Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Konstanty Balmont (1867 – 1942) - tłum. Andrzej Lewandowski

    Łabędź

    Już we śnie błogim zatoka spoczywa,
    Tylko z oddali, gdzie sitowie drzemie,
    Pieśń pośród mroku płynie rozpaczliwa,
             Jak ostatnie duszy tchnienie.

    To konający łabędź tak się żali
    Rozpamiętując swe życie minione;
    Oto już wieczór na niebie zapalił
            Ostatnie zorze czerwone.

    Czemu w łabędzia pieśni smutku tyle,
    A serce jego jak szalone bije?
    Może on chciałby przywrócić te chwile,
             Które mrok na zawsze kryje?

    To czym żył dotąd: radości promienne,
    Godziny trwogi i chwile miłości,
    Przemknęły szybko jak widzenie senne
             I nie rozbłysną w nicości.

    To, czego on już naprawić nie może,
    Łabędź w ostatnich swoich zawarł pieniach,
    Jak gdyby w swoim ojczystym jeziorze
              Szukał jeszcze wybaczenia.

    Gdy noc na niebie gwiazdy zapaliła
    I mgły jezioro śpiące otulały,
    Coraz smutniejszą i cichszą pieśń była –
             I gdzieś sitowia szeptały.

    Tak w mroku śpiewał łabędź konający
    I tyle było w tym śpiewie rozpaczy,
    Bo tuż przed śmierci dotykiem kojącym,
             Pierwszy raz prawdę zobaczył.
                            
                           Z rosyjskiego przełożył
                           Andrzej Lewandowski

    Konstanty Balmont
    (1867 – 1942)

                          
                       Sitowie

    Gdy północ nastaje, wśród bagien pustkowia,
    Zaledwie słyszalnie szeleszczą sitowia.

    O czym one szepczą, o czym rozmawiają,
    Czemu między nimi ogniki błyskają?

    Niebieskie płomyki zatańczą jak mary –
    I znikną , lecz nowe napełnią moczary.

    Szeleszczą sitowia. Wśród nich ciemną nocą
    I węże pełzają i żaby rechocą.

    I jakieś  pobladłe majaczą tam lica:
    To w bagnie odbija się pełnia księżyca.

    Wilgocią i mułu zapachem tam wionie;
    Krok jeden – i bagno w swą otchłań już wchłonie.

    Lecz kogo? dlaczego? –  sitowia pytają
    I czemu płomyki wśród nas tak błyskają?

    Nawet smutny księżyc, który patrzy z góry,
    Nic nie wie i chowa swoją twarz za chmury.

    I tylko ostatni szept ginącej duszy
    Powtórzą szelestem sitowia wśród głuszy.

                           Z rosyjskiego przełożył
                           Andrzej Lewandowski

       
        

    Również tego autora