Eugeniusz Koźmiński - Hanka

Już prawie cię nie pamiętam i tylko o tobie pisanie,
jest echem dawnych, szczenięcych zachwytów.
Nie wiem, czy miałaś włosy rude jak z piosenki kasztany
i jaki miały twoje oczy blask. Pamiętam tylko, że tamtej jesieni,
całą gromadą chodziliśmy za tobą,
a ten był szczęściarzem, któremu było wolno,
choć przez pół drogi ponieść twój tornister.
Nie robiliśmy zdjęć, stąd moja niepamięć,
zresztą po co, życie zachowa i tak, co zechce. Reszta,
nawet utrwalona, zginie razem z nami.
Kiedy most przekroczymy - ten na drugą stronę.
Ale to będzie później, teraz witam się z tobą
i szukam twoich oczu, żywych jak wiosenne ptaki,
które śmiały się z nas, zadurzonych smarkaczy.
- Hej, wróble, czy ona tu bywa ? Powiedzcie jej, proszę,
że pytałem o nią, odchodząc.
Teraz, gdy stoję na jednym z trzech mostów,
z żalem myślę, że ktoś inny rozbierał cię do snu.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org