kolejne pokolenia. Bo rzeczywiście, komu z młodych tak naprawdę coś mówi nazwisko Sergiusza Jesienina? Oni gonią za Harrym Potterem, czarodziejem zupełnie innej profesji. Jednak i w tym tomie mamy wyznanie:

wołają we mnie jak żurawie
lecące kluczem na południe
jesieni porą
wiersze
[…]

Tak. Jesień to czas zbiorów i czas poetyckiej refleksji.
Skoro wspominamy tych, którzy mieli na różny sposób wpływ na poezję Majewskiego w tomie poetyckim Piękno (2010) oprócz twórców muzyki mamy nazwiska np. Janusza Grabiańskiego czy Zdzisława Beksińskiego, a więc wybitnych artystów-malarzy. Zwłaszcza ten pierwszy, młodo i nieoczekiwanie zmarły artysta, będący w pełni sił twórczych, był mu bliską osobą. 1 stąd to wyznanie:

ja miałem szczęście
poznać ciebie osobiście
byłem nadziei pełen ufności
że będę kiedyś tworzył piękno
[...]

Zatem Piękno to nieprzypadkowy tytuł poetyckiej książki Majewskiego, gdyż w tym tomie poeta dalej uparcie poszukuje wzorców piękna, podkreśla jego wagę dla sztuki. Krytyk tak o tym pisze: „Pytania o istotę piękna, dobra i prawdy, Czy też przyjaźni pojawiają się od początku w jego poezji. W tym tomiku autor jest jednak szczególnie wyczulony na sens sztuki, pyta: czym jest sztuka, czemu ona służy? I dalej: czy można żyć bez sztuki, co ona nam zastępuje?".
Wydawałoby się, iż Majewski to poeta poważny, nic tylko głowiący się nad istotą poezji, byłby to jednak przedwczesny wniosek. W zbiorze Doznania (2011) odnajdujemy np. sylwetkę tego, który postanowił być poetą. Wtajemniczeni wiedzą o kim mowa, a słowa poniżej padły z ust siostry sławnego poety przedstawiającej na pewnym jubileuszu jego olejny portret z czasów młodości:

...tak oto człowiek ten wyglądał w lalach
młodości i świetności swej
- a dziś
sami możecie się przekonać
co może zrobić życie z człowieka
który postanowił być poetą...

Zatem krotochwila, a ponadto żart słowny, gra słów, autoironia nieobce są poecie, na co znajdujemy liczne dowody, których nie przytaczamy tylko z braku miejsca.
Jednak w powyższym tomie Majewski nie tylko gloryfikuje takich twórców jak Miłosz, Brodski, Iwaszkiewicz, a także Gąsiorowski czy Jerzyna, ale i próbuje wyjaśnić, że pragnie nie napisany dotąd wiersz:

[…] wyjąć
subtelnie delikatnie
jak się wyjmuje pisklę z gniazda
ubrać go w styl wykwintu
i w wdzięku lekkość elegancji
- przydać zadumy romantycznej
[...]

Widać zatem, iż przekonania Majewskiego są niezmienne, jego pogląd na poezję, na sztukę nie zmienia się, jedynie pogłębia. A do tego wniosku upoważnia tom Olśnienie (2012), w którym autor raz jeszcze z uporem powtarza:

od zawsze patrzyłem przez pryzmat poezji
[...]

Wspomniałem, że pretekstem do tej recenzji stał się właśnie opublikowany tom Zbigniewa Majewskiego pt. Szkice i etiudy (2013), w którym poeta m.in. w wierszach Wisławy Szymborskiej odnajduje tę radość pisania, którą noblistka doskonale wyraziła w utworze zacytowanym na początku artykułu. „Dokąd biegnie tą napisaną samą przez napisany las?". O to samo pyta Majewski, a jak przystało na prawdziwego poetę powraca, do wielu wątków i motywów z wcześniejszych tomików, do znanych nam wcześniej słów-kluczy. Ogląda je z różnych perspektyw. Zwraca uwagę w tym tomie, iż większość swoich wierszy tytułuje skromnie s z k i c a m i, sygnalizując tym samym Czytelnikowi, że zaledwie szkicujemy obraz tego świata, że nie stać nas z wielu oczywistych względów na jego pełny ogląd. Jest to po prostu niemożliwe. Warto też zauważyć kilka wierszy z Eliotem w tytule, wzbogaconych choćby tak znamiennym eliotowskim cytatem jak „Dotrzeć do kresu, to tyle co zacząć". Poezja anglosaska należy zresztą do stałych lektur Majewskiego.
Jego poetycka podróż do Kolchidy ciągle trwa. Poeta wytrwale szuka źródła, tego złotego środka, którego odkrycie wynagrodzi mu w końcu pisarski trud. Bo być może poezja to po prostu... życie, a zatem odnajdując właściwe słowo odnajdzie i sens życia, dotrze do prawdy, której odkrywaniu poświęcili się najwięksi twórcy. Wyraźnie wskazuje na to choćby cytat z wiersza Poezja moja:

dawniej
poezja była czymś ulotnym
nieskrystalizowanym atrybutem sensu życia
dodatkiem do istnienia
[...]

gdy ciebie odnalazłem
wszystko nabrało sensu [...]

Majewski przypomina też w tym tomie sławny wiersz George'a Herberta pt. Sedno, który kończy się tak:

Wiersz jest to coś, czym mogę z Tobą
Obcować - z Tobą, więc ze Wszystkim.

Jednak wyznanie, które zamyka omawiany powyżej tomik brzmi:

w poezji szukam ideału

słowem próbuję powiedzieć to tak
jak tego przedtem
nie powiedział nikt z poetów
[...]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież