Liliana Abraham Zubińska - O odwadze bycia sobą

Każdy chce być fajny, super, wspaniały, nieskazitelny, lub przynajmniej w porządku. Lubimy, gdy inni mają o nas dobre zdanie, okazują aprobatę, akceptację. Czujemy się wtedy dobrze, świetnie, a przecież głównie o to chodzi, żeby dobrze się czuć.

Jak to się jednak dzieje, że o naszym samopoczuciu decydują inni, bliższe, dalsze otoczenie? Najczęściej zaś mody i trendy. Miotamy się zatem między tym co mamy a tym co chcielibyśmy mieć, między tym ku czemu skłania się nasze serce, a tym co wskazane przez ulegające modom otoczenie.

Zmanipulowani przez reklamę. Pozbawiani autentyczności, coraz bardziej oddalamy się od wewnętrznej prawdy, którą jesteśmy.

Co przeważy wzorce narzucone przez kulturę masową czy nasze autentyczne wewnętrzne potrzeby?

Poddajemy się modom i trendom, także dlatego, by nie być posądzonym o tzw. „wieśniactwo" czy staroświeckość.

Nosimy niewygodne buty, w których niemal nie da się chodzić, ale skoro mają fason, który jest na topie, to trzeba się męczyć. Czy warto?

Sami sobie narzucamy ograniczenia. A gdy nie możemy im sprostać czujemy się nieszczęśliwi, niepełni. Jeżeli modne są skoki na bandżi, jazda na quadach, to jakoś głupio przyznać się, że największą przyjemność sprawia gra w szachy albo rozwiązywanie zadań matematycznych. Dla większości to mało emocjonujące, bo gdzie ten dreszczyk, gdzie adrenalina.

Otóż właśnie, pozwólmy sobie sprawdzić jak to jest z nami naprawdę i miejmy odwagę odkryć w sobie prawdziwą, autentycznie swoją pasję. Niech to będzie hodowla kaktusów, śpiewanie w chórze, pisanie poezji, czy robienie domowych przetworów. Cóż, że komuś wyda się to staroświeckie. Można poczatować o tym w necie i zbierze się spora grupa staroświeckich wariatów, którzy się świetnie rozumieją. Nie przekreślamy przecież postępu techniki, która o jakiejś odmianie kaktusów pozwoli porozmawiać z kimś z drugiego końca świata.

Bycie sobą często wymaga odwagi. Grupa rówieśnicza, czy to w szkole, czy w pracy ma skłonność odrzucania i izolowania oryginalnych osobowości. Wtedy, gdy jesteśmy mimo wszystko wierni sobie warto pamiętać – orły latają samotnie.
Wierność sobie owocuje niekłamaną radością i ciągłym rozwojem. Nadmierne uleganie modom sprawia, że ciągle gonimy za czymś nowym nie dając sobie szansy na pielęgnowanie swojej wyjątkowości.

Gdy nie zrobimy tego czy tamtego z włosami, sylwetką, gdy nie nawilżymy odpowiednim balsamem skóry, to nie ma co marzyć, że ktokolwiek zwróci na nas uwagę. Reklamy poszczególnych produktów, kosmetyków, chcą nas najzwyczajniej przekonać, że kupno konkretnej rzeczy uszczęśliwi nas do głębi, przeistoczy w lansowany obecnie wzór piękna.

Brak akceptacji siebie, takimi, jacy jesteśmy sprawia, że szukamy sposobu, by przemienić się w kobietę - idealną, mężczyznę – idealnego, jakich lansuje moda.
Lansowane mody na wygląd, styl życia mają na celu rozbudzenie potrzeby na określone towary. Często ulegamy tym pokusom i kupujemy, kupujemy, kupujemy. I ciągle gonimy za czymś, aktualnym, co jest nową receptą na szczęście.

Szczęście jest blisko
Masz siebie, jesteś niepowtarzalny i dlatego wyjątkowy.
Fajnie jest doświadczać, próbować nowości, ale pod warunkiem, że nie będziemy na siłę próbować stać się kimś, kim nie jesteśmy.

Szczęście jest blisko, bo w nas samych, potrzeba tylko chęci i odwagi, by poznać się takim, jakim rzeczywiście jesteśmy. To mogą być fascynujące doświadczenia, odkrywanie swojej niepowtarzalności. Mamy tu czy ówdzie fałdki lub odstające kości, krótkie, długie palce, mało, dużo włosów, duży, mały biust. Dlaczego nie kochać tego co mamy, zamiast cierpieć z powodu tego co chcielibyśmy mieć. Jeżeli lubimy się zamartwiać, to nic w tym złego. Jednak czy nie lepiej wybrać zadowolenie i poczucie szczęścia z tego kim jesteśmy. Cieszyć się swoimi latami, każdy rok jest nowy i nigdy się nie powtórzy, jak zechcemy go przeżyć zależy tylko od nas.
Gdy któregoś dnia postanowimy pokochać siebie, z całym dobrodziejstwem inwentarza, w niezwykły sposób wypięknieje cały świat. To jedno z najbardziej zadziwiających prawidłowości. Akceptowanie siebie pozwala akceptować innych takimi, jacy są bez potrzeby zmieniania tak, by spełniali nasze oczekiwania. Gdy zaakceptujemy swoją naturę zaniechamy czynienia wysiłków, by naginać naturę innych, zwłaszcza  tych, których kochamy. Rośnie w nas zaufanie i wiara, że nasi bliscy dojrzewają, wzrastają w sposób optymalny, w sprzyjających warunkach. Z dzieciństwa wiemy, że nic tak nie wypacza małego człowieka jak ograniczenia i brak akceptacji.

Lubimy przebywać z tym, z kim czujemy się swobodnie i naturalnie, po prostu z tym, kto pozwala nam być sobą. To nic innego – tylko sprzyjające środowisko dla naszego rozwoju. A rozwijamy się do ostatniego swojego dnia, pamiętając, że zdecydowanie więcej jest nas wewnątrz siebie niż na zewnątrz.

Cóż za fascynująca perspektywa – poznawanie, doświadczanie swojej wyjątkowości do ostatniej chwili życia. Tak, życie może być fascynującą przygodą i zabawą, wystarczy tylko nauczyć się przyglądać się uważniej samemu sobie, a z zadziwieniem zaczniemy odkrywać największe bogactwo, jakie dane jest nam posiadać.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież