• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Wojciech Kawiński - * * *

    Pochodzę z małego miasta
    które dzisiaj
    jest już średnie

    Dlatego chcąc nie chcąc
    uśredniać się
    wzrost wykształcenie zainteresowania

    Język niestety pod-
    miejski włosy zbielały kruk prze-
    ciętnie wymagania rokowania

    Takie same jak pochodzenie
    szuranie stopami lektura drzemka
    poetyka zastępcza


    Pochodzę z małego miasta
    do dużego mam za daleko by po-
    wrócić

     

    Ars poetica

    Warsztat pracy: tkactwo
    słów nie-
    przystających do siebie

    zaprzeczenie logiki: ale tak
    by zestawienie starych znaczeń
    wydało się nowe

    wyrazy z nie-heblowanego drzewa:
    tkwią niczym drzazgi
    nie dając się pominąć

    siedzi przy stole: milczący ciułacz
    przypadków tak dziwnych
    że udać się do końca nie mogą  

    * * *
    niejasne znaki z ciemnych złóż pamięci
    A. K. Waśkiewicz
    Chudy jestem i wciąż chudnę,
    z myśli, z ubywających
    gramów obowiązków; z wyrażeń
    wyrazów i rzeczy

    Stwierdza, prawie bez-
    myślnie, że w 65 roku życia
    zostałem całkowitym sierotą; ze strony
    bliskich nie-obecnych

    Przetrwałem kilkadziesiąt inwazji,
    wojennych, mrówczych, szkolnych, gry-
    po-pochodnych; także tych nie-
    obliczalnych

    Prowadzony na smyczy przypadku,
    wciąż wychodzę na bezbarwne
    światło dnia; pragnę widoku który
    rysuje się pod nagą skórą, za

    Górą nad-karpacką, nad rzeką
    dzikich snów, które się gromadzą
    pod wiklinowym niebem; w zgodzie
    z teorią przywidzeń

    Chudy jesteś, mówią nieobecni
    patrząc w lustro, ściany domu słyszą
    mój pobyt tam-kiedyś; duch uleciał, żadne
    dłonie tego nie zapiszą –

     

    Niepodobieństwa

    kto taranuje wrota wie
    wie co go czeka;
    jaka krew jaka rozłąka
    jaka niebieska łąka

    kim jesteś że się trudzisz
    w dawaniu życia w zabijaniu;
    twarz twoja w cieniu słońca
    zza szyby wygląda

    przestrzeń się otworzy
    będzie wiatr i ogień;
    jesteśmy już  razem
    w dzikiej strefie skażeń

    roi się pszczelo co ma zniknąć
    pojedynczo rybio i ptasio;
    drzwi się zamknęły przede mną
    za ojcem i za matką biedną   

     

    Z mitów

    Gdy potwory idą
    spać

    budzą się
    sny

    a światło świeci
    nawet nad śmietnikiem

    jakby było
    ukryte   

    Od zawsze to samo

    Do znalezienia sen, do wy-
    nalezienia kamień

    pejzaż twardy jak sen, z chło-
    dem pod powiekami;

    wypisz się, lub (na śmierć) za-
    pisz całą resztę pomijając

    a niczego nie będziesz mieć, na-
    wet gdy słowo jak zając

    ucieknie (pozornie) przez pole, peł-
    ne grudy i perzu

    zima się zmieni w niewolę, la-
    to w parodię przeżyć;

    do odrzucenia przepaść, do wy-
    milczenia zieleń i czerń

    zapomniała (o tobie) kobieta, lecz ju-
    tro nadejdzie jej dzień...

     

    Odwiedziny

    To co przyjdzie
    jest przelotne
    Aby uciec
    pustym oknem

    Klimat zmienny
    burza też
    Także nie-
    skończony wiersz

    Już po burzy
    i po deszczu
    Więc przed sobą
    wciąż masz przeszłość

    Która wyjdzie bokiem
    jeśli
    Już jej diabli
    nie wynieśli

    W duszny chmurny
    ciemny bezmiar
    Ktoś cię widział
    nikt cię nie zna

    Bo przyszedłeś
    na minutę
    Krętą dróżką
    długim skrótem

    Pod żywą powierzchnią lat

    Stare chwile
    w nowym tle
    Śnieżna pora
    szaty drze

    Lekkie bo
    podbite wiatrem
    W przestrzeni
    chłodem otwartej

    Zaplątani
    po sen zmroku
    W dół schodzimy
    krok po kroku

    Tli dwoistość
    os i larw
    Słychać w nas
    podziemny gwar

    Nową mowę
    ma milczenie
    Między szeptem
    snem i drżeniem

    Gra muzyczka
    staro-świecka
    Ktoś ją pisze
    ktoś w niej mieszka 

    Również tego autora